Bangladesz – kraj, do którego nikt nie chce jechać, będący od zawsze wszystkim „nie po drodze”, omijany bądź zapomniany, do dziś pozostający terra incognita globalnej wioski. Kraj, gdzie inni nie docierają – bo syf, bo upał, bo tłumy. Kraj od zawsze zalewany przez rzeki i tajfuny. Kraj, w którym poza tym, że „nic nie ma” – to są w nim jednak ludzie, ich życie i dzień powszedni.

Komu się Indie spodobały, podobną radość odnajdzie także w Bangladeszu. Bez namolnych sprzedawców i handlarzy jednak, ale z podobną ludzką mentalnością.

To, co w Bangladeszu ujmuje od samego początku, to ludzie i tętniące życiem centra miast. Jak w większości azjatyckich krajów, tak i tutaj, są ulice lub części dzielnic miejskich, gdzie handel podzielony jest na różne strefy. W jednej znajdzie się wszystko to, co z autem jest związane, w innej z kolei meble, wszystko do wyposażenia mieszkania, w innych drukarnie większe i mniejsze, jeszcze w kolejnych rury wszelkiego rodzaju, płyty, cegły itd. Co ulica to inna branża.

Większe skrzyżowania to z kolei punkty, w których zatrzymują się różnego rodzaju busy i busiki miejskie. Tu też najłatwiej jest zjeść coś bądź kupić warzywa i owoce ułożone na stole w charakterystycznym piramidalnym kształcie.

Bangladesz, piękna kobieta z Dhaki

1. BANGLADESZ, Dhaka. Bengalczycy stanowią 98 procent ludności Bangladeszu. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, dzieci z Dhaki

2. BANGLADESZ, Dhaka. Pomimo wysiłków administracji państwowej, Bangladesz pozostaje jednym z najbiedniejszych krajów świata. (Fot. Sebastian Placzek)

Mijając sklepy i firmy usługowe, handlujące wszystkim i niczym, uwagę przykuwa ich typowe wyposażenie. Pożółkły od starości telefon stacjonarny, do tego jakiś kalkulator, no i księga wpisów z informacjami co się udało sprzedać, za ile itd. Kwintesencja firmy.

Bangladesz znany jest z tego, iż tu szyje się większość światowych modowych marek. Mogłoby się wydawać więc, że podobnie modnie i na czasie będzie na ulicy. Tu rządzi jednak specyficzny folklor. Większość rzeczy dla facetów przypomina marynarki i koszule, jakby zakupione w latach dziewięćdziesiątych. Kobiety ubrane są najczęściej w sari, tradycyjny hinduski strój. I to one swoimi strojami wprowadzają barwność na ulice miast Bangladeszu.

To tu odnieść można także wrażenie, iż jest to kraj, w którym większość kobiet może poczuć się już od małego jak księżniczki. Ubrane w świecące stroje niczym z Księgi tysiąca i jednej nocy. W Europie tak barwne ubrania należą niemal do ulicznego kiczu, tu są codziennością. Wielka biżuteria zawieszona na szyi, do tego kolczyki, bransoletki na nadgarstkach, łańcuszki, pierścionki na palcach, dłoniach i stopach. Chusty i świecące ponad europejską normę kosztowności. To, czy są to plastikowe podróbki, czy też nie, nie gra najmniejszej roli. To wygląda rewelacyjnie, dodając blasku do i tak pięknego już narodu.

Bangladesz, Dhaka - zdjęcia z podróży, autobus miejski

3. BANGLADESZ, Dhaka. W stolicy kraju dużo się buduje, jednak infrastruktura drogowa nie należy do najlepszych. (Fot. Sebastian Placzek)

Zdjęcia z Bangladeszu - muzułmanka z Dhaki

4. BANGLADESZ, Dhaka. Bengalskie kobiety najczęściej noszą tzw. sari, choć popularny jest również strój zwany „salwar kameez”. (Fot. Sebastian Placzek)

Zdjęcia z Bangladeszu - Dhaka, podróże

5. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice południowego brzegu rzeki Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz w swojej codzienności nie wygląda na aż tak ubogi kraj, jak zwykło się mówić i myśleć o nim. Na ulicach spotkać można niemal pełną azjatycką paletę motoryzacyjną. Na jednym jej biegunie znajdują się niemal wszystkie pojazdy prywatne, czyste i lśniące, zupełnie tak jakby wyjechay prosto z salonów samochodowych, jakimś cudem bez żadnej skazy i rysy. Większość z dospawanymi z przodu i z tyłu dodatkowymi zderzakami, chroniącymi przed poharataniem i otarciami, o które tu nie trudno.

