Sylwester w Barcelonie? Czemu nie! Wbrew pozorom to nic trudnego. Paweł Bratnik wprowadził w życie wielu ludzi sylwestrową alternatywę. Kto nie załapał się na autostopową podróż do Hiszpanii w tym roku, ma szanse zrobić to w najbliższego sylwestra. O szczegółach wyprawy dowiecie się z rozmowy z Pawłem.

– Rok temu zorganizowałeś wyjazd na sylwestra do Paryża, teraz pojechaliście do Barcelony. Wybierasz miejsca na „chybił-trafił” czy to jakiś sekretny plan? Przy okazji opowiedz trochę o tym, skąd taka alternatywa na spędzenie sylwestra.

– Plan narodził się dwa tygodnie przed sylwestrem w 2009 r. Siedzieliśmy sobie ze znajomym i rozmyślaliśmy nad ciekawą, imprezową alternatywą. I nagle oświecenie! Skoro podróżuję trochę po Polsce na stopa i daję rade, to może na sylwestra uda się pojechać za granicę? W ogóle ładnie brzmi – “Sylwester w Paryżu”. Mimo że nie znałem nikogo podróżującego autostopem, a kolega w końcu ze mną nie pojechał, to było genialnie.

Za drugim razem chciałem pojechać gdzieś, gdzie będzie ciepło. Barcelona to dobry wybór – śródziemnomorski klimat i miasto kojarzące się z dobrą zabawą. Poza tym jeszcze tam nie byłem. Skoro autostop jest moją pasją, to dlaczego mam spędzać każdego sylwestra w tym samym miejscu? Mogę przecież co roku jechać do innego miasta. Dzięki temu porównuję jak w danym miejscu bawią się ludzie, a jednocześnie sam świetnie spędzam czas!

– Liczba osób, które odważyły się na taki wyjazd przekroczyła nieco ponad 150. Jak udało Ci się zgromadzić tylu chętnych?!

– Wyjazd starałem się promować na wszelkie możliwe sposoby. Umieszczałem ogłoszenia na różnych forach, portalach społecznościowych, nawiązałem kontakt z mediami, a potem już z górki. Zaczęło się od artykułu w Gazecie Wyborczej, następnie audycje radiowe i telewizja. Z tego co mi wiadomo o naszym wyjeździe mówiono również w Radiu Maryja :) Nie słyszałem tego osobiście, ale otrzymałem taką informacje z kilku źródeł, że modlono się za nas na antenie.

Dzięki temu nagłośnieniu wiedzieli o tej akcji także kierowcy i, zabierając nas, pytali, czy przypadkiem nie jedziemy do Barcelony. Nasze forum autostopowe miało już przed wyjazdem użytkowników i wielu z nich od samego początku było zdecydowanych ruszyć zimą na drugi koniec Europy. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tak dużej liczby chętnych. Stworzyłem formularz, aby każdy mógł się zapisać i zaznaczyć, czy szuka partnera na wyjazd. To pomogło ludziom dobrać się w pary, a dla mnie była to informacja o liczbie uczestników. Wprowadziłem też 30 zł wpisowego, było to nasze zabezpieczenie finansowe w razie nagłej rezygnacji.

Hiszpańskie śniadanie? A może to już obiad? (Fot. Z archiwum www.autostopik.pl)

– Skoro było was tyle, to czy wpadaliście na siebie na trasie Polska – Hiszpania?

– Ja osobiście wyjechałem już 26 grudnia, podróż zajęła mi ok. 35 godzin, więc dojechałem jako jeden z pierwszych. Spotkałem się z tymi co dotarli najszybciej pod Fontanną Monjuic. Ludzie, którzy wyjechali z Polski później, nieustannie się spotykali na trasach i razem pokonywali drogę do celu. Namawiali kierowców do zabierania kolejnych stopowiczów, “bo to nasi”.

– Wszystkim udało się dotrzeć na czas do Barcelony?

– Wiem o kilku osobach, które zrezygnowały. Na przykład dwie dziewczyny po 200 km zawróciły. Nawet dobrze, że tak szybko, skoro stwierdziły, że to nie dla nich. A pozostałe osoby rezygnowały gdzieś w Niemczech, bo za późno wyjechały. Po prostu zdawali sobie sprawę, że nie zdążą do Barcelony na sylwestra i zmieniali kurs na Pragę lub Berlin.

– Gdzie odbyła się szalona impreza?

– Podzieliliśmy się na dwie grupy: pierwsza została na wzgórzu i bawiła się przy fontannie Monjuic, a ja z resztą autostopowiczów poszedłem na główny plac Barcelony – Plac de Catalunya, gdzie było mnóstwo ludzi. Tam przywitaliśmy Nowy Rok. Oczywiście dalszy ciąg zabawy miał miejsce na plaży. Trzeba było sprawdzić temperaturę morza, ale bez tragedii – jak polskie latem.

