To była niezwykła podróż. Na szczęście zdążyłam polecieć do Jemenu, zanim odwołano wszystkie loty do tego kraju. W drugiej części relacji opowiemy o górach Haraz, pustynnej krainie Hadramaut i Wadi Dawan.

Góry Haraz w Jemenie słyną z ufortyfikowanych wiosek, zbudowanych na niedostępnych, skalistych szczytach. Położenie i ściany domów wyrastające wprost ze skał chroniły mieszkańców przed wrogiem. Niżej, na tarasach, znajdują się pola uprawne. Rośnie tu lucerna, proso, soczewica, kawa i qat.

PIERWSZA CZĘŚĆ RELACJI: Podróż do Jemenu. Sana i weselnicy z karabinami na ramionach

Z Manakha, miasteczka gdzie się zatrzymaliśmy, wyruszyliśmy z naszym przewodnikiem na trekking.
Oko nie widziało i ucho nie słyszało o takich cudach. Aloesy, kaktusy, jaszczurki i widoki jakich nie spotka się nigdzie na świecie. Każdy napotkany człowiek przystawał, żeby popatrzeć ze zdumieniem na dziwnych obcych. Częściej z szerokim uśmiechem prosili o wspólne zdjęcia.

Jemen, góry Haraz, Manakha, trekking, zdjęcia, podróże

Z Manakha, miasteczka gdzie się zatrzymaliśmy, wyruszyliśmy z naszym przewodnikiem na trekking. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Najbardziej spektakularna i tajemnicza wieś Al Hadżar (Al Hajjarah) znajduje się na wysokości 2452 m n.p.m. Przetrwała od XII wieku! Zbudowana została z najprostszych materiałów budowlanych, skały i cegły z błota. Zgodnie z jemeńską tradycją budynki mają po kilka pięter.

Gdy dotarliśmy do Al Hadżar, pojawił się chłopiec, który wskazywał nam najciekawsze miejsca do zrobienia zdjęć. Trochę przeszkadzał, bo czekał aż skończymy, żeby zaprowadzić nas do swojego sklepu. W ślad za nim, nadeszła dziewczynka, na oko dziesięcioletnia i również oświadczyła, że ma tu swój shop.

Thula, jedno z najpiękniejszych miast Jemenu

Kolejne dobrze zachowane średniowieczne miasto Jemenu, założone w VI wieku, to Thula. Otoczone jest długimi na dwa kilometry murami, posiada około sześciuset budynków, pomiędzy którymi wiją się wąskie uliczki. Górująca nad miastem skała była schronieniem przed dzikimi plemionami beduińskimi.

Jemen, miasto Thula, trekking, góry Haraz

Thula to kolejne dobrze zachowane średniowieczne miasto Jemenu. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Jemen, miasto Thula w górach Haraz, mieszkańcy Jemenu, zdjęcia z podróży

Mieszkańcy miasta Thula. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Wadi Hadramaut – pustynna kraina

Widok z okna samolotu był naprawdę zdumiewający. Na pustyni, pośrodku niczego, strzela w niebo pięćset „drapaczy chmur”. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że zbudowano je w XVI wieku. Mają od pięciu do jedenastu pięter i są najwyższymi na świecie budynkami z gliny. To Szibam, miasto wpisane na listę UNESCO. Zbudowane na ruinach wcześniejszego, zniszczonego przez powódź w 1532 roku.

Świeże warstwy mułu muszą być regularnie nakładane na ściany, żeby naprawić szkody wyrządzone przez wiatr i deszcz. Mury i wysoka zabudowa chronią przed powodziami i napaściami.

Wadi Hadramaut to pustynna kraina i rzeka o tej samej nazwie o długości pięciuset kilometrów. Wadi znaczy dolina, wyrzeźbiły ją okresowe rzeki przez miliony lat. W czasie pory deszczowej puste koryto wypełnia się wodą.

Jeben, Sziban, Shiban, manhattan pustyni, zdjęcia

Widok na Szibam z okien samolotu był imponujący. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Naszą bazą było Sajun. Po odświeżeniu się, wyszliśmy gotowi na nowe wrażenia. Młody mężczyzna udzielił wskazówek gdzie można znaleźć coś do jedzenia. Ze zdziwieniem zaobserwowałam, że idzie kilka metrów za nami.

Po posiłku (wzbudziliśmy jak zwykle sensację) nadal za nami szedł. W parku stało kilka stolików, zostaliśmy tam na pyszny sok z guawy. Człowiek towarzyszył nam aż do hotelu. Dziwne to było uczucie, bo nie krył się z tym,a nawet wysyłał uśmiechy.