Na drugim biegunie z kolei znajdują się wszystkie pojazdy firmowe i użyteczności publicznej – poobdzierane i poharatane do granic wytrzymałości. Kierowcy wszystkich busów i dostawczaków, to prawdziwi mistrzowie minimalizmu. Miejsca wolnego między autami na drodze już nie ma – oni i tak znajdą sporo szczelin, by się w nie jeszcze w jakiś sposób wcisnąć, omijając i wyprzedzając się na wyciągnięcie palca dłoni.

Nocna podróż busem po lokalnych drogach jest niczym lecący “pocisk” widmo bez jakichkolwiek świateł lub lot z pilotem Kamikaze, który pędzi kilka razy szybciej niż dopuszczalna prędkość, często na czołowe zderzenie, trąbiąc przy tym permanentnie na wszystko i wszystkich, którzy znajdują się przed nami i obok nas. Taka już mentalność. Podziwiać można kierowców, których to nie nuży, lawirujących całymi dniami między rikszami, ciężarówkami i dziurami na drodze.

Bangladesz, muzułmanie, zdjęcia z podróży

6. BANGLADESZ, Dhaka. Bangladesz jest krajem muzułmańskim, blisko 90 procent jego mieszkańców to wyznawcy islamu. (Fot. Sebastian Placzek)

Podróż do Bangladeszu, zdjęcia z Dhaki, rykszarz

7. BANGLADESZ, Dhaka. Na ulice Dhaki wyjeżdża codziennie około czterysta tysięcy riksz. (Fot. Sebastian Placzek)

W Bangladeszu nie sposób nie usłyszeć melodyjnych dzwoneczków rikszarzy, przeplatanych z trąbieniem aut. Dzwoneczki, których na kierownicy zainstalowanych jest z reguły kilka, tworzą od samego rana do późnego wieczora zewsząd słyszalną muzykę, wprowadzając specyficzny klimat uliczny. To chyba też jedyny kraj, w którym korki uliczne tworzą wszechobecni rikszarze. W samej Dhace barwnych rowerowych trójkołowców jest ponad czterysta tysięcy, co czyni stolicę Bangladeszu niekoronowaną królową światowego rikszarstwa. Są oczywiście i autoriksze, choć nie dorównują liczebnością fantazyjnie umalowanym rikszom napędzanym siłą ludzkich mięśni.

Spacerując ulicami Dhaki, można odnieść wrażenie, że jest się jedynym obcokrajowcem, który ten kraj chciał odwiedzić i zwiedza go w dodatku. Po kilku dniach pobytu wydarzeniem dnia może być minięcie jakiegokolwiek turysty. Poza tym nic, zero.

ZOBACZ TEŻ: Bangladesz – tu atrakcją jesteś ty

Zatrzymując się co jakiś czas, po chwili jest się otaczanym przez ciekawskich, którzy ukradkiem chcą zrobić wspólne selfie. Co odważniejsi i ciekawsi zagadują – nawet kobiety i policjanci. Ci ostatni w Bangladeszu okazują się być niemal przyjaciółmi. Zagadani kilka razy w ciągu dnia o drogę, chętnie odpowiadają, wskazując kierunek, ugadując nawet cenę za przejazd z rikszarzem.

W salonie fryzjerskim z kolei – pełna obsługa. Cięcie włosów, golenie, obcinanie paznokci, męskie maseczki na twarz powiązane z wdychaniem jakichś gorących oparów. Do tego masaż na siedząco i pytania, czy jeszcze czegoś klientowi brak? Ceny bardzo niskie, więc warto skusić się na tutejszy męski salon mody. Daleki od ideałów czystości i nowoczesności co prawda, ale liczy się efekt końcowy, co pozostało (albo i nie) na głowie.

