Trzeci dzień Kolosów odbędzie się pod hasłem „Dzień gór i kolosów”. 14 marca imprezę poprowadzi Jakub Niziński. Poniżej szczegółowy program imprezy.

10.00-13.05 BLOK VIII

10.00-10.30

Sopoccy i wrocławscy grotołazi w Jaskini „Ciekawej”

Dariusz Bartoszewski

Członkowie Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego i Sekcji Grotołazów Wrocław po raz kolejny udali się w austriacki masyw Hagengebirge. Skupili się na jaskini „Ciekawej”, gdzie rok wcześniej dokonali obiecujących odkryć. Za ciasnym cięgiem pionowym, od głębokości 150 m rozpoczynał się obszerniejszy poziomy system korytarzy, w którym wyczuli silny przewiew. W tym roku kontynuowali jego eksplorację, posuwając się na południe, w stronę najwyższego szczytu w rejonie – Kahlersberg (2350 m n.p.m.). Starali się przede wszystkim rozpoznać poziome piętro i skartowali w ten sposób 2, 5 km partii jaskini, dzięki czemu cała „Ciekawa” osiągnęła 3km. Jej głębokość to obecnie 280 m, choć pogłębienie nie było na razie ich celem.

Alpy 12 ×4000 m

Łukasz Supergan

Początkowo chciał wejść na Mont Blanc, ale że apetyt rośnie w miarę jedzenia, w Alpy francuskie i szwajcarskie pojechał z pomysłem samotnego zdobycia aż 12 szczytów, o wysokości ponad 4000 m. Trudne warunki atmosferyczne nie pozwoliły mu zdobyć wszystkich zaplanowanych wierzchołków, np. Dufourspitze, drugiego co do wysokości szczytu Alp, czy Matterhorn, na którego nie starczyło czasu. To go jednak zmotywowało do postawienia stopy na kilku innych, których wcześniej nie brał pod uwagę. Dokonał m. in. trawersu masywu Mont Blanc. Ostatecznie w ciągu 28 dni samotnie wszedł na 13 czterotysięczników, pokonując łącznie 30 km przewyższeń.

W Poljskiej Jamie ciasno jak zwykle

Paweł Ramatowski

Działalność grotołazów z Sekcji Taternictwa Jaskiniowego Klubu Wysokogórskiego Kraków w słoweńskim masywie Kanin trwa już 11 lat. Podczas ubiegłorocznej wyprawy, w trakcie której eksplorowano jaskinię BC 10, pojawiła się szansa na kolejny otwór systemu Poljska Jama – Mala Boka (za osiągnięcie w nim głębokości 1319 m krakowscy grotołazi otrzymali Kolosa 2005). Jaskinię pogłębiono o 300 m (do poziomu 700 m), długość korytarzy przekroczyła zaś 1,35 km. Głównym problemem, z jakim zmierzyli się speleolodzy, były „legendarne” już trudności Kaninu, czyli bardzo ciasne korytarze. A wszystko to w przededniu 60. rocznicy utworzenia Klubu Grotołazów – STJ KW Kraków, pierwszego klubu jaskiniowego w Polsce, która przypada w tym roku.

Jackdaniels do dna, czyli Bobry w Austrii

Wit Dokupil

Aż o 2000 m udało się powiększyć długość korytarzy w jaskini Jackdaniels w masywie Tennengebirge w Alpach Salzburskich grotołazom ze Speleoklubu BOBRY z Żagania. Po ubiegłorocznej wyprawie stała się ona tym samym najdłuższą jaskinią w rejonie (łącznie 5500 m), a eksploracja nie została jeszcze zakończona. Sukces stał się możliwy, dzięki otwarciu drogi do tzw. Galerii Koziorożców, czyli starszych partii jaskini z nagromadzoną dużą ilością różnorodnych nacieków, wieloma salami , salkami i korytarzami.

Poza działalnością w Jackdanielsie (która trwa już sześć lat) BOBRY prowadziły też eksplorację w niebadanych wcześniej otworach, sprawdzając w ten sposób 14 jaskiń o głębokości od 18 do 70 metrów.

Nowe polskie drogi w Kirgizji

Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer

Region Zachodni Kokshaał Tau należy do wielkiego łańcucha górskiego Tien Shan. Położony jest w Azji centralnej na pograniczu kirgisko – chińskim, pomiędzy jeziorem Issyk Kul na północy, a pustynią Takla Makan na południu. Znajduje się tam wiele dziewiczych szczytów przekraczających 5 tys. metrów, najwyższe sięgają sześciu tysięcy. Wyjątkowość tych gór polega na znikomej eksploracji.
Na przełomie sierpnia i września w kirgiskim Kokshaał Tau działała polska wyprawa w składzie: Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer i Rafał Zając. Alpiniści eksplorowali trudno dostępną dolinę Fersmana. Ekipa poprowadziła dwie nowe drogi. Pierwsza wiodła na dziewiczy północny wierzchołek Piku Plaza 4912 m. Kolejna na niezdobyty szczyt „Granitsa” 5370 m. „Nordic Walking” – nazwa drugiej drogi – nawiązuje do głównego wyprawowego zajęcia, czyli przemierzania przestrzeni z kijkami trekkingowymi i ciężkimi worami.

