Ponad połowa wypijanego w Afryce alkoholu to tradycyjnie wytwarzane trunki. Ich produkcja nie zawsze odbywa się w higienicznych warunkach. W takiej na przykład Kenii, gdy skażona partia napojów trafi na rynek, dochodzi nawet do kilkudziesięciu zgonów w tygodniu. Może nie bez powodu produkowana tu changaa potocznie jest nazywana „kill me quick”.

Salina pracuje w domu. Jest piątkowe popołudnie. Brudne chusty przesłaniające wejście omiatają twarze wchodzących do środka mężczyzn. Duży ruch. To dość popularne miejsce na przedmieściach Bahrir Dar. Dom składa się z dwóch pomieszczeń. W pierwszym, na ustawionych pod ścianą drewnianych ławach siedzą mężczyźni z kieliszkami araki w ręce. Drugie pomieszczenie służy jako sypialnia.

Spod prześcieradeł patrzą na mnie oczy małej dziewczynki. Ma na imię Nyala, niedługo pójdzie do szkoły. Kiedy jej ojciec zostawił Salinę bez środków na utrzymanie siebie i dziecka, nie wiedząc co robić, zaczęła produkować alkohol z liści gesho.

Po kilku latach produkcji araki była w stanie wyprowadzić się od rodziny i zamieszkać sama. Produkcja alkoholu to obok prostytucji najczęściej wybierany przez kobiety sposób na szybką gotówkę.

Araki to destylowany napój wytwarzany z liści gesho w Etiopii. Zmielone liście miesza się z wodą i przetrzymuje przez trzy, cztery dni. Następnie dodaje się kita (rodzaj chleba) oraz kiełki jęczmienia. Mikstura jest odstawiana na pięć, sześć dni do fermentacji. Ostatnim etapem jest destylacja. Dagim araki, czyli podwójnie destylowana araki, zawiera ok. czterdziestu pięciu procent alkoholu. Liście gesho służą także do wyrabiania piwa i wina miodowego.

POLECAMY: Sufizm znaczy radość. Obrzęd zikr w Omdurmanie

Ponad połowa spożywanego alkoholu na kontynencie afrykańskim to tradycyjnie wytwarzane trunki (dla porównania w Europie jest to półtora procenta). Półlitrowa butelka domowej roboty alkoholu często jest o wiele tańsza od puszki komercyjnego piwa, na które nie każdy jest w stanie sobie pozwolić. „Afrykański bimber” wyrabia się z najbardziej dostępnych lokalnie składników takich jak: banany, kukurydza, kasawa, maniok, ziemniaki.

* * * * *

Eveline miała dobry dzień. Obudziła się bez bólu głowy i miała ochotę na śniadanie. Pijąc sok z imbiru opowiadała o swoich psach wymieniając ich imiona. Było ich jedenaście. Każdy znalazł się tu po tym jak właściciele wyrzucili go na ulicę. Dom był brudny, po podłodze toczyły się tumany sierści zlepionej z kurzem, a powietrze przepełniał zapach przetrawionego alkoholu.

Od piętnastego roku życia Eveline ma problemy z alkoholem. Przez uzależnienie wyrzucili ją ze studiów a później z każdej pracy, której się podjęła. Kilka lat temu poznała Henrego. Razem zajmowali się wszystkim i niczym.

Czasami opiekowali się psami bogatych mieszańców Durbanu, byli instruktorami nurkowania, produkowali paliwo, alkohol, olej konopny etc. Dzisiaj, wybierali się na ryby do zatoki obok portu. Poza sezonem polowanie z kuszą jest nielegalne, ale potrzebują pieniędzy. Czekamy w pontonie razem z bratem Eveline. Po dziesięciu minutach para wynurza się. Kobieta szybko wskakuje do pontonu i zanim zdąży zdjąć cały sprzęt sięga po butelkę ciepłego bimbru.

