Do Indii przyjechałem nie mając wobec nich żadnych oczekiwań – niczego sobie po tym pobycie nie obiecywałem ani też niczego konkretnego nie szukałem. Ot, najzwyczajniej w świecie chciałem poznać ten jeden z największych i najbardziej egzotycznych krajów na świecie. Oto co zobaczyłem.

Dzisiejsze Indie

Nie ma czegoś takiego jak jedne Indie. Tzn. istnieją – w sensie administracyjnym, na mapie. Natomiast jeśli chodzi o pewną wspólnotę idei, historii, kultury i religii – nie ma o tym mowy.

Jeśli ktoś mówi, że był w Indiach, to może zarówno oznaczać to, że imprezował na plażach Goa, na których łatwiej spotkać Rosjan niż Hindusów, jak również i to, że jako wolontariusz opiekował się trędowatymi w biharskich wioskach. Nie da się ukryć, że są to kompletnie inne doświadczenia, które trudno jest sprowadzić do wspólnego mianownika.

Biorąc pod uwagę aspekt geograficzny, to być w Indiach może oznaczać wspinanie się w Himalajach, surfowanie w Morzu Arabskim, bądź też jeżdżenie na wielbłądach na rajastańskiej pustyni. Napisać o tym, że się było w Indiach to trochę tak jak napisać, że się było w Europie.


Jasna i Ciemna strona Indii

Wydaje się jednak, że uproszczona i pobieżna synteza Indii jest możliwa. Aravid Adinga, autor Białego tygrysa, dzieli współczesne Indie na dwie części: Jasną i Ciemną.

Część Jasna to generalnie rzecz biorąc Indie nadbrzeżne, część Ciemna to interior. Autor pomija północne stany Indii, które są zupełnie odmienne od reszty kraju. Podczas czterech miesięcy podróżowałem zarówno wzdłuż wybrzeża, jak i przez interior, i wydaje mi się, że podział wprowadzony przez Adingę trafnie obrazuje rzeczywistość.

Indie Ciemne

Na Indie Ciemne składają się głównie cywilizacyjnie zacofane, małe, biedne, potwornie przeludnione, bez dostępu do edukacji i podstawowej służby medycznej wioski oraz bezduszne miasta będące centrami handlowymi i węzłami komunikacyjnymi. Takie patologie jak nadmierna rozrodczość, wysoka umieralność niemowląt, choroby (w tym zapomniany już dawno w Europie trąd), wszechogarniająca korupcja, skrajna nędza czy też zabijanie małych dziewczynek – zjawiska te w dużej mierze dotyczą interioru.

Podczas mojego pobytu ogłoszono wyniki najnowszego spisu powszechnego, z którego wynika, że w Indiach żyje obecnie około miliard trzysta tysięcy mieszkańców, przy czym rozkład płci to czterdzieści siedem procent kobiet i pięćdziesiąt trzy procent mężczyzn. W lokalnej gazecie często można przeczytać wiadomości donoszące, że młoda kobieta popełniła samobójstwo, oblewając się benzyną, a następnie podpalając. Wbrew pozorom obie te informacje mają ze sobą bardzo wiele wspólnego.

Na wsiach i w małych miastach Indii Ciemnych znakomita większość małżeństw to małżeństwa aranżowane. Przy czym to rodzina panny młodej jest zobowiązana wnieść do tej transakcji bardzo pokaźne wiano (właściwie w przypadku skrajnej wiejskiej biedy każde wiano jest pokaźne i stanowi gigantyczne obciążenie finansowe dla rodziny).

Zdarza się zatem, że rodzice zabijają małoletnie jeszcze córki, aby uniknąć przyszłego wydatku; córki same się zabijają będąc w starszym wieku, aby nie być obciążeniem dla rodziny; mężowie zabijają żony (często za namową rodzin) po to, aby móc się ponownie ożenić i ponownie wzbogacić. Nie mówiąc już o aborcji – gazety i plakaty pełne są ogłoszeń mówiących o tym, że sprawdzanie płci płodu jest w Indiach zakazane i karane. To wszystko ma miejsce w XXI wieku.

Zabawa? Walka? Walka dla zabawy? Ulice Kalkuty.

Zabawa? Walka? Walka dla zabawy? Ulice Kalkuty. (Fot. archiwum Sławka)

Kolejnym problemem jest niewyobrażalnie wysoka liczba mieszkańców, która wynika głównie z nadmiernej rozrodczości na wsiach i miastach interioru, a skutkuje absolutnym brakiem szacunku dla życia ludzkiego.

Posiadanie maksymalnej liczby dzieci jest strategią reprodukcyjną ludzi biednych, dla których stawianie na jakość dziecka jest strategią zbyt ryzykowną. Przy braku dostępu do służby zdrowia maluch może po prostu nie przeżyć.

Z jednej strony zatem mamy do czynienia z rachityczną służbą zdrowia, a z drugiej z olbrzymim i wciąż rosnącym popytem na jej usługi. Typowe błędne koło, które powoduje, że wskaźnik umieralności niemowląt jest w Indiach tak wysoki i plasuje ten kraj na czwartym miejscu od końca w tej niechlubnej statystyce zaraz po Nigerii, Kongo i Pakistanie.

Problemem Indii Ciemnych jest też system kastowy – nadal bardzo silny w przywiązanych do tradycji miastach i wsiach interioru. Wielu upatruje w systemie kastowym przyczyny dzisiejszego zacofania Indii. System ten wyklucza bowiem postęp.

De Camp w publikacji Mali i wielcy twórcy cywilizacji pisał o tym, że System kastowy uczynił Indie krajem skrajnie konserwatywnym. Zaprowadził porządek i równowagę kosztem postępu i umiejętności przystosowania się do zmiennych warunków. Znajdujemy tu najwyższą biegłość techniczną kosztem postępu i umiejętności przystosowania się do zmiennych warunków.

System ten po uzyskaniu przez Indie niepodległości zaczął się powoli degenerować i obecnie wg autora Białego tygrysa mamy do czynienia z dwiema kastami w Indiach: i tych co nie mają, a bardzo chcą mieć i tych co mają i chcą mieć jeszcze więcej, czyli obywateli Indii Jasnych.

Sławek Szwaj

Przykładny mąż, nie pije, nie pali, w przeszłości wzorowy uczeń, przeszedł szczepienia ochronne, skromny, koleżeński, stały w uczuciach, sprawny fizycznie i umysłowo.

Ostatnie posty

Komentarze: 3

Rafal Rybaltowski 18 sierpnia 2011 o 13:58

Sławku, Sławku… pięknie napisane, czytam i jakbym tam był, tą namierną rozrodczość na własne oczy widział. Talent literacki widzę rozkwita, tak trzymać. Pozdrowienia dla KG-S.
I aż Mickiewicz sam się na usta ciśnie – ” ileż cię trzeba kochać, ten tylko sie dowie co cię stracil”.
Pzdr / Rybe

Odpowiedz

Kamila 28 lutego 2012 o 12:07

‚biały tygrys’ daje jeden z najtrafniejszych obrazów paradoksalnej rzeczywistości indyjskiej, Aravind Adiga naprawdę ogarnął to w zwięzłą, zabawną formę…polecam! pozdrawiam

Odpowiedz

emiwdrodze 2 lipca 2012 o 13:47

dobry artykuł, czemu autor ma tylko jeden tekst? Czekam na więcej!

Odpowiedz