Wietnam to ulice zastawione garkuchniami, plastikowymi stołeczkami oraz ludźmi raczącymi się wokowym jedzeniem. To stożkowe kapelusze, nieustanny hałas, klaksony, domy jak z pudełek oraz magiczne pagody. To błądzenie pod sierpami i młotami wśród wszechobecnych komunistycznych flag. To kraj głośnej, kolorowej i niezorganizowanej społeczności, stawiającej „na potem”, a nie „na teraz i już”.

Budżetowy hotel oryginalny jak zawsze. Wśród azjatyckiej mozaiki szyldów i reklam rozwieszonych na fasadach budynków ciężko znaleźć jakiekolwiek wejście. Jest 1:30 w nocy. Otwieram jakieś niedomknięte drzwi…

Ktoś śpi na na podłodze, przykryty tylko kocem. W ciemności wygląda to na jakąś knajpę. Myślę, że to chyba nie hotel, którego szukam. Otwieram inne drzwi, tam z kolei jakiś koleś z dziewczyną śpią na materacu obok recepcji. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie… Budzę gościa, ten półprzytomny do mnie:

– Sebastian?
– Yes, yes, it´s me! – odpowiadam.

Tyle dialogu. Dał mi klucze i walnął się dalej ze swoją laską spać. Witamy w Wietnamie!

Wietnam, Hoi An. Sesja ślubna, foto

1. WIETNAM, Hoi An. Uchwycona sesja ślubna wśród malowniczych uliczek Hoi An. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, życie uliczne, streetphoto, zdjęcia z podróży

2. WIETNAM, Hanoi. Daily life. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hoi An, fotografia uliczna, zdjęcia, street photo

3. WIETNAM, Hoi An. Sesja fotograficzna wśród uliczek Hoi An. (Fot. Sebastian Placzek)

O podróży do Ha Long Bay…

Z punktu zbiorczego, po pół godziny czekania wraz z innymi turystami z łapanki, wyruszamy do Ha Long Bay. W trakcie jazdy znalazł się jakiś przewodnik, kierownik grupy. Gość w trakcie jazdy niczym zaprogramowany automat, rozwijał słoneczne opowieści o tym, co będziemy robić, gdzie popłyniemy. Kajaki… Plaża… Kąpiele w morzu… Spoglądając przez skąpane w styczniowym deszczu okno busa, można odnieść wrażenie, że jedziemy do jakiejś gorącej i słonecznej oazy, w której coś takiego jak niższe temperatury i deszcz nie istnieją. Zupełnie tak jakby była tylko jedna opcja.

POLECAMY: Zatoka Ha Long? Lepiej jedźcie do Sapa

Warto wspomnieć, że do Ha Long Bay można samemu się dostać, ale już na samą wyprawę po zatoce najlepiej dołączyć do jakiejś firmy organizującej takie wycieczki. W Hanoi jest masa biur, które tym się zajmują. Do wyboru jest kilka tras: jedno, dwu i trzydniowa, w zależności od budżetu i czasu podróżnika. Trasa jednodniowa zahacza o wszystkie klasyczne punkty turystyczne, nie pozwalając jednak na więcej. Dwu i trzydniowe opływają już znacznie większy obszar zatoki Ha Long.

Wietnam, zatoka Ha Long, zdjęcia z podróży do Azji

4. WIETNAM, Ha Long. Wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa zatoka Ha Long. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, restauracja w Hanoi, jedzenie psów, kuchnia

5. WIETNAM, Hanoi. Jedzenie psów w Wietnamie to nie tylko stereotyp. Tradycję tę datuje się na tysiące lat wstecz. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, warsztat krawiecki w Hanoi. Street photo, zdjęcia z podróży

6. WIETNAM, Hanoi. Mini zakład krawiecki, w jednej z wnęk budynku. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ninh Binh, targ rybny, zdjęcia z podróży, foto

7. WIETNAM, Ninh Binh. Targ rybny na jednej z ulic w centrum miasta. (Fot. Sebastian Placzek)

O Ha Long City…

W Ha Long City jest mało turystów. Właściwie to w ogóle ich nie ma. Automatycznie zmienia się tutaj podejście miejscowych do przybysza. Uśmiechają się, zagadują, nie traktują go jak chodzącą skarbonkę wypchaną pieniędzmi. Nawet za krótką podwózkę busikiem miejskim nikt nie chce turysty z kasy kroić. Jedzie się więc za darmo.

W odległości jakichś sześciu kilometrów od centrum miasta tuż przy brzegu zatoki jest miejsce, do którego dopływają wszystkie statki i stateczki sprzedające wszelkiego rodzaju ryby, kraby, ośmiornice i inne stworzenia morskie. Handel odbywa się prosto na nadbrzeżu. Towar i foliowe pieniądze przechodzą szybko z rąk do rąk po uprzednim krótkim ważeniu. Sprzedający sprzedają, a kupujący przelewają lub wrzucają zakupiony towar prosto do wielkich, plastikowych beczek wypełnionych wodą, które mają w swoich autach.

