Ona – studentka dziennikarstwa i jedna z czołowych polskich szafiarek. On – poeta, muzyk i fotograf. Magdalena Kostyszyn i Paweł Bielecki razem tworzą nieobliczalny duet, którego jednym z hobby jest startowanie w  przeróżnych konkursach. Dzięki zwycięstwu w jednym z nich, waśnie  stali się posiadaczami biletów RTW (round the world). Wymyślili więc projekt 27 trip i w czasie dwóch miesięcy chcą okrążyć kulę ziemską.

Magda i Paweł podczas wspólnej sesji zdjęciowej.

O przygotowaniach do wyprawy rozmawiamy z Pawłem.

– Podobno tegoroczne wakacje mieliście spędzić na Ukrainie? Co się stało, że nagle drastycznie zmieniliście plany?

– Tak, planowaliśmy wyprawę na Ukrainę, jednak udało nam się wygrać wycieczkę dookoła świata. Nietrudno się domyślić, że coś takiego wywróciło nasze wcześniejsze plany do góry nogami.

– Skąd pomysł na udział w konkursie na reklamę papieru toaletowego? Zakładaliście, że wygracie ten bilet?

– Dosyć regularnie bierzemy udział w przeróżnych konkursach. Są one dla nas wyzwaniem, w którym możemy dać się wyszaleć naszej kreatywności. Gdy zobaczyliśmy, że jest organizowany konkurs na scenariusz reklamy Velvet , właściwie z miejsca wpadliśmy na pomysł nakręcenia ciekawego spotu. Czy zakładaliśmy że wygramy? Inaczej nie bralibyśmy  udziału. Jeśli jesteś przekonany, że się wykazałeś, masz satysfakcję z wykonanej pracy liczysz tylko na wygraną. Nie ma innej opcji.

– Po ogłoszeniu wyników konkursu okazało się, że na zorganizowanie wyjazdu macie dwa miesiące. Od czego zaczęliście?

– Dwa miesiące to zdecydowanie za mało czasu na zaplanowanie tak dużego wyjazdu. Trudności dodaje też to, że musisz nagle wyrwać się np. z pracy, pozałatwiać wiele spraw – to często nie jest łatwe. Zaczęliśmy od wybierania lotnisk, na których będziemy lądować. To było dla nas priorytetem, gdyż po ogłoszeniu wyników mieliśmy 2-3 tygodnie na przedstawienie trasy. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, na jakie wygląda.

Teraz kontaktujemy się z couchsurferami, szukamy hosteli, przeglądamy trasy kolejowe, oraz wybieramy ciekawe miejsca do których można się udać – chociaż i tak większość decyzji podejmować będziemy na miejscu. Najważniejsze to mieć w życiu momenty zaskoczenia.

– Chyba najważniejsza sprawa to pieniądze. Jak w ogóle zdobyć w ciągu dwóch miesięcy kasę na podróż dookoła świata?

– Sami chcielibyśmy to wiedzieć. Tak naprawdę naszymi generalnymi sponsorami zostali rodzice – gdyby nie oni, byłoby ciężko. Oprócz tego, kiedy człowiek staje przed taką życiową szansą okazuje się, że można pracować na dwa etaty, zminimalizowanie wydatków wcale nie jest takie straszne a mieszkanie aż roi się od rzeczy, które można sprzedać.

Ważne  jest trzymanie się kluczowej zasady: CHCIEĆ TO MÓC. Od samego początku wiedzieliśmy, że nawet jeśli nie otrzymamy żadnego wsparcia finansowego i tak w podróż wyruszymy. Wiązałoby się to wtedy z naprawdę ekstremalnymi warunkami, ale myślę, że w tym wypadku gra warta jest świeczki.

– Na stronie piszecie, że w ruch poszły portale aukcyjne. Czy udało się już sprzedać lodówkę?

– Parę rzeczy udało się sprzedać, dzięki czemu pojawiła się mała sumka na koncie. Lodówka na szczęście jest tylko przenośnią, która niestety nie dotyczy już mikrofalówki, będącej w rękach szczęśliwego zwycięzcy aukcji. Problem pojawia się w momencie, gdy uświadomisz sobie, że do czegoś trzeba wrócić. Ale kto by się martwił tym teraz….

– Podróż dookoła świata wydaje się sporym wyzwaniem. Czy macie jakieś doświadczenie w podróżowaniu?

