Znalazłam! – wykrzyknęłam w myślach, kiedy na stronie internetowej, której adres udało mi się wykombinować na podstawie różnych podpowiedzi, ukazał się e-mail. Do wygrania są oczywiście nagrody, ale dużą frajdę sprawia też samo szukanie jajek. Znaczy się easter eggów.

Ale o co chodzi? Samsara. Na drogach, których nie ma Tomka Michniewicza to pierwsza w Polsce książka, która oprócz samej treści dostarcza nam coś jeszcze. Sam autor mówi, że lubi, kiedy twórcy traktują swoich odbiorców poważnie, mają do nich osobisty stosunek, a nie stosunek jak do klienta.

– Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś czyta moją książkę, to tak naprawdę poświęca kawałek swojego życia na przeczytanie tego, co mam do powiedzenia, a to jest bardzo duża sprawa – stwierdza Tomek.

Sprawdzam na fanpage’u Tomka na Facebooku. Pojawia się podpowiedź. Za chwilę pod wpisem rozpoczyna się dyskusja. Wskazówek i drogi do egga trzeba szukać nie tylko w samej książce. Mogą być ukryte w multimediach opublikowanych na stronie wydawnictwa Otwarte jako dodatek do lektury, w zwiastunie, na plakatach, w internecie. Głowę trzeba mieć otwartą i uruchomić wyobraźnię. Bo czasem znalezienie jajka to banał, a innym razem można się naprawdę nagłówkować.

Od czasu do czasu Tomek udziela wskazówek. Delikatnych, ale naprowadzających czytelników na dobre tory. Mówi nam, że w książce opisana jest wyspa, ale ani razu nie pada jej nazwa i pyta, o jaką wyspę chodzi. Wiem, gdzie jest ten opis, ale bez kolejnej podpowiedzi ustalenie tej konkretnej nazwy byłoby strasznie trudne.

– Na stronie 287 jest umieszczone zdjęcie, które może być jednym z tropów, choć niełatwym – podsuwa Tomek. Biorę książkę do ręki…

Na końcu poszukiwań czekają na nas nagrody. Czasem są to zestawy zdjęć, niedostępne inaczej filmy, nagrania, opowiadania czy mapy skarbów. Innym razem możemy znaleźć egzemplarze książki, bilety lotnicze, prenumeraty czasopism podróżniczych czy bieliznę termoaktywną. Do czasu odnalezienia jajka nigdy nie wiadomo, co w nim tak naprawdę siedzi.

Po co taka zabawa? Na pewno jest to świetny sposób na podtrzymanie zainteresowania książką. Ale nie tylko.

– Chciałem w podziękowaniu sprezentować czytelnikom „Samsary” coś więcej, coś co wykracza poza samą książkę. Tak więc w założeniu easter eggi były wyrazem mojej wdzięczności dla wszystkich, którzy kupili tę moją pisaninę. Myślałem, że to będzie miły gest – ktoś przeczytał książkę, podobała mu się albo nie, to nieważne, a w prezencie dostaje trochę zagadek i prezentów – tłumaczy nam Tomek Michniewicz.

Popularność samej książki, jak i dołączonych do niej zagadek, zaskoczyła samego autora. Sprawiło to, że easter eggi zmieniły trochę swoją funkcję. Integrują społeczność zbudowaną wokół książki. Są wspólną zabawą. Bo ludzie dzielą się swoimi przemyśleniami. Razem dyskutują, gdzie szukać, jak liczyć i co może być istotne dla odnalezienia kolejnego jajka. Sam autor uważa, że najwyraźniej jest spora grupa ludzi, która odnajduje w tej historii z „Samsary” kawałek siebie, jakoś się z nią identyfikuje. I dla nich eggi to kontynuacja tej podróży, z tą różnicą, że w niej mogą wziąć sami udział.

Rzeczywiście, udział w poszukiwaniach pozwala trochę lepiej poznać i zrozumieć to wszystko, o czym pisze Tomek. Bo zmusza czytelnika do tego, by poświęcił książce nieco więcej uwagi. By w skupieniu przeczytał tekst. I jeszcze raz. I to kolejne przeczytanie może sprawić, że znajdziemy w niej coś, czego za pierwszym razem nie dostrzegliśmy. Może to być wskazówka do egga, a może jakieś ciekawa myśl, która sprawi, że inaczej spojrzymy na pewne sprawy. Jakkolwiek by nie było, rozwiązywanie podróżniczych zagadek jest świetnym zajęciem na długie zimowe wieczory.

Ewa Serwicka

Ewa Serwicka

Zamieniła korpopracę na turystykę. Lubi patrzeć na świat przez obiektyw aparatu. Bloguje na Daleko niedaleko.

Komentarze: 6

Anonim 5 grudnia 2010 o 23:51

Heheh, pierwsza taka ksiazka? ;) Google „Miasto to gra” i „Kod, czyli rzeczy, ktore zauwazasz w miescie, gdy wpatrujesz sie w nie odpowiednio dlugo”.

Odpowiedz

Ewa Serwicka 6 grudnia 2010 o 1:20

Dzięki, anonimie, za podpowiedź. Nie udało mi się niestety ich znaleźć gdy szukałam polskich wydawnictw z eggami…

Odpowiedz

Michał 6 grudnia 2010 o 20:41

Jajka Tomka Michniewicza-bezcenne;-))
Za wszystko inne zapłacisz kartą……….(Tu wpisz nazwę swojego banku)

A tak nieco poważniej to tytuł mocno dwuznaczny.

Odpowiedz

Ewa Serwicka 6 grudnia 2010 o 22:19

Dwuznaczny? Rzeczywiście… ups, nie zauważyłam wcześniej.
;)

Odpowiedz

jagoda 7 grudnia 2010 o 9:19

Marianna może być zła za majstrowanie przy jajkach Tomka.

Odpowiedz

Ewa Serwicka 7 grudnia 2010 o 14:19

Ale Tomek pozwolił… to po pierwsze, a po drugie – warto zaryzykować :D

Odpowiedz