Wietnam, zatoka Ha Long, turystyka, podróże, wycieczka

8. WIETNAM, Ha Long. Zatoka Ha Long. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, zatoka Ha Long, wycieczka, podróż statkiem, zdjęcia

9. WIETNAM, Ha Long. Zatoka Ha Long i jeden z wielu statków turystycznych. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ha Long, targ rybny, street photo, życie codzienne

10. WIETNAM, Ha Long. W pobliżu targu rybnego nad brzegiem zatoki Ha Long. (Fot. Sebastian Placzek)

O handlu i jedzeniu w Wietnamie…

Chodząc uliczkami Old Quarter w Hanoi, poczuć się można niczym w Katmandu. Niemal na każdej ulicy znajdziecie tu sklepy z odzieżą trekkingową lub wyprawką w góry: plecaki, obuwie, czapki czy rękawiczki, zachęcają do zakupów. Ceny jak najbardziej temu sprzyjają . Warto się skusić, bo dlaczego by nie zapłacić za (może?) oryginalne produkty kilka razy taniej niż w Europie.

Z głodu w Wietnamie oczywiście paść nie można. Ulice miast są niejednokrotnie zastawione wszelakimi jednoosobowymi „knajpkami”. Jest butla z gazem, palnik, na nim kilka woków. Wokoło warzywa, mięso, stolik i dziecinne krzesełka dookoła niego. No i jest jadłodajnia. Wokół syf, ale nikt się tym nie przejmuje. Smakuje, a to jest najważniejsze. A smakuje rewelacyjnie.

W nadmorskich restauracjach panuje klimat niczym w wielkich zoologicznych pawilonach z akwariami oraz pływającymi w nich przeróżnego rodzaju rybami, krabami, małżami i innymi skorupiakami. Los tych stworzeń jest już raczej z góry przesądzony. Wszystkie są do wyboru zgłodniałej klienteli, która sama może sobie wyłowić nieszczęśnika przy pomocy siateczki załączonej do każdego akwarium. Kucharz będzie już wiedział co z tym dalej zrobić.

Wietnam, Hoi An, handel uliczny, street photo, Azja - zdjęcia z podróży

11. WIETNAM, Hoi An. Handlarki uliczne. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, targ uliczny, zdjęcia z podróży

12. WIETNAM, Hanoi. Targ uliczny w centrum miasta. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, zdjęcia z podróży, Azja, street life

13. WIETNAM, Hanoi. Życie codzienne. (Fot. Sebastian Placzek)

O klasycznej podróży przez Wietnam…

Podróż busem po Wietnamie, jak to w Azji, to przygoda sama w sobie. I tak co stop, pakują się do busika faceci, kobiety z dziećmi, wraz ze swymi tobołami. Kasjer, niczym układacz wielkich puzzli, tak ludźmi dyryguje i tak ich ustawia, że nawet najmniejsza szczelina wolnej przestrzeni jest zagospodarowana. Podróżni siedzą więc wszędzie. W przejściu, między nogami, na pace silnika oraz ściśnięci w trójkę i czwórkę na dwóch siedzeniach. Światowa moda na #metoo do Wietnamu jeszcze nie dotarła. I raczej nie dotrze, obca jest bowiem azjatyckiej mentalności. Zarówno faceci, jak i kobiety, przesuwani są więc z miejsca na miejsce, dotykając przy tym ud, nóg, tak by jak najwięcej osób w busie upchnąć. Nikt nie protestuje, nikt się nie oburza. Jedziemy dalej!

Azjatyckim hobby kasjerów w busach jest stałe przeliczanie i sortowanie pieniędzy, które pochodzą ze sprzedaży za przejazd. Co stop, to ta sama historia. Sortowanie i przeliczanie. Do tego jeszcze permanentne zasłanianie okien firankami. Ten trik psychologiczny ma na celu wywołanie wśród czekających na przystankach wrażenia, że bus jest pusty. Co niektórzy po przekroczeniu progu pojazdu od razu rezygnują, widząc, w co się pakują. Sto pięćdziesiąt kilometrów jazdy busikiem, to niemal równe pięć godzin socjopsychologicznych obserwacji. Na końcu wysiadka! Wreszcie Ninh Binh!

Wietnam, okolice Ninh Binh, Azja, zdjęcia z podróży

14. WIETNAM, Ninh Binh. Okolice Ninh Binh. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ninh Binh, Azja, zdjęcia z podróży, pola ryżowe

15. WIETNAM, Ninh Binh. Okoliczne pola ryżowe. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ninh Binh, street photo, zdjęcia z podróży

16. WIETNAM, Ninh Binh. Centrum miasta. (Fot. Sebastian Placzek)

O babci w hełmie i nocnej przygodzie…

Cel to buddyjska świątynia, w okolicach Ninh Binh. Droga do celu to dobre pół godziny jazdy. Żeby jeszcze zdążyć przed mordorowskimi ciemnościami, trzeba w miarę szybko „zwiedzać”. Około godziny 17:30, co jest normą w Azji, zmrok zaczyna się powoli skradać z każdego kierunku. Na szczęście, co było w planach do zobaczenia, to zostało zobaczone. Teraz najważniejsze: wrócić jakoś do miasta. Bo to nie taka oczywista i łatwa sprawa, będąc gdzieś w odległych ciemnościach, z dala od jakichkolwiek domostw i wiosek.

