Mój przewodnik do plemienia Mentawajów nie wyróżniał się niczym szczególnym. Ba, nawet znacząco odstawał od wielu innych spotkanych przewodników, bo wyglądał niczym skrzyżowanie zahukanego żeglarza samotnika z żebrakiem. Na dodatek cala korespondencja z Korne ograniczała się do tylko podawania kwot za usługę oraz solidnie nadużywanego Thank you, sir.

Obawiałem się, ale podskórnie jednak czułem, że to właściwa osoba, która pokaże mi to po co poleciałem na Sumatrę. Na szczęście, się nie myliłem.

Plemię Mentawajów, jedno z najpóźniej dostrzeżonych w XXI wieku. Setki lat żyli w odosobnieniu bez wpływu i ingerencji zachodniej cywilizacji. Kultura Mentawajów wykształciła się sama w zupełnym odosobnieniu, nie śpieszyli się by odkrywać to, co my już znamy od ponad dwóch tysięcy lat.

Mentawaje wciąż mieszkają w drewnianych domach na palach, a podstawowe narzędzie to maczeta oraz wybitna umiejętność życia i przetrwania w dżungli. Są tacy jak my, a jednak zupełnie inni. Nie możemy się od nich nauczyć wiele, szczególnie pod kątem kreatywności czy wynalazków. Możemy za to czerpać garściami z ich tradycji, miłości do ludzi i lasu, współodpowiedzialności, braterstwa i szacunku.

Człowiek i relacje międzyludzkie są dla Mentawajów najważniejsze. Pomimo tego, że często nie żyją w licznych społecznościach, to kontakt z drugim człowiekiem, wzajemne spędzanie czasu, rozmowy lub śpiew dają im poczucie bycia częścią jednej wielkiej rodziny, gdzie nie ma miejsca na brak szacunku, zawiść czy gniew. Obcy dla nich nie istnieje, to pojęcie którego na szczęście nie znają.

Smutki i radości celebrowane są razem, bo tylko czując, że są częścią wielkiej wspólnoty, żyją. Znają tylko to co jest im niezbędne do życia, nie chcą poznać naszych zdobyczy technologicznych.

A czy my z całym naszym dorobkiem cywilizacyjnym nie powinniśmy się od nich czegoś nauczyć? W którym momencie możemy o sobie powiedzieć, że naprawdę żyjemy? Czego nam brakuje by powiedzieć, że żyjemy jak jedna rodzina? Większego samochodu czy prawdziwych relacji międzyludzkich…?

Zobaczcie galerię zdjęć z mojej podróży do Mentawajów na Sumatrze:

Marcin Gabruk

Fotograf czasem podróżujący po świecie w poszukiwaniu fotograficznych inspiracji. Czasem coś napisze. Ma bloga: http://sitondeck.pl/.

Komentarze: 2

Sebastian 30 września 2018 o 17:50

Ciekawy materiał, zastnawia mnie na ile niektore zdjęcia (np. te z łucznikiem) są pozowane. Odwiedzałeś ich na samej Sumatrze, czy na wyspach nieopodal?

Odpowiedz

Marcin Gabruk 30 września 2018 o 18:13

dzięki za miłe słowa. odwiedziłem ich tylko na samej wyspie Siberut. W kwestii zdjęć to już wyjaśniam. Bliskie portrety, zdjęcia portretowe z papierosem oraz oczywiście szaman z łukiem są pozowane. Polowanie z reguły odbywa się w nocy lub o bladym świcie – ciężko wykonać wtedy zdjęcia. Brak światła. Portrety są pozowane w ten sposób, że szamani zostali poproszeni o zdjęcia, wytłumaczyłem im jakie chcę zrobić i gdzie, jakie powinno być światło i co powinni robić. Spędziliśmy chwilę na wspólnym paleniu, rozmowie i wtedy robiłem im zdjęcia. Więc w sumie niby pozowane, a jednak niekoniecznie bo powstały dość spontanicznie. Łucznik pozowany w 100%.

Odpowiedz