Plemiona, z którymi obcowałam nauczyły mnie, że można żyć szczęśliwie posiadając niewiele, ponieważ nadmierne posiadanie przysłania nam szczęście codzienności. Zapraszam do Nowej Gwinei i na wyspy Vanuatu.

Mieszkańcy Doliny Baliem w położonej w Nowej Gwinei prowincji Indonezji

1. INDONEZJA, Papua (Irian Jaya). Tajemnicza Dolina Baliem i jej niepowtarzalni mieszkańcy. (Fot. Karolina Sypniewska)

Papuascy wojownicy w tradycyjnych strojach

2. INDONEZJA, Papua (Irian Jaya). Ubrani w tradycyjne stroje (bądź ich minimalną ilość) papuascy wojownicy ukazują jak kiedyś walczono z innymi plemionami. (Fot. Karolina Sypniewska)

Tradycyjny dom zamieszkiwany przez papuaskie kobiety

3. INDONEZJA, Papua (Irian Jaya). Kobiety Doliny Baliem przesiadujące przed swoimi skromnymi domkami. W większości wiosek istnieje podział na domy dla kobiet z dziećmi i mężczyzn. (Fot. Karolina Sypniewska)

Koteka to tradycyjne nakrycie męskiego penisa

4. INDONEZJA, Papua (Irian Jaya). Tubylec ubrany w tradycyjną tykwę zwaną koteka. To często jedyne okrycie ciała u mężczyzn z głębokiego buszu Doliny Baliem. (Fot. Karolina Sypniewska)

Życie codzienne w Papui

5. INDONEZJA, Papua (Irian Jaya)a. Życie z dala od większego miasta nie jest łatwe. W czasie pory deszczowej zalewane są prowizoryczne mosty łączące wioseczki, czy osady Doliny Baliem. Ludzie pomagają sobie w przejściu przez rwącą rzekę. (Fot. Karolina Sypniewska)

Naghol - tradycyjne tańce Papuasów

6. VANUATU, wyspa Pentecost. Przygotowania do rytualnych skoków zwanych land-diving czy lokalnie – naghol. Tańczący w buszu chłopiec. (Fot. Karolina Sypniewska)

Impreza na wyspie Vanuatu

7. VANUATU, Pentecost. Mężczyźni i kobiety oddają się tradycyjnym śpiewom i tańcom imprezy, w trakcie której odbywają się skoki naghol. (Fot Karolina Sypniewska)

Dzieciak z wyspy Vanuatu

8. VANUATU, Czy te oczy mogą kłamać… Dzieciaki porażają ciekawskimi spojrzeniami w stronę nie często widzianego na wyspach białego człowieka. (Fot. Karolina Sypniewska)

Transport pomiędzy wyspami Nowych Hebrydów

9. VANUATU. Republika Vanuatu położona jest na 83 wyspach. Transport pomiędzy nimi odbywa się na statkach towarowych, które przemieniają się w wielki chaos ludzi, zwierząt, jedzenia i mnóstwa innych rzeczy. (Fot. Karolina Sypniewska)

Chłopcy z Papui Nowej Gwinei po obrzędzie inicjacji

10. PAPUA NOWA GWINEA. W niesamowitym regionie rzeki Sepik symbolem siły i władzy jest krokodyl. Chłopcy poddawani są tu obrzędowi inicjacji, który ma ich przeobrazić w mężczyzn. Pamiątka po rytuale zostaje na całe życie. To blizny, które są jak skóra tego gada. (Fot. Karolina Sypniewska)

Pora deszczowa w Nowej Gwinei

11. PAPUA NOWA GWINEA, Sepik. Sezon deszczowy to czas kiedy Sepik, najdłuższa w kraju rzeka, wylewa. W wodzie przed domem nie tylko się łowi, zmywa i korzysta z ‚toalety,’ ale również hoduje krokodyle, które z resztą pływają dookoła budząc we mnie obawę czy aby na pewno ta kąpiel nie będzie mą ostatnią. (Fot. Karolina Sypniewska)

Życie codzienne w Nowej Gwinei

12. PAPUA NOWA GWINEA, Sepik. Ciągłe życie na wodzie. Zabawa. Uśmiech. Ciekawość. Biedna społeczność, która zachwyca pozytywnym nastawieniem do przybyszów. (Fot. Karolina Sypniewska)

Mieszkanka Papui żująca betel

13. PAPUA NOWA GWINEA, wyspa Mushu. Czerwony uśmiech mieszkańców to efekt nieustannego żucia narodowej używki Papui – betelu, nazywanego przez wielu papuaską gumą do żucia. (Fot. Karolina Sypniewska)

Karolina Sypniewska-Wida

Bydgoszczanka mieszkająca z rodziną w Australii. Razem z mężem prowadzą firmę Albion House - edukacja za granicą. Odwiedziła ponad 70 krajów wyznając zasadę "kto się waha, traci wiele". Jako pierwsza Europejka zamieszkała na małej wyspie w Papui Nowej Gwinei oraz wspięła się na Everest Base Camp w jeansach i adidasach. Szalone podróże, fotografia, poznawanie innych kultur, języki obce, a obecnie bycie full-time mamą, to jej największe pasje.

Komentarze: 3

Krzysztof Dopierala via Facebook 5 stycznia 2012 o 20:21

widziałem i słuchałem na Travenaliach – szacun! :)

Odpowiedz

Michal Jasienski via Facebook 5 stycznia 2012 o 20:26

otwórz lodówkę, wiadomo kto wyskoczy:) do zobaczenia Karolina w środę:) aaa, i byłbym zapomniał, nie pozostałem dłużny co do wykorzystywania mojej facjaty w fotoksiazkach:P

Odpowiedz

Glimpek 30 lipca 2016 o 1:16

Szkoda, że autorka nie wspomina o tym, że dolina, którą odwiedziła została lata temu skomercjalizowana niemal pod każdym względem, a sądząc po ilości fotografii dostępnych w internecie, na których są osoby, które i ona „uwieczniła”, wnioskować można, że rocznie na taką ekstremalną wyprawę do „dzikich” wybiera się parę tysięcy „podróżników” – proszę przyjrzeć się choćby bohaterom zdjęć z tego miejsca: http://hablibabli.pl/nasza-papua-dramat-i-zachwyt/ .
Czy to nie hipokryzja opisywać galerię zdaniem: „Plemiona, z którymi obcowałam nauczyły mnie, że można żyć szczęśliwie posiadając niewiele, ponieważ nadmierne posiadanie przysłania nam szczęście codzienności.” jeśli za to „obcowanie” płaci się pośrednikom, przewodnikom, a ostatecznie sami fotografowani nie mają z tego niemal nic! A szczęśliwa codzienność jest dla nich już jedynie „rytuałem” pozowania i „wizytami” turystów z aparatami…

Odpowiedz