Na jedynych turystów, grupę rosłych dwudziestu Francuzów, by zabrać się może z nimi do Ninh Binh, po raz kolejny już w Azji, nie ma co liczyć. Przestraszyli się samotnego turysty, nie wiedzą gdzie są (!), po angielsku oczywiście też nie mówią ani słowa. Odpuszczam więc. Gdyby to byli Włosi, zapewne sami, bez zagadywania, zaproponowaliby podwózkę i pewnie jeszcze wspólne jedzenie.

POLECAMY: Co zobaczyć w Hanoi? Podążamy śladami historii

Stoję, rozglądam się wokoło, same pustki… Wszyscy, którzy mieli odjechać, odjechali… Pytam się jakąś kobietę stojącą z rowerem i sprzedającą resztki jedzenia:

– Czy jest jeszcze jakiś bus? – takie naiwne pytanie… A nuż?
– Już nie ma – odpowiada oczywiście. – Może taxi? – sugeruje mi. Szkoda kasy myślę, ale co tam…
– Ok, dzwoń kobieto po taxi – mówię…

Czekamy, jakaś gadka szmatka przy pomocy translatora Google, aż tu nagle z ciemności wyłania się kto? Babuszka na motorku… Wesoła, w hełmie z obowiązaną szmatą na twarzy… Atmosfera nagle stała się na tyle zabawna, że nagle zjawił się jakiś prawdziwy szofer taxi, sugerując, by babcię w pasie objąć, przytulić i byśmy tak razem jechali. Wszyscy uradowani, bo cała ta sytuacja stała się nagle komiczna.

Pora jednak w drogę! Babcia daje mi dodatkowy hełm na głowę. Za mały jest, więc w trakcie jazdy będę go musiał co chwilę wpychać na swoją głowę, by nie spadł na drogę. Walimy pół godziny przez wietnamskie ciemności. Deszcz kropi cały dzień, więc drogi są całkiem mokre. Tym samym kurtka, która mam na sobie będzie cała uwalona w błocie.

Wietnam, pogoda w Hanoi, podróż do Azji, zdjęcia

17. WIETNAM, Hanoi. Pogoda w Wietnamie może ulec szybkim zmianom. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, zdjęcia z podróży, zakład fryzjerski na ulicy, street photo

18. WIETNAM, Hanoi. Mistrzów fryzjerstwa w Azji można najczęściej spotkać bezpośrednio na ulicy. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ninh Binh, zdjęcia z podróży, rowerzyści, pola ryżowe

19. WIETNAM, Ninh Binh. Wśród okolicznych pól ryżowych. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, chłopaki z Hanoi, street photo, fotografia uliczna

20. WIETNAM, Hanoi. Daily life. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, zdjęcia, targ w centrum Hanoi

21. WIETNAM, Hanoi. Targ w centrum miasta. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Hanoi, linia kolejowa w centrum miasta, foto

22. WIETNAM, Hanoi. Słynna linia kolejowa prowadząca pośród okolicznych domostw. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, zdjęcia z Hanoi, podróże, street photo

23. WIETNAM, Hanoi. Codzienne życie na targu. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ha Long, targ rybny, zdjęcia z podróży

24. WIETNAM, Ha Long. Targ rybny. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, Ninh Binh, wycieczka, pola ryżowe

25. WIETNAM, Ninh Binh. Pola ryżowe. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, wycieczka, street photo, Hanoi

26. WIETNAM, Hanoi. Centrum miasta. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, wycieczka do Ha Long, zdjęcia z targu rybnego

27. WIETNAM, Ha Long. Targ rybny. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, wycieczka po okolicach Ha Long City, zdjęcia z podróży, Azja

28. WIETNAM, Ha Long. Okolice Ha Long City. (Fot. Sebastian Placzek)

Kuchnia Wietnamu, uliczne przysmaki w Hanoi, street food

29. WIETNAM, Hanoi. Uliczne przysmaki. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, zdjęcia z podróży, kobieta z Hanoi, street photo

30. WIETNAM, Hanoi. Kobieta handlująca w centrum starego Hanoi. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, street life, Hanoi, foto

31. WIETNAM, Hanoi. Daily life. (Fot. Sebastian Placzek)

Wietnam, kuchnia na ulicy w Hanoi, fotografia uliczna, podróże

32. WIETNAM, Hanoi. Uliczna kuchnia. (Fot. Sebastian Placzek)

Sebastian Placzek

Sebastian Placzek

Uwielbia podróże te małe i te duże. Wolne chwile dzieli pomiędzy pasje jakimi są malarstwo, góry, morze i muzyka. Podróżuje od lat po malowniczych rejonach, poznając historie z przeszłości dawnych kultur, jak i dzisiejsze życie.

Komentarze: Bądź pierwsza/y