Szóstka przyjaciół w jednym Volkswagenie T3. Giulia, Alicja, Ewa, Hubert, Karol i Konrad wybierają się na ponad miesięczną, wakacyjną przejażdżkę. Chcą odwiedzić największe miasta Europy Zachodniej, poleżeć na hiszpańskiej plaży, zaliczyć parę zabytków, ale także odbić z turystycznych szlaków w poszukiwaniu klimatycznych wiosek.

Ekipa z eurobusa. Od lewej: Hubert, Giulia, Karol, Alicja, Konrad i Ewa. (Fot. z archiwum wyprawy)

Ekipa z eurobusa. Od lewej: Hubert, Giulia, Karol, Alicja, Konrad i Ewa. (Fot. z archiwum wyprawy)

Z ekipą Eurobusika rozmawiamy o przygotowaniach do podróży, nastawieniu i o… samochodzie.

– To może na start pytanie, które pierwsze nasuwa się na myśl – skąd wytrzasnęliście ten samochód?

Alicja: – Jak to skąd? Został nam on dany w spadku po Fredzie, Daphne, Velmie, Kudłatym i Scoobym. Teraz musimy stawić czoło europejskim potworom, zostaliśmy wybrani… Odwrotu nie będzie… Czy wrócimy żywi? Czas pokaże.

Konrad: – Samochód kupiliśmy na pół z Karolem. Wspólne oszczędności zamieniliśmy na oldschoolowego choć nieco zaniedbanego od strony wizualnej Volkswagena T3.

Stwierdziliśmy, że jest to jeden z niewielu wiekowych samochodów, który zarazem wytrzyma trudy takiej podróży, pomieści całą naszą paczkę a przy okazji nie wyczyści doszczętnie naszych portfeli. Samochód po drobnych poprawkach mechanicznych, wymianie baku oraz wykonaniu rutynowych czynności przygotowujących do wyprawy spisuje się idealnie. Efektem wizualnym zajmowałem się ja z Karolem. Na pomysł stworzenia The Mystery Machine czyli kultowego auta którym jeździł bajkowy Scooby Doo wpadliśmy spontanicznie.

Reszta ekipy zaakceptowała pomysł i ruszyliśmy do malowania. Po 15 minutowym szkoleniu ze strony rodziców ruszyliśmy do pracy, a efekt widzicie sami. Wnętrzem zajął się Hubert, który zadbał abyśmy w środku czuli się komfortowo.

Tak wyglądał busik przed metamorfozą. (Fot. z archiwum wyprawy)

Tak wyglądał busik przed metamorfozą. (Fot. z archiwum wyprawy)

Karol: – Od zawsze marzyłem o oldschoolowym samochodzie, który będzie rozpoznawany na ulicach. Volkswageny T2, T3 to świetnie prezentujące się samochody. Postawiliśmy na trójkę ponieważ jest o wiele tańsza i bardziej przestronna. Przez to będzie bardziej funkcjonalna podczas podróży.

Samochód sam w sobie jest arcydziełem projektantów samochodów, a po samodzielnym malowaniu nabrał charakteru. Myślę, że jest to zupełnie coś innego niż kupno samochodu osobowego do jeżdżenia na co dzień.

Nasz Eurobusik pochodzi z Ciechocinka. Kupiliśmy go od bardzo sympatycznej rodziny, którą chciałbym przy okazji pozdrowić. Jestem pewien, że nas nie zawiedzie.

– Czy nie przeraża Was wizja spędzenia 40 dni w aucie? Macie już gotowe miejsca do spania, czy jednak stawiacie na namiot?

Ewa: – Hmmm… A więc nie oszukujmy się – spanie 40 dni w aucie i namiocie nie jest zbyt komfortowe szczególnie na dłuższą metę. Będziemy musieli sobie jednak jakoś poradzić (taki mały test wytrzymałości), gdyż noclegi planujemy spędzać właśnie w takiej formie. Marzy mi się również spanie pod gołym niebem i na plaży… Ciekawe możliwości daje również couchsurfing – może ktoś nas przygarnie do swojego domu. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Grunt to pozytywne nastawienie!

Konrad: – Całych 40 dni na pewno nie spędzimy w środku. Zamierzamy korzystać z idei couchsurfingu, a to na pewno pomoże nam bardziej poznać lokalne środowisko w Europie i zapozna nas z kulturą i stylem życia naszych zachodnich sąsiadów.