– To zależy jak na to popatrzeć. Podróżowanie to bardzo subiektywna sprawa. Ja lubię dzikie tereny, faunę i florę. Nie jest dla mnie problemem długo czekać z palcem gotowym do ataku na spust migawki, by sfotografować jakieś zjawisko czy zwierzę.

Magda z kolei lubi poznawać kulturę różnych krajów, sposób w jaki ludzie tam funkcjonują, jakie mają zdanie na temat swojego kraju etc. To prawda, że podróż dookoła świata to spore wyzwanie – dla nas jest to pierwsza tak duża wyprawa. Mając niecałe dwa miesiące na przygotowania rzadko myślisz o tym, że wyprawa cię przerośnie – nie masz po prostu na to czasu. Nie boimy się także czyhających gdzieś tam niepowodzeń, zmierzenie się z nimi to w końcu część przygody.

– Jakie możliwości daje bilet RTW? Jakie są ograniczenia?

– Przede wszystkim musisz poruszać się w jednym kierunku (na wschód, lub na zachód), więc lecąc z Polski automatycznie jesteś skazany na lot w zachodnim kierunku. Wszelkie próby połączenia Polska – Azja skazane są na przesiadkę w którymś z zachodnich europejskich miast (prawdopodobnie Frankfurt) – co z kolei, wg zasad RTW oznacza „cofanie się”- patrząc na mapę właśnie tak jest. Ta zasada przysporzyła nam paru problemów, cały czas coś się nie zgadzało. W końcu jednak się udało.

Minimalny czas wycieczki dookoła świata to 10 dni, maksymalny 12 miesięcy – to trochę mało, zwłaszcza jeśli ktoś chce wybrać dla siebie bardzo porządną i zaawansowaną wycieczkę obejmującą wszystkie, nawet najmniejsze atrakcje. Jako wadę można także potraktować to, że trzeba z góry podać daty kolejnych wylotów. Nie jest możliwe zamawianie biletów „na miejscu”. Choć jest to zrozumiałe, to trochę szkoda, bo co jeśli pokochasz jakieś miejsce, do którego może już nigdy nie wrócisz? :]

Wygrywając bilety mieliśmy właściwie jeden problem polegający na podjęciu decyzji – co właściwie chcemy zobaczyć. Podczas tak krótkiej podróży i ograniczonych funduszy wszystkiego zobaczyć się nie da, to logiczne, ale wyobraźcie sobie sytuację, ze siadacie przed mapą świata i możecie wybrać kilka miejsc. Jedynym ograniczeniem jest ich połączenie lotnicze z innymi miastami i zamknięcie się w 10 lotach razem z przesiadkami.

– Ile czasu zajmie podróż? Co w takim razie chcecie zobaczyć? Z czego trzeba było zrezygnować?

– Podróż będzie trwać prawie dwa miesiące. Startujemy 29 lipca z Warszawy i lecimy do Nowego Jorku. Następne przystanki to Los Angeles, Honolulu, Auckland, Melbourne, Singapur, Tokio. Prawdopodobnie skorzystamy także z tanich biletów jakie oferuje Air Asia i polecimy jeszcze do Malezji, bądź innego azjatyckiego kraju.

Nie mamy ustalonej listy rzeczy „musisz zobaczyć”, na pewno przez pierwsze dwa dni będziemy przechodzić wzdłuż i wszerz miasto, w którym wylądowaliśmy. Potem prawdopodobnie będziemy zapuszczać się głąb danego kraju – co w przypadku Japonii, Australii i Nowej Zelandii będzie obowiązkiem!

Nie chcemy planować sobie z góry wyprawy, wtedy zaburza się całą frajdę przygody. Najwięcej decyzji będziemy podejmować na miejscu. Niestety musieliśmy zrezygnować z Alaski. Nijak nie dało się połączyć lądowania w Anchorage, by nie tracić dwóch, czy nawet trzech lotów, albo żeby się nie wracać – w tym przypadku regulamin dotyczący podróży RTW był nieubłagany i w ten oto sposób Alaska odpadła z trasy naszej podróży.

Grzegorz Król

Grzegorz Król

Ostatnio jeździł motocyklem po Bałkanach, ale nic o tym nie napisał. Robi Peron4 i bardzo lubi podróże.

Komentarze: 12

m 14 lipca 2010 o 12:57

;)

Odpowiedz

aska 16 lipca 2010 o 14:50

ale wam zazdroszczę :) POWODZENIA !