Polish Mount Logan Family Expedition

Lech i Wojciech Flaczyńscy

Prezentacja poświęcona dwuipółmiesięcznej trudnej i obfitującej w dramatyczne momenty wyprawie na daleką północ Kanady i Alaski. Wyprawa ojca i syna obejmowała trzytygodniową wspinaczkę wschodnim żebrem na najwyższą górę Kanady Mt. Logan (5959 m) i spływ rzeką Porcupine, płynącą przez całkowicie bezludne tereny poza kołem podbiegunowym. W Old Crow, jedynej osadzie nad liczącą 850 km długości rzeką Porcupine, wyprawa napotyka na barierę nie do przebycia – biurokrację amerykańską. Szczęśliwym trafem 3 dni przymusowego postoju zbiegają się z dorocznym świętem plemiennym Indian Gwich’in. Trudy wspinaczki, niebezpieczeństwa spływu kajakowego górskimi rzekami, samotność odludzi to elementy wspaniałej opowieści o potędze ducha eksploracji.

13.05-13.35 PRZERWA

13.35-16.00 BLOK IX

Malanphulan 2009 – zdobycie dziewiczej ściany

Wojciech Kozub

Pojechali do Nepalu, by zrealizować wymarzony cel – przejść dziewiczą, północną ścianę szczytu Malanphulan (6573 m. n.p.m.), wznoszącą się w otoczeniu Doliny Nare w Himalajach. Krzysiek Starek, Marcin Michałek oraz Wojciech Kozub wspinali się w stylu alpejskim. By nie tracić czasu, akcję prowadzili także w nocy, przy świetle księżyca, który nie pozwolił im zabłądzić. Zimny wiatr ostro dawał się we znaki, a ogromny wysiłek był jeszcze bardziej odczuwalny na dużej wysokości. Opłacało się jednak – dokonali przejścia Malanphulan. Razem ze zjazdami i zejściem zajęło im to pięć dni. Ściana, która wielokrotnie nie dawała się nikomu pokonać, tym razem musiała dać za wygraną.

„Ty wiesz, że mnie nie ma?” Opowieść o Piotrze Morawskim

Olga Morawska

Piotr Morawski to jeden z najzdolniejszych polskich himalaistów ostatnich lat. Jako pierwszy człowiek w historii, wraz z Włochem Simone Moro, stanął na zimą na szczycie ośmiotysięcznika Shisha Pangma. Zdobył 6 ośmiotysięczników. Piotr był znakomitym sportowcem, był także utalentowanym fotografem, robił zdjęcia w ekstremalnie ciężkich warunkach, także powyżej 8000 m.

Podczas pokazu zdjęć jego autorstwa Olga Morawska opowie o jego osiągnięciach i drodze życiowej.

Lata eksploracji

Gość specjalny – Andrzej Ciszewski

Najwybitniejszy ciągle aktywny polski taternik jaskiniowy i speleoalpinista. W swoim dorobku ma tak znakomite i spektakularne osiągnięcia jak dokonanie szeregu szybkich, świetnych stylowo przejść trudnych jaskiń tatrzańskich w latach 70. XX wieku, ustanowienie rekordu świata w głębokości eksploracji jaskiń (-1632 m w 1998 roku w systemie Lamprechtsofen w Alpach Austriackich) czy wykonanie dokładnych pomiarów i map kilkuset jaskiń Wyspy Wielkanocnej. Od wielu lat przewodniczy Komisji Taternictwa Jaskiniowego PZA. Inicjator wprowadzenia w Polsce nowoczesnych, do dzisiaj stosowanych, linowych technik poruszania się po jaskiniach. Ich zastosowanie umożliwiło dokonywanie szybkich przejść w małych zespołach, co w efekcie pchnęło polską działalność sportową i eksploracyjną w jaskiniach na nowe tory i dało podwaliny pod późniejsze sukcesy Polaków.

Urodzony w 1952 roku Ciszewski, od końca lat 60. XX wieku związany z Krakowskim Klubem Taternictwa Jaskiniowego, był inicjatorem, uczestnikiem i kierownikiem kilkudziesięciu wypraw do jaskiń na całym świecie (m.in. na wyspę Madre de Dios w Chile). Jego działania, obliczone na długofalowe efekty (czego przykładem np. kilkunastoletnia, systematyczna i ukoronowana ogromnym sukcesem eksploracja Lamprechtsofen), charakteryzuje wybór ambitnych celów, doskonała organizacja i niesamowita konsekwencja. Osobowość i charyzma Andrzeja Ciszewskiego od ponad 30 lat stymulująco wpływają na polskie taternictwo i alpinizm jaskiniowy. Jego działania nadały kierunek rozwoju całemu środowisku, bez czego osiągnięcie przez polską speleologią jej dzisiejszego, bardzo wysokiego poziomu, nie byłoby możliwe.

16.00 – 16.30 PRZERWA

16.30-17.00

Koncert zespołu Ikenga Drummers

Ikenga Drummers wykonuje muzykę etniczną, będącą połączeniem tradycyjnych rytmów afrykańskich i polskich z elementami high life, rocka oraz afro jazzu. Muzycy sami określają swoją muzykę jako „elelekulele music”. Poszczególne utwory są zaaranżowane tak, żeby nie opierać się na indywidualnościach. Każdy instrument ma swoje określone miejsce i zadanie, dzięki czemu tworzy się jeden, wielki, niepowtarzalny rytm o nietuzinkowej harmonii. Inspirację stanowią pieśni gospel z Afryki Zachodniej, polskie pieśni ludowe oraz transowe rytmy bębnów.

Redakcja

Redakcja

O załodze peronu czwartego przeczytacie tutaj. Zapraszamy do współpracy.

Komentarze: Bądź pierwsza/y