Najpierw było jakieś „all inclusive”, potem trochę oszukany wypad autostopem do Włoch. Oszukany, bo tak naprawdę z Opola do czeskiej granicy podwiózł ich wujek, potem podjechali parę kilometrów stopem, ale już w Pradze zdecydowali się wsiąść w autobus. Nie brzmi to jak zapowiedź porywającej historii, jednak brak powodzenia w łapaniu stopa nie zniechęcił Magdy i Tomka do podejmowania wyzwań. Ruszyli w drogę raz jeszcze. Trochę dalszą i dłuższą.  I oto dziś, specjalnie dla książkowych łasuchów, na tacy wylądowała świeża pozycja ich autorstwa: Pirania na kolację, czyli rzecz o podróży… dookoła świata.

Objechać świat dookoła wielu by potrafiło, ale zmieścić to potem na czterystu stronach – to dopiero wyczyn! Na szczęście, okazało się, że Magda Jurkowska-Bogusz jest do tego stworzona. Zaserwowała nam danie treściwe i lekkostrawne. Jej książka to w pierwszej kolejności opowieść o drodze przebytej w niemal każdy możliwy sposób, o miejscach odwiedzonych w trakcie czteroletniej podróży i o ludziach, z którymi złączył ich los. Całość doprawiona jest garścią zdjęć ze świata, szczyptą humoru i przystępnymi ciekawostkami. A lekkie pióro autorki sprawia, że książkę połyka się błyskawicznie.

Fanów motoryzacji zajmie początek historii – przejazd autem i motocyklem przez obie Ameryki. Wilki morskie zaczytać się mogą w zapiskach z tułaczki jachtostopem przez Ocean Spokojny, a cykliści i miłośnicy gór polubią wspomnienia z Azji. Na dokładkę Australia – kraina wyjątkowa w każdym calu. Magda i Tomek mieli w tej podróży mnóstwo szczęścia. Przede wszystkim dlatego, że są cali i zdrowi, mimo tych wszystkich tarapatów, w które się pakowali. Bo tej parze nikt nigdy nie powiedział, że czegoś się nie da i oni tak odważnie, ufnie i trochę naiwnie brali się za wszystko. Skutkiem czego, mieli na przykład okazję zakopać się motocyklem na pustyni, utknąć w dżungli bez kontaktu z cywilizacją i niemal zamarznąć podczas wspinaczki. Niewiele im również brakowało do tego, by zginąć z rąk narkotykowej mafii, roztrzaskać się jachtem podczas nocnej przeprawy przez kanał czy stać się obiadem dla całego stada rekinów. Jakimś cudem nic ich nie zabiło, za to wszystko ich wzmocniło – tego jestem pewna.

Polecamy: Pod stopami słońca. Byle dalej, do Azji Centralnej

Ale w Piranii… nie zabrakło też ości. Autorka nie koloryzuje swojej historii i z absolutną szczerością ujawnia emocje, z którymi przychodziło jej się konfrontować podczas podróży. Myślę, że to te fragmenty ujęły mnie w jej książce najbardziej. Bo przecież żadna podróż nie uwalnia od pecha powszedniego. Od łez, złości i bezsilności nie da się uciec na inny kontynent. Dlatego Pirania na kolację to również książka o tym, że czasem musi być naprawdę bardzo źle, żeby potem mogło być już tylko lepiej. O tym, że chociaż nie wszystko można polubić, to wszystko można przetrwać i wszystkiego można się nauczyć. O tym, że dwa skrajnie różne charaktery w podróży to skarb. I wreszcie o tym, że długie bycie „tam”, uczy pełniejszego doświadczania bycia „tu”.

Pewnym minusem tego wydania jest rozmieszczenie ilustracji. Wybór kilkudziesięciu kadrów z czteroletniego wyjazdu z pewnością był szalenie trudny. Szkoda więc, że zdecydowano się na zabieg zebrania i połączenia wszystkich zdjęć na kilku stronach, ponieważ utrudnia to czytelnikowi dopasowanie treści do obrazu. Chwilami razi również dysproporcja treści w poszczególnych wątkach. Książka podzielona jest na kontynenty i kraje z zachowaniem porządku chronologicznego i niby całkiem zrozumiałe jest to, że o jednym miejscu autorka pisze więcej, o innym mniej. Wynