Pocztówka z Maroka. Ładna, z kotkiem
Jak powszechnie wiadomo, zdarza nam się podróżować. W ramach odmiany od ciekawych miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić, wybieramy się czasem w nieciekawe miejsca. Nie ma tam zachwycających obiektów architektury i zabytków wagi światowej, dzięki czemu nic nie przesłania nam zwykłego życia wypinającego się na szeroko pojętą turystykę. Tym razem zawiało nas do Maroka, miejsca o wszelakich predyspozycjach do bycia jednocześnie przereklamowanym i fascynującym. Jako że szybko uciekliśmy na jakieś rubieże, nie musieliśmy się za bardzo wysilać, aby poczynić pewne spostrzeżenia.
Ogólnie odkryliśmy niesamowite historie. I tak na przykład, marokańskie ulice pełne są morderców cieszących się słońcem i wolnością. Doskonale kamuflują się w zakamarkach ulic, doniczkach z kwiatkami, pod krzesłami kawiarni… a ich wzrok przywodzi na myśl ninja szkolonych w tajnych szkołach. Serio. Podejrzewamy, że to prawdziwi władcy owego państwa. Wymyślili islam aby podporządkować sobie ludzi, wykopać psy z domów i zapewnić sobie spokojny żywot w wąskich uliczkach medyn… Tacy to spryciarze z tych kotów.
Całkiem nieźle im to wychodzi, najlepiej żyje się tym, które rządzą miasteczkami portowymi – spasione są niesamowicie. Rankiem pan pchający wózek ze świeżymi rybkami przystaje i hops hops – kotek dostaje śniadanko. A kiedy koło stoisk z mniej już świeżymi owocami morza zakręci się kocurek – hops hops, rybka leci do kocurka.
Gdy zaś jakiś muzułmanin zapomni dać kotu papu, obsługują się same – jak widać na załączonym wyżej obrazku. Nikt wówczas ich nie przegania, słychać co najwyżej życzliwy śmiech. Ów złodziej ze zdjęcia powtarzał proceder co kilkanaście minut na jednym ze stoisk przy restauracjach, gdzie smażono pyszne świeże rybki. Smażone świeże rybki polecamy, bo są pyszne, ale lepiej je do restauracji przynieść samemu niż korzystać z kociego stoiska…
Tak więc mamy takie spostrzeżenie, że w Maroko jest zatrzęsienie kotów i żyje im się nadzwyczaj dobrze, a na Marokańczyków najwyraźniej rzuciły jakiś urok. Chyba coś podobnego do tego co Ryszard robi naczelnemu. Pozdrowienia Rychu najcieplejsze!

