Nasza Biblia narodziła się gdzieś między morzem Martwym i Czerwonym, po kilku dniach w Nowej Zelandii zaczęliśmy się zastanawiać jak by ona brzmiała gdyby napisać ją gdzieś bliżej morza Tasmańskiego. Może coś takiego?

W sześć dni Pan stworzył niebo i ziemię, stworzył morza i lądy, rośliny i zwierzęta i stworzył człowieka. Było więc na Ziemi pięć kontynentów. A wszystkie stworzył Pan i dał we władanie człowiekowi, aby panował na nich ład i dobrobyt. A siódmego Pan odpoczywał, a kiedy tak leżał na kanapie zebrali się Aniołowie i rzekli Wszystko, co stworzył Pan jest dobre i piękne, i wszystko dostał człowiek. Poprośmy, aby dał i nam dodatkowy kontynent.

I Aniołowie obudzili Pana, i rzekli: Wspaniały jest ten świat, jest pełen piękna, pięknych roślin i pięknych zwierząt. Jakim szczęśliwym stworzeniem będzie człowiek, któremu to wszystko Panie dajesz!

A Bóg, chociaż leżał na kanapie i oglądał ulubiony serial dobrze widział, że w sercach dobrych Aniołów jest kropla żalu, że nie stworzył żadnego miejsca dla nich. I ulitował się Pan nad swoimi sługami. I stworzył Bóg Australię pełną misiów koala i kangurów, pełną lasów i jezior, pełną motyli i ptaków.

Z tym, że Pan dopiero się obudził ze swojej niedzielnej drzemki po ciężkiej sobocie, no i trochę zaspany był i nie zauważył, kiedy do Australii wśliznął się Szatan pod postacią jadowitego węża i zabrał ze sobą Behemota w ciele pająka i Abadona w ciałach rekinów i meduz, a takoż i masę innego plugastwa. I Szatan tak pokierował rzeki, że cała ziemia zaraz wyschła i stała się jałowa, i rozpleniły się na niej gady i płazy.

I zapłakali Aniołowie, że ich piękny kontynent zbrukany został i zatruty. A Bóg wejrzał na smutki Aniołów, wkurzył się trochę i postanowił już więcej takiej fuszerki nie odwalać. Na jego rozkaz rozstąpiły się morza i wypiętrzyła się ziemia w miejscu tak odległym od wszelkich innych miejsc, że nikt nie mógł tam dotrzeć.  I stworzył Pan ziemię najpiękniejszą – góry strzeliste wychodzące prosto z oceanu, i pokrył je lasami, a wśród lasów ukrył strumienie i rzeki pełne złota i pięknych zielonych kamieni i Pan zadbał, żeby kraj ten był wolny od węży, pająków i meduz. I dał Pan ten kraj we władanie Aniołom i Aniołowie się ucieszyli.

... i Pan zadbał, żeby kraj ten był wolny od węży, pająków i meduz... (Fot. Paweł Stężycki)

… i Pan zadbał, żeby kraj ten był wolny od węży, pająków i meduz… (Fot. Paweł Stężycki)

Ale Pan był mądry, i miał piątkę z logiki, i wiedział co będzie. Bo pamiętał, że stworzył człowieka na swoje podobieństwo i dał mu wolną wolę, i wiedział jak to się skończy. I powiedział Pan Dzień taki nadejdzie, że człowiek w poszukiwaniu złota i jedzenia dotrze i tutaj. I taki dzień nastał.

Wiele tysięcy lat później ludzie skrzyknęli się i rzekli: Popłyńmy tak daleko, jak nikt jeszcze nie popłynął. I dopłynęli aż na drugi koniec świata, do Ziemi Aniołów, gdzie noc pomieszana jest z dniem, słońce chodzi w drugą stronę, a mech na drzewach rośnie od południa, i nie ma anten satelitarnych wskazujących południe tylko są takie wskazujące północ.

A Pan wiedział, że tak się stanie, i zadbał i o to wcześniej. Kiedy więc widząc ludzi lądujących na plaży Aniołowie zapłakali, że nie mają swojego miejsca, Pan,  zesłał na plażę plagę najstraszliwszą ze wszystkich, wchodzącą do oczu i ust, pod ubrania i do jedzenia i gryzącą złośliwie. Ziarnka piasku na plaży zamieniły się w muszki (sandflies) i uprzykrzyły życie człowiekowi na tej anielskiej ziemi, tak że niechętnie się tu osiedlał i w góry nie chodził. A aniołom powiedział Pan: Teraz wiecie po co Wam te nieporęczne skrzydła, o które tyle razy pytaliście. Możecie się opędzać od meszek, jak krowy ogonami.

I uradowały się Anioły, i nie narzekały więcej, i ucieszył się też Pan, że mu już nikt głowy zawracać nie będzie.

Paweł Stężycki

Dużo podróżuje – zwykle dwa razy dziennie tramwajem. Lubi obserwować ludzi i opowiadać historie. Ceni podróże prywatnym odrzutowcem, ale one też się cenią wiec jeździ z dziećmi PKP. Mało czyta – wystarczy mu własnych problemów. Tratatata przez pół świata

Komentarze: (1)

Paweł Stężycki 6 kwietnia 2011 o 9:35

Jeszcze moze dwa słowa o tej latającej zarazie od James’a Cooka z 1773 , który był chyba pierwszym białym schodzących na plażę w Fiordlandzie:
‘The most mischievous animal here is the small black sandfly which are exceeding numerous … wherever they light they cause a swelling and such intolerable itching that it is not possible to refrain from scratching and at last ends in ulcers like the small Pox.’
Nie napisaliśmy wiec nic nowego – na plazy o zmierzchu atakuja setki mały potworów i zamieniają kolor odkrytych części ciała. James też znienawidził te złosliwe bestie

Odpowiedz