Podróznik Bartek Malinowski

Bartek Malinowski nad rzeką Zanskar, indyjski stan Jamu & Kaszmir 2013. (Fot. archiwum Bartka)

Do 28 lutego można było głosować na projekty wypraw zgłoszonych do IV edycji Memoriału im. Piotra Morawskiego. Plebiscyt noszący tytuł słynnego polskiego himalaisty, który zginął w wieku 32 lat na Dhaulagiri, ma wspierać najbardziej interesujące projekty poznawcze, wspinaczkowe, narciarskie lub podróżnicze.

Głosowanie już się zakończyło. Spośród dwudziestu projektów, na które oddano najwięcej głosów, Kapituła wybierze zwycięzcę i ogłosi go 13 marca. W międzyczasie postanowiliśmy wybrać te – naszym zdaniem – najciekawsze, które naprawdę zasługują na doping, nawet jeśli nie przeszły do drugiego etapu.

Przeglądając listę kilkudziesięciu zgłoszeń poczuliśmy się trochę zdezorientowani i nie do końca wierzyliśmy własnym oczom… Zgłoszeń dużo, ale ciekawe pomysły giną wśród opisów wakacji Kowalskiego. Uparcie wierząc, że memoriał musiał przyciągnąć twórców inspirujących inicjatyw skontaktowaliśmy się z doświadczonym w polowaniu w sieci redaktorem. Paweł Zając, prowadzący od kilku lat dział podróże na Onet.pl zanurkował w ławicy zgłoszeń i wyłowił najsmaczniejsze kąski specjalnie dla peronowiczów. Oddajmy mu zatem głos.

* * *

Wszyscy jesteśmy Chrystu… A nie przepraszam, to dopiero po podró… przepraszam! wyprawie do Gruzji. Na Kaukazie woda bardzo często zamienia się w wino, a niewinne wyjście do sklepu łatwo kończy krętym, niczym bieg Mtkvari, powrotem do domu. Wszyscy jesteśmy podróżnikami, tworzymy projekty i jeździmy na wyprawy. Do Tunezji, na łyżwach, pod górę i w bok, stopem dookoła krajów na literę E. Słowa „projekt” i „wyprawa” zdewaluowały się, jak „galeria” i „kultowy”. W galeriach wiszą dzieła sztuki z Zary i H&M, a kultowa jest pierwsza płyta Enej.

Podróżowanie stało się łatwe i popularne, więc wszyscy kupują tanie bilety, zakładają profile na CouchSurfingu, odpalają blogi, poszukują sponsorów i ruszają na wyprawy. Nie od dziś wiadomo, że w podróżowaniu najważniejsze są internet, mocna wątroba i kolosy. Na blogu zamieszczamy zdjęcia integracji z tubylcami, odkrywamy, eksplorujemy, wracamy, organizujemy pokazy i otrzymujemy nagrody. Wielokrotnie używamy fraz: naj-, pierwszy, dzicy, projekt i wyprawa oraz pokazujemy plansze sponsorów i patronów. Później nadchodzi sława, autografy, wizyty w zakładach pracy i publikacje na Peronie4 (albo w odwrotnej kolejności).

Spitsbergen - wyprawa - lodowiec Svalbreen

Na lodowcu Svalbreen. (Fot. transarctica.pl)

W ciągu kilku lat pracy w Onecie otrzymałem i przeczytałem setki zapytań o patronat medialny. Dzięki temu miałem okazję poznać i śledzić losy m.in. Afryki Nowaka, Minkebe Expedition, Transandino, Nanda Devi East, Long Walk Plus, LosWiaheros i wielu innych, ciekawych pomysłów podróżniczych (i poza zwykłą podróż wykraczających). Niestety, wiele godzin swojego życia mogłem spożytkować inaczej niż czytając mejle „Jedziemy na wyprawę. Polecamy. Oferujemy”, bez załącznika, bez dzień dobry, bez ładu i składu, z dudniącą w głowie melodią „ale to już było”, z napuszoną ideą zbawiania świata i wszystkich spotkanych po drodze, z poczuciem zapisywania białych plam odwiedzając muzea we wszystkich stolicach Europy.

Nie, nie ma w podróżowaniu nic złego, w byciu zaradnym i przebojowym też nie, w marzeniach o pierwszym dalekim wyjeździe i byciu „pierwszym Polakiem” w XYZ, ba! nawet w używaniu słowa wyprawa. Potrzebna jest jedynie odrobina pokory i zrozumienia, że na wycieczkę rowerową z Pruszcza do Tłuszcza nie trzeba mieć patronów medialnych, a zakończona sukcesem wyprawa nie musi kończyć się wydaniem książki podróżniczej.

Dla czytelników Peronu 4 wybrałem zatem najbardziej interesujące – moim zdaniem – projekty poznawcze, wspinaczkowe, narciarskie lub podróżnicze zgłoszone do IV edycji Memoriału Morawskiego. Te, które naprawdę mogą coś zmienić (nie tylko dla ich uczestników). Te świeże. Te dalsze wykraczające poza Wikipedię. Znajdują się wśród nich także te, które nie przeszły do drugiego etapu konkursu, gdyż – nie czarujmy się – ich pomysłodawcy mieli za mało znajomych na Facebooku (albo tych z wieloma adresami mejlowymi).