– Mieliście mieć wynajętą salę, w której można zostawić bagaż, spać etc. Chyba coś się nie udało…

– Mimo że bardzo długo szukałem czegoś przez internet, ponadto pomagali mi Polacy w Barcelonie, ludzie z couchsurfingu, konsulatu i fundacji Polsko – Katalońskiej, a na dodatek przez 3 dni szukałem już na miejscu jakiejś sali, nie udało się. Ludzie bali się wynająć. Oferowałem podpisanie dokumentów, że biorę odpowiedzialność za grupę, ponadto proponowaliśmy cenę o wiele wyższą niż standardowo. No, ale niestety.

– Co zrobiliście w takiej sytuacji?

– Improwizowaliśmy. Jak w trakcie normalnej wyprawy nie wszystko zawsze jest ładne, kolorowe i wychodzi tak, jak chcemy. Na szczęście w Barcelonie jest ciepło. Część ludzi korzystała z couchsurfingu lub spała u różnych Polaków. Jednej nocy większą grupą (ok. 60 osób) spaliśmy na dachu budynku w którym mieszkała Ivana – Polka ukraińskiego pochodzenia. To była niezapomniana noc, zapewne nie tylko dla mnie.

Następnego dnia spora grupa spała do 4.30 przed dworcem centralnym – lub też wcale nie spała. Ludzie bawili się, rozmawiali i integrowali. Później weszliśmy do środka i tam już zostaliśmy do rana – ładny i zadbany dworzec. Karimata, śpiwór i spokojny sen. Każdy starał się sam coś ogarnąć, jeśli miał taką ochotę. I bardzo dobrze. To był wyjazd autostopowy, gdzie kreatywność jest jak najbardziej wskazana. Powiem szczerze, że jestem dumny głównie z tych osób, które jechały po raz pierwszy tak daleko, czy też pierwszy raz autostopem w ogóle! Zdały autostopowy egzamin na 6.

– Bardzo wielu ludzi potraktowało ten wyjazd jako pretekst, aby pojechać dalej i zacząć Nowy Rok od zwiedzania nowych miejsc. Sam też gdzieś pojechałeś?

– Po Nowym Roku pojechałem do Manresy – miasto na północ od Barcelony. Potem przypadkiem wylądowaliśmy na Lazurowym Wybrzeżu dzięki bardzo miłej Francuzce. Byliśmy jeszcze w Fontainebleau pod Paryżem i na koniec w Metz. Inni pojechali gdzieś w głąb Hiszpanii, do Lizbony, Carcassonne, Awinion, Paryża itd.

Niektórzy, zamiast wrócić do domu, woleli zboczyć nieco z kursu i posiedzieć trochę np. we Francji. (Fot. Z archiwum www.autostopik.pl)

– Jakieś plany na ten rok? Tak na zachętę!

– Kolejny sylwester… może Rzym? Albo Istambuł? A może właśnie tym razem coś bliżej – Praga, Bratysława albo Bukareszt – zobaczymy jak się poukłada. Zapewne na Oficjalnym Rozpoczęciu Sezonu Autostopowego w Rybniku (początek kwietnia), albo na II Ogólnopolskim Zlocie Autostopowiczów w Bełchatowie (24-25 września) zadecydujemy, gdzie pojechać!

Co do moich autostopowych planów… na majówkę ruszam na Auto Stop Race do Barcelony i potem gdzieś w stronę Gibraltaru. W ciągu roku może Litwa, Łotwa i Estonia. Na koniec maja ruszam w 30-dniową podróż i odwiedzę wszystkie miasta partnerskie Bełchatowa. Wrócę do rodzinnego miasta na koniec czerwca na „Dni Bełchatowa”. Nie mam zamiaru próżnować, dlatego po kilkudniowym odpoczynku ruszam na Bałkany. Przy okazji dalej na wschód – Turcja, Syria, Jordania, Iran, może Pakistan. Oczywiście wszystko autostopem!

Forum założone przez Pawła Bartnikawww.autostopik.pl
Autostopowy wyścig do Barcelonywww.autostoprace.pl
Ogólnopolski zlot autostopowiczów w Bełchatowiewww.zlot.autostopik.pl

Samia Grabowska

Samia Grabowska

Czasem gdzieś jedzie. A jak nie jedzie to jej myśli wędrują daleko :) Dalej niż mogłyby ją zaprowadzić nogi.

Komentarze: 2

asoa 11 lutego 2011 o 12:25

zazdroszczę podrózy:)

Odpowiedz

Maniek 16 stycznia 2012 o 11:50

ha, nawet i moja fota się załapała. Zdjęcie nr 1 :] oj fajnie było, na tej stacji krzyczeliśmy „Polska Polska”, śpiewaliśmy i było bardzo wesoło :]

Odpowiedz