– Zasygnalizowałaś mi że twój sprzęt ma problem i musimy wracać. Po prostu nie mogłaś wytrzymać bez alkoholu – podsumował Henry.

Od Etiopii po Republikę Środowej Afryki destylowane napoje cieszą się ogromnym powodzeniem. Według raportu WHO konsumpcja niezarejestrowanego alkoholu w Afryce wynosi ok. 1,8 l per capita. W zależności od regionu popularne jest akpeteshie (Ghana), changaa (Kenia), waragi (Uganda), araki (Etiopia), lotoko (Demokratyczna Republika Konga). Z lżejszych trunków znajdziemy wino palmowe i piwo bananowe.

* * * * *

Codziennie rano Mamadou wyjeżdża rowerem na obrzeża miasta Oussoye z workiem plastikowych butelek i liną. Każdy palmiarz ma wyznaczony teren, na którym może zbierać bunuk. To nie jest praca dla osób z lękiem wysokości. Palmiarz za pomocą liny wspina się na kilkumetrowe drzewa palmowe, gdzie nacina kwiat i przymocowuje butelki, do których będzie skapywać wino palmowe. Kiedy butelki się zapełnią należy je zamienić. Z jednej palmy uzyskuje się około pięciu litrów bunuku dziennie przez kolejne dwanaście dni. Po tym czasie drzewo musi „odpocząć”. Wino palmowe najlepiej smakuje o poranku, jest świeże i orzeźwiające a zawartość alkoholu stosunkowo niska. Fermentacja wina następuje zaraz po zebraniu w wyniku znajdujących się w powietrzu drożdży. Jak mówi palmiarz: każda kolejna szklanka smakuje inaczej.

Mamadou jest znany w swoim regionie jako „doktor”, mężczyźni często przychodzą po butelkę, kiedy doświadczają problemów z żoną. Nie chodzi tutaj jednak o upicie się, ale o „rozpalenia ognia w chacie”.

Senegalski bunuk jest popularny szczególnie w Casamance, południowym regionie kraju. W wyniku kilkudniowej fermentacji wina palmowego uzyskuje się także silniejszy trunek o zawartości około czterdziestu procent.

POLECAMY: Pamiętnik znaleziony na sudańskiej barce

Lokalnie wyrabiany alkohol to nieodłączny towarzysz nie tylko wieczornych spotkań ze znajomymi, ale także bardzo ważny element każdego święta, czy uroczystości w całej Afryce. Niekiedy wytwarzany w niehigienicznych warunkach, często skażony metanolem, może być szkodliwy dla zdrowia a nawet prowadzić do zgonu.

W Kenii czy Ugandzie, kiedy skażona partia napojów trafi na rynek, odnotowane są przypadki nawet kilkudziesięciu zgonów i ślepoty w ciągu tygodnia. Może nie bez powodu changaa potocznie jest nazywana „kill me quick”.

Monika Masaj

Monika Masaj

Jeździ po świecie autostopem, czasami pisze o tym na Zepsuty Kompas. Większość czasu spędza jednak na poszukiwaniu interesujących ludzi, smacznego jedzenia i dobrego piwa. Obecnie w podróży przez Afrykę autostopem.

Komentarze: (1)

Michał 7 lutego 2018 o 21:16

„W wyniku kilkudniowej fermentacji wina palmowego uzyskuje się także silniejszy trunek o zawartości około czterdziestu procent.”

W wyniku samej fermentacji nie uda się uzyskać więcej niż 18% aczkolwiek drożdże turbo gorzelnicze z odpowiednimi pożywkami dają radę wyprodukować stężenie maksymalne na poziomie 23%.
Wszystko powyżej to albo destylacja albo wymrażanie by zwiększyć stężenie.

Co do zabijania to albo destylacja jakiegoś syfu (rozpuszczalnik, aceton) który nie był fermentowany albo sprzęt i zawartość metali jaka przedostaje się do organizmu po spożyciu tego trunku.

Btw bardzo łatwo można by te maszyny z beczek usprawnić.

Odpowiedz