Zdjęcia z podróży do Bangladeszu, port w Dhace

8. BANGLADESZ, Dhaka. Prace w porcie w centrum stolicy. (Fot. Sebastian Placzek)

Zdjęcia z Bangladeszu, rikszarze w Dhace

9. BANGLADESZ, Dhaka. Dhaka jest niekoronowaną stolicą światowego rikszarstwa. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, zdjęcia z podróży, port w Dhace

10. BANGLADESZ, Dhaka. Prace w porcie w Dhace. (Fot. Sebastian Placzek)

Perłą Dhaki jest z pewnością rzeka Buriganga, przepływająca przez środek miasta i dzieląca je na kilka części. Jest niczym układ krwionośny napędzający życie toczące się na niej i wokół niej. To specyficzne miejsce z przepływającymi nieprzerwanie wzdłuż i wszerz niej małymi, średnimi i wielkimi łodziami. Kończąc na statkach i promach, zakotwiczonymi przy jego zachodnim brzegu. To tędy przypływają towary, tą drogą można się także dostać do najodleglejszych miejsc w Bangladeszu.

U południowego wybrzeża z kolei znajduje się miejsce, w którym remontowane są statki. Dla wytrwałych warte zobaczenia. Jedyne w swoim rodzaju rzemiosło na pograniczu syzyfowej pracy – obstukiwanie młotkiem i skuwanie starej farby z poszycia całego statku. Zero elektroniki – jest młotek, więc i stuka się cały dzień.

Jak w większości krajów Azji Południowo-Wschodniej na margines życia skazani są ci, którzy mają jakieś kalectwa. Cała reszta społeczeństwa trudni się czymś, wykonując z reguły proste prace przy pomocy najprostszych narzędzi. Tu nie ma niedziel czy świąt. Tu każdy dzień wygląda tak samo. Rano tłumy ruszają do pracy i dopiero około godziny dwudziestej pierwszej wszystkie straganiki i firmy są zamykane.

Jedynym dniem w Bangladeszu, odbiegającym nieco od pozostałych, jest piątek. Jako że jest to kraj w większości zamieszkany przez Muzułmanów, więc piątek jest dniem świętym, poświęconym wspólnej modlitwie.

Muzułmanki z Bangladeszu, foto

11. BANGLADESZ, Dhaka. Bangladesz jest krajem muzułmańskim, o stosunkowo dużym stopniu tolerancji. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz - zdjęcia. Transport rzeczny w Dhace

12. BANGLADESZ, Dhaka. Klasyczny transport z jednego brzegu rzeki na drugi w centrum stolicy. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz - zdjęcia z podróży do Dhaki

13. BANGLADESZ, Dhaka. W wyniku wysokiego przyrostu naturalnego, w latach 1950–2005, liczba ludności kraju zwiększyła się o dziewięćdziesiąt siedem milionów. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz to nie jest łatwy kraj, ale nie zawiedzie się ten, kto w trakcie podróży szuka przygody, refleksji, wspaniałych otwartych ludzi, dobrego jedzenia i przeżywania codziennie czegoś zupełnie nowego. Bangladesz reklamuje się hasłem „Przyjedź, zanim przyjadą inni”. I coś w tym jest. Podczas całego pobytu, tonąc wśród tłumów ulicznych – udało mi się minąć tylko dwóch turystów. Smutne, bo ten kraj na to nie zasługuje. Może nie rozwinęła się w nim aż tak wielka kultura, jak w sąsiednich Indiach, czy w Birmie. Niemniej – to perełka światowa ze swoją bogatą naturą, a nade wszystko – z nieco porywczym, ale pięknym, otwartym i kolorowym narodem.