Wszystko się wyjaśniło, kiedy go zapytaliśmy o co chodzi. To był jemeński policjant. Strzegł naszego bezpieczeństwa na każdym kroku w Sajun i okolicy. Pół roku wcześniej Al-Kaida zabiła kilku turystów w Szibam.

Posterunek policji był tuż przy hotelu, gdy wychodziliśmy, nasz ochroniarz się przyłączał. Miał przy sobie stosowne pozwolenia, służył za tłumacza.

Jemen, podroz, Sajun, zdjecia

Naszą baza było miasto Sajun. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Kobiety w tej pustynnej krainie są nieufne i szczelnie zakrywają nawet dłonie. Tak dalece się izolują, że stworzyły swój własny dialekt. Pracując w polu noszą wysokie, spiczaste kapelusze ze słomy, stąd przydomek – czarownice z Hadramaut. Ich kształt pomaga chłodzić głowę.

Wiedziałam, że trudno będzie zrobić zdjęcie, podobno rzucają kamieniami, jak tylko samochód zwalnia, więc cieszyłam się chociaż z takich fotek. Bardzo malowniczo wyglądają.

Jemen, zdjęcia, kobieta, czarownice z Hadramaut

Czarownica z Hadramaut. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Od III wieku p.n.e. do II wieku n.e. przez Hadramaut w Jemenie przebiegał  Szlak Kadzidlany, kierując się przez dzisiejszą Arabię Saudyjską do Petry w państwie Nabatejczyków. Stamtąd rozwidlał się na północ i południe.

Kadzidło było tak drogocenne jak dzisiaj ropa naftowa. Cenne jak złoto, było jednym z darów przyniesionych nowonarodzonemu Chrystusowi. Egipcjanie używali go do balsamowania zwłok, okadzano nim świątynie i składano z niego ofiary. Robiono balsamy, wonności i stosowano w medycynie. Kadzidło było jedną z najwyżej cenionych walut na Bliskim Wschodzie.

Uzyskuje się go z żywicy kadzidłowca (Boswella), niewielkiego, dziko rosnącego krzewu. Wiosną nacina się w kilku miejscach gałęzie, krople żywicy zastygają w grudki, wtedy następuje dalsza obróbka.

W Jemenie są dwie wiosny! Dzieje się tak, dzięki wysokim górom zatrzymującym monsunowe chmury docierające znad Oceanu Indyjskiego. Pierwsza pora deszczowa zaczyna się w marcu i kończy w kwietniu. Druga w sierpniu i kończy we wrześniu. Oba okresy są odrodzeniem dla roślin i gwarantują nowe plony. Z tego powodu jest nazywana zielonym dachem Arabii, posiada najbogatszą przyrodę na Półwyspie Arabskim.

Wadi Dawan

Przez miliony lat rzadkie deszcze wydrążyły w skałach wspaniały kanion. Ludzka ciężka praca w połączeniu z potęgą natury dały coś unikalnego. Można się zakochać w pustynnym krajobrazie, udekorowanym domami z gliny i bujnymi oazami.

Wzdłuż stuczterdziestokilometrowej doliny wszystkie widoki są spektakularne. Ludzie podróżują na wielbłądach i osiołkach, jakby czas się zatrzymał. Kraina nazywa się Wadi Dawan, tak jak rzeka, która pojawi się w porze deszczowej.

Jemen, Wadi Dawan, zdjęcia z podróży na Bliski Wschód

Wadi Dawan w Jemenie. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Lukratywnym źródłem dochodu w dolinie Wadi Dawan jest miód, który od tysięcy lat jest ceniony za walory smakowe i lecznicze. Litr najlepszego miodu kosztuje sto sześćdziesiąt dolarów, ląduje na stołach bogatych Saudyjczyków jako afrodyzjak.

Żeby w pełni zrozumieć niezwykłość jemeńskiego miodu, trzeba zagłębić się w historię. Drzewo sydr, znane również jako głożyna cierń Chrystusa występuje kilka razy w Biblii. Jego owoc był pierwszym pokarmem Adama wypędzonego z raju. W Koranie zostało nazwane drzewem rajskim, silnym i mocnym, tak silnie zakorzenionym, że przetrwa wszystko. Każda jego część jest lecznicza. Owoce mają działanie energetyczne i zawierają mnóstwo witamin.