Kolejność przypadkowa:

Tryptyk Azjatycki: Zomia
Jagoda Dobrucka (20 l.), Szymon Sypniewicz (20 l.)
Za to, że zmusili mnie do wyguglowania Zomii. Za to, że nie chcą bardzo „zrozumieć życia tradycyjnych mieszkańców Wietnamu, Laosu i Tajlandii, o których od dawna marzą” tylko przekonać się i opowiedzieć. Za to, że wydają się być bardzo dojrzali, jak na swoje 20 lat.

Arunem przez rzekę Niger
Arkadiusz ARUN Milcarz (42 l.)
Za niespieszność (bo ile może zająć 4200 kilometrów rzeką w Afryce?). Za zbliżenie do rzeki, od których w Europie tak bardzo się oddalamy. Za samokrytycyzm (tu >> Lapidaria / part 32). Za zwątpienie w sukces. I moją wiarę, że jeśli komuś może się udać, to właśnie Arunowi (samotne trzy miesiące w Afryce z północy na południe, trzy miesiące w dżungli Ekwadoru, Madagaskar, Papua…)

The Great Himalaya Trail – samotność długodystansowca
Bartosz Malinowski (33 l.)
Za zejście z utartego szlaku. Za odwagę. Za mocne nogi i pojemne płuca. Za pochwałę samotności.

Nysą dookoła Azji 2014
Sławomir Pela (27 l.), Monika Maniecka (28 l.), Sebastian Gleich (29 l.)
Za rozmach. Za wielowątkowość i detale.

Na krawędzi raju – podróż przez życie Jana Kubarego
Katarzyna Piec (28 l.)
Za przypominanie historii dawno zapomnianych.

Arktyczne Trio – etap pierwszy
Norbert Pokorski (38 l.), Jan Witkowski (34 l.) lub Rafał Chmielewski (39 l.)
Za wytrwałość. Za ciągłe powroty w jedno miejsce. Za upartość w dążeniu do wyznaczonego celu. Za Ctrl+S dla Ziemi.

Wataha w podróży. Mongolia na czterech łapach
Przemek Bucharowski (33 l.), Agata Włodarczyk (29 l.), Diuna (1 rok 8 miesięcy)
Za stworzenie wyjątkowej rodziny. Za to, że gdy Przemek wychodzi, Diuna od razu wstaje i czeka. Za ciepło.

Wyróżnienia:

Wszystkim uczestnikom IV edycji Memoriału życzę, zupełnie bez ironii, spełnienia ich podróżniczych marzeń.

Paweł Zając

Z wykształcenia geograf, z zawodu – redaktor i dziennikarz. Żaden z niego podróżnik. Zachwyca się dopiero po czasie. Słucha, obserwuje, pisze na podroze.onet.pl i mało systematycznie na Zając Podróżny.

Komentarze: 3

krgrnd 12 marca 2014 o 21:48

c’mon! co jest fascynującego w tym, że dla przykładu ekipa, która wcześniej schodziła z sabaczką kawał azji, teraz przejdzie inny kawałek? toż to nawet nie jest oryginalne dla nich samych a co dopiero dla obserwatora z zewnątrz… albo, że ktoś tupta po szlaku po himalajach… z kolei wyprawy jak ‚mamachas’ nie tyle cierpiały na brak znajomych na fb ile po prostu zlekceważyły zupełnie konkurs i jego organizatorów (25 głosów to jest kpina z inicjatywy jaką jest memoriał?)… no i niepełnosprawni, którzy mają potencjalnie dostęp do tuzinów organizacji, które zajmują się wspieraniem właśnie takich osób… tutaj próbują odebrać Jedyną dla wielu wypraw szansę na wsparcie, którego nie mogą oczekiwać z innych kierunków… :/

Odpowiedz

Paweł Z. 13 marca 2014 o 13:05

Och, przepraszam, a która propozycja była Twoja? ;)
Myślałem, że w kategorii malkontenctwo miałbym duże szanse, ale deptałbyś mi po piętach. Deptanie dobrze Ci idzie. Na pewno przedeptałeś już 1500 km na 3000-4000 m n.p.m. i dlatego to dla Ciebie żadne wyzwanie. W końcu dokonała już tego jedna osoba, więc to żadne wyzwanie.

Mnie fascynuje to, że miła para ma pasję i ma też psa, który nie może zostawać sam. Takie dziecko tylko że włochate i sprawiające chyba więcej problemów. W sumie zawsze można wziąć na wyjazd chomika. Albo rybki.

Wyprawy niepełnosprawnych bym na pewno nie nagrodził, ale doceniam każdą próbę walki z systemem i samym sobą.

A lekceważenie konkursu przez uczestników to już zupełnie nie mój problem.

Odpowiedz

marian 16 marca 2014 o 9:46

„no i niepełnosprawni, którzy mają potencjalnie dostęp do tuzinów organizacji, które zajmują się wspieraniem właśnie takich osób… tutaj próbują odebrać Jedyną dla wielu wypraw szansę na wsparcie, którego nie mogą oczekiwać z innych kierunków”
Tak może pisać człowiek, który nie wie o czym mówi.
Tak, niepełnosprawni nie wiedzą co wybrać, tak mają w Polsce dobrze. Organizacje i instytucje nic innego nie robią,tylko uganiają się za niepełnosprawnymi, by tylko raczyli przyjąć pomoc. Rehabilitacja, terapia, edukacja, codzienne życie – o płatki róż można się potknąć :( zwłaszcza w Polsce.
Proszę się nie wypowiadać na temat, o którym się nie ma bladego pojęcia, bo można kogoś bardzo skrzywdzić.

Odpowiedz