Bangladesz - fotoreportaż, stocznia w Dhace

14. BANGLADESZ, Dhaka. Ręczne prace w stoczni w centrum stolicy kraju. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, dziewczyny z Dhaki, foto

15. BANGLADESZ, Dhaka. Klasyczne sesje zdjęciowe wokół Ahsan Manzil. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz - zdjęcia z podróży, ludność Dhaki

16. BANGLADESZ, Dhaka. Bangladesz należy do najgęściej zaludnionych krajów świata. (Fot. Sebastian Placzek)

Stocznia w centrum Dhaki, zdjęcia z Bangladeszu

17. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice stoczni w centrum Dhaki. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, zdjęcia z Dhaki, podróż

18. BANGLADESZ, Dhaka. Dhaka jest jednym z najbardziej zakorkowanych miast świata. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, Dhaka - zdjęcia ze stoczni

19. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice stoczni w centrum stolicy kraju. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, zdjęcia, podróż, kobieta

20. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice Ahsan Manzil. (Fot. Sebastian Placzek)

Dhaka, stolica Bangladeszu, nad rzeką Buriganga

21. BANGLADESZ, Dhaka. Nabrzeże rzeki Buriganga – to tu przybywa i wyładowuje się większość produktów roślinnych. (Fot. Sebastian Placzek)

Prace w stoczni w Dhace, zdjęcia z Bangladeszu

22. BANGLADESZ, Dhaka. Prace w stoczni.. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, zdjęcia ze stolicy kraju Dhaki

23. BANGLADESZ, Dhaka. W Bangladeszu ukazuje się około dwustu gazet codziennych i tysiąc osiemset czasopism. Mimo to jedynie piętnaście procent populacji regularnie czyta, co spowodowane jest wysokim analfabetyzmem w kraju. (Fot. Sebastian Placzek)

Zabytki Dhaki, Ahsan Manzil, podróże, Bangladesz

24. BANGLADESZ, Dhaka. Jeden z niewielu zabytków w centrum Dhaki – Ahsan Manzil przekształcone na muzeum, zwane także czerwonym pałacem. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, Buriganga, podróże, Dhaka

25. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice stoczni przy południowym brzegu rzeki Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, Buriganga w Dhace, foto

26. BANGLADESZ, Dhaka. Południowy brzeg rzeki Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, Jaflong, kobieta

27. BANGLADESZ, Jaflong. Okolice rzeki Goyain, miejsca pracy i rozrywki dla okolicznych mieszkańców. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, kolory Dhaki, zdjęcia z podróży

28. BANGLADESZ, Dhaka. Bengalskie barwy. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, fryzjer, ulice haki, foto

29. BANGLADESZ, Dhaka. Jak w wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej, tak i tutaj fryzjera znajdziesz wychodząc na ulicę. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, Jaflong, praca przy wydobyciu kamieni - foto, podróże

30. BANGLADESZ, Jaflong. Wydobywanie kamieni u brzegu rzeki Goyain. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, zdjęcia, podróże, stocznia w Dhace

31. BANGLADESZ, Dhaka. Stocznia w Dhace. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, podróże, zdjęcia, Dhaka

32. BANGLADESZ, Dhaka. Typowy handel uliczny. Tu część ulicy, na której odbywa się handel tylko książkami. (Fot. Sebastian Placzek)

Bangladesz, ulice Dhaki, handel, zdjęcia, podróże

33. BANGLADESZ, Dhaka. Handel w okolicach rzeki Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Buriganga w stokicy Bangladeszu - zdjęcia z podróży

34. BANGLADESZ, Dhaka. Rzeka Buriganga przepływająca przez środek Dhaki. (Fot. Sebastian Placzek)

Zdjęcia z podróży do Bangladeszu, stocznia w Dhace

35. BANGLADESZ, Dhaka. Okolice stoczni przy południowym brzegu rzeki Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Transport rzeczny w Bangladeszu, foto, podróże

36. BANGLADESZ, Dhaka. Transport rzeczny na rzece Buriganga. (Fot. Sebastian Placzek)

Sebastian Placzek

Sebastian Placzek

Uwielbia podróże te małe i te duże. Wolne chwile dzieli pomiędzy pasje jakimi są malarstwo, góry, morze i muzyka. Podróżuje od lat po malowniczych rejonach, poznając historie z przeszłości dawnych kultur, jak i dzisiejsze życie.

Komentarze: 2

s 21 września 2017 o 23:46

Bardzo dobre zdjęcia, pozdrawiam.

Odpowiedz

msadurski 24 września 2017 o 0:29

… ciekawy, rzadko chyba odwiedzany kraj.
Choć widziałem że Maciej Dakowicz jeździ tam regularnie na plenery fotograficzne.

Odpowiedz