Dodatkowo wnętrze samochodu zostanie przerobione do tego, aby mogły w nim spać spokojnie 3-4 osoby. Umieszczona zostanie kanapa, która po rozłożeniu połączy się z tyłem auta stwarzając dość przestronne łoże, a czy wygodne to przekonamy się na trasie. Zgodnie ze zwyczajem każdego podróżnika zabierzemy ze sobą namiot, z którego pewnie skorzystamy nie raz.

Hubert: – Wszystko jest przemyślane! Jesteśmy gotowi na spanie pod gołym niebem, w samochodzie, na dziko i u ludzi, którzy nas przygarną.

– Jak wyglądało planowanie trasy? To wasza wspólna decyzja? Czym się kierowaliście przy jej ustalaniu?

Wszyscy zaakceptowali pomysł aby przerobić samochód na The Mystery Machine, czyli auta którym jeździł bajkowy Scooby Doo! (Fot. z archiwum wyprawy)

Wszyscy zaakceptowali pomysł aby przerobić samochód na The Mystery Machine, czyli auta którym jeździł bajkowy Scooby Doo! (Fot. z archiwum wyprawy)

Karol: – Trasą zajęliśmy się na samym początku. To dało nam natchnienie i motywacje, żeby dopiąć projekt do samego końca. Wizualizowałem sobie wiele miejsc które chciałbym zobaczyć przeglądając mapę na Google Maps i myślę że dało mi to sporego kopa do działania.

Planowaniem trasy zajęliśmy się wspólnie z Konradem dochodząc krok po kroku jak daleko uda nam się zajechać. Wybraliśmy najbardziej optymalną trasę przez najciekawsze części Europy Zachodniej.

Kierowaliśmy się głównie chęcią zobaczenia najciekawszych miejsc, małych cudów natury jak i tych stworzonych przez człowieka oraz zwykłą ciekawością różnic między kulturami poszczególnych państw. Bowiem najlepiej będziemy mogli je skontrastować, poznając jedna po drugiej w małych odstępach czasu.

Konrad: – Póki co trasa jest bardzo ogólnikowa. Mamy ogólny zarys gdzie chcemy podróżować i w którą stronę się zapuścić. Dokładnie jakie miasta odwiedzimy ustalimy wkrótce wspólnie, gdyż każdy będzie miał swój udział przy planowaniu trasy.

Na razie wiadomo gdzie się udajemy i że odwiedzimy większość europejskich stolic po stronie zachodniej. Zamierzamy omijać autostrady w miarę możliwości i podróżować regionalnymi drogami aby oprócz wielkich tętniącym życiem stolic poznać też kulturę i zwyczaje panujące w danym regionie.

Ponadto chcemy integrować się z ludźmi danego kraju i na pewno oni wskażą nam interesujące miejsca w okolicy, których nie ma w przewodnikach i na mapach.

Samia Grabowska

Samia Grabowska

Czasem gdzieś jedzie. A jak nie jedzie to jej myśli wędrują daleko :) Dalej niż mogłyby ją zaprowadzić nogi.

Komentarze: 4

Michal Mochon 21 lipca 2011 o 18:46

Alez super przemalowany bus!!!!!! Jeszcze nie czytalem tekstu tylko zobaczylem zdjecia :P

Odpowiedz

Fotowyprawy 29 lipca 2011 o 12:45

Pewna rodzina z dwulatkiem poszła nieco dalej i Ogórkiem (VW T2 z 1977 roku) właśnie ruszyli do Mongolii: http://fotowyprawy.com/index.php/2011/07/29/ogorek-dobry-na-wszystko-volkswagenem-przez-azje/

Odpowiedz

Rafał Wartacz 28 sierpnia 2011 o 11:27

Bus ekstra sprawa ale widzę, że i ekipa wesoła:)
Co myślisz Michał żeby się gdzieś zabrać:P

Odpowiedz

Konrad Pietras 28 marca 2012 o 22:44

Podróżnicy nie są oryginalni…mam identycznie zrobionego busa, zrobiłem go w 2007 roku, zapewne widzieli mnie gdyż mam niedaleko od Kozienic :]

Odpowiedz