Z kwiatów drzew, które rosną nieuprawiane, jemeńskie pszczoły robią najlepszy i najdroższy miód na świecie. Metoda pszczelarska jest bardzo tradycyjna, nie karmi się sztucznie pszczół, nie używa się żadnych środków chemicznych. Wszystko wykonuje się ręcznie za pomocą prostych narzędzi. Surowy miód wlewa się do pojemników, zachowując żywe składniki.

Połączony z mieszanką ziół staje się afrodyzjakiem. Stosowany na choroby wątroby, żołądka, wzmacnia odporność, jest silnie antybakteryjny, gęsty jak żywica.

Jemen, Al-Khuraybah, zdjęcia z podróży

Al-Khuraybah, urocze miasteczko, tu się zatrzymaliśmy na nocleg. Kucharz wypiekał bardzo smaczne chlebki dla każdego. Zdziwiło mnie, że w Jemenie popularne jest spożywanie śniadań w barach i restauracjach. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Jemen, Rubat. wies ojca Bin Ladena, zdjęcia

Rubat, stąd pochodzi ojciec Bin Ladena, wyemigrował do Arabii Saudyjskiej jeszcze w latach trzydziestych XX wieku. (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Jemen, zdjęcia z podróży, wieś Al Hajarayn w Hadramaut

Wieś Al-Hajarayn wygląda tak, jakby pod wpływem erozji z góry wyłoniły się domki z gliny, a jakiś artysta dobrał wszystkie kolorystyczne akcenty. Białe budynki nawiązują do kamyków na drodze, zielone kępy sprawiają, że krajobraz nie jest monotonny. W porze deszczowej po białych kamykach popłynie rzeka. Pięknie! (Fot. Krzysztof Kowalewski)

Poniżej Khaylia, którą trudno mi nazwać wsią. Pochodzący stąd Bugshan, przedsiębiorca naftowy, który zarobił fortunę w Arabii Saudyjskiej, przekazał ogromne sumy na poprawę warunków życia ludzi z Wadi Dawan. Ufundował stypendia zagraniczne dla zdolnych studentów. Odrestaurował pałac Khaila, posiadający trzysta sześćdziesiąt pięć pokoi z przeznaczeniem na hotel. Kolorowy, wyróżniający się, jest naprawdę piękny. Wypiliśmy tam herbatę z kardamonem, potem pokazano nam piękne dekoracje, malowidła, kunsztowne drzwi i apartament fundatora.

Khaylia w Jemenie, zdjęcia z podróży, Jemen, travel, photo

Khaylia, którą trudno mi nazwać wsią. (Fot. Tomasz Kowalewski)

To była niezwykła podróż, pełna dobrych wspomnień, życzliwych ludzi, zapierających dech widoków. Na szczęście zdążyłam polecieć do Jemenu, zanim odwołano wszystkie loty do tego pięknego kraju.

Czego się nauczyłam? Przede wszystkim tego, że nawet w najdalszych zakamarkach kraju na widok Europejczyków ludzie chcieli okazać gościnność, poczęstować herbatą, zapytać z jakiego kraju przybywamy. Inność ich ciekawiła. Śmiali się z mojego męża, że nosi dżambiję do spodni, zamiast do futy albo dżalabii i objaśniali tajniki mody. Mnie Jemenka pokazała swoją sypialnię, szafę i zrobiła tatuaż z henny na dłoni. Kobiety z sympatią patrzyły na mnie w dżalabii i ustawiały się do zdjęcia z zakrytymi twarzami.

Było pięknie, z całego serca życzę im pokoju.

Maria Kowalewski

Maria Kowalewski

Podróżuje z mężem Krzysztofem, autorem zdjęć. Pisze bloga Pakuję Walizki, żeby podróże trwały dłużej.

Komentarze: 3

Olga Jawor 26 lipca 2018 o 6:56

Jestem zachwycona zdjęciami i opowieścią, ale największe wrażenie zrobiła na mnie Wadi Hardamaut. Te kilkusetletnie wieżowce na pustyni są po prostu niesamowite. I wzruszaja mnie twarze dzieci wpatrzonych radośnie w obiektyw aparatu. I fascynują czarownice z Hardamaut. Niezwykle piękna i ciekawa kraina!:-))

Odpowiedz

Maria Kowalewski 27 lipca 2018 o 17:01

Szkoda, że nie mogę podać każdemu gorącej i mocnej herbaty z kardamonem do lektury:)
Serdecznie dziękuję.

Odpowiedz

Sebastian 29 lipca 2018 o 23:09

Świetna zdjęcia, naprawdę ciekawe.

Odpowiedz