Odpowiedz

AGA 19 lipca 2010 o 6:55

Trzymam kciuki i życzę powodzenia (ale Wam, zazdroszczę ;D)

Odpowiedz

j 24 lipca 2010 o 13:29

i znow kasa od rodzicow

kiedy znow zobacze autentyczna nastepczynie kingi choszcz, bez rodzicow, przekretow, prawdziwa podroz a nie jakies sciemy.

Odpowiedz

zimon 24 lipca 2010 o 13:39

obiektyw i co kurde jeszcze
nie mozna zrobic zdjec tanim aparatem ?
nie mozna kupic tanszego kitowego obiektywu

niecieprpie takich pseudo podroznikow

Odpowiedz

Artur Glazowski 29 lipca 2010 o 21:33

@j
Czyzby autentycznosc podrozy zalezala od tego skad wzielo sie na nia pieniadze? Stalaby sie prawdzisza gdyby tyrali na nia przez 10 lat?

@zimon
Nastepny zawistny (wlasciwie ten sam tylko pod innym nickiem).
Oczywiscie, ze mozna kupic malpke zamiast lustrzanki, reklamowke zamiast plecaka, szczesliwy kamyk zamiast ubezpieczenia, no i w koncu mozna pojechac do Kolobrzegu zamiast w podroz dookola swiata. Wtedy mozna sie poczuc „prawdziwym” podroznikiem.

Odpowiedz

Domi 31 lipca 2010 o 12:19

Skoro piszą, ze Paweł jest fotografem to jasne jest że nie chce „pstrykać fotek” cyfrówką dla samego pstrykania, a utrwalić jak najpiękniej miejsca do których być może już nie wróci. Kasa od rodziców – czemu nie? Chyba nie zdajecie sobie sprawy jakie są koszta takiej wyprawy… i w końcu nie trzeba robić z siebie ascety.
A wam podróżnicy życzę powodzenia i czekam na relację po powrocie ;)

Odpowiedz

Andrzej Budnik 3 sierpnia 2010 o 13:28

Kolejny niespełniony zazdrośnik, którego w oko kole czyjeś szczęście. Jeśli twierdzisz, że brakuje Ci prawdziwej relacji z podróży, to weź spakuj graty, jedź przed siebie i napisz nam coś tutaj. Na pewno na Peronie chętnie opublikują Twoje relację! Nie masz na to kasy powiesz, ani bogatych rodziców? To weź się do roboty, a nie użalaj się nad sobą i nie zazdrość innym, bo tym kasy na podróż nie zdobędziesz.

Magda, Paweł – powodzenia! :)

Odpowiedz

Marcin S. Sadurski 6 sierpnia 2010 o 15:23

No, ale z drugiej strony – jednak wolę czytać o podróżach, które już się odbyły, a nie o planowanych.
Bo jeśli redaktorzy Peronu4 mają zapotrzebowanie na opisy planowanych wypraw, to jestem do dyspozycji.
:-)

Odpowiedz

zawistnik 7 sierpnia 2010 o 12:00

czyli jednak racje mam ten portal to dla hipokrytow ktorzy kupuja sprzet za grube tysiace najczesciej nie ze swojej kasy, jeszcze maja czelnosc zebrac od ludzi na drogi sprzet bo nie umieja zadowolic sie efektami wlasnej pracy.

Co to za wielki wyczyn pojechac na wakacje za nie swoje. Kompletne dno.

Gorzej juz nikt sie nie wstydzi i dzis wielki podroznik to bogacz z kasa od tatusia i sprzetem znanej marki, najlepiej zeby mial wielki obiekty i ciezki aparat.

Pieprze czytanie i ogladanie takich szopek, od tego jest wp i tvn.

Odpowiedz

D. 15 sierpnia 2010 o 8:41

Hej Zawistniku – ależ ociekasz jadem. Życie Ci za bardzo dokopało ?

Odpowiedz

kirki 7 kwietnia 2011 o 17:00

trochę podróżowałem , zdaje mi się, że ta para ruszyła chyba zbyt duża „parą” w ten świat. ukraina to ich szczyt możliwości, a nie dookoła świata bez doświadczenia. no ale cóż życzę powodzenia i może do zobaczenia gdzies po drodze!
p.s. spokojnie mozna z polski podrozowac rowniez na wschod bez przesiadek na tzw frankfurtach paryzach berlinach czy londynach :)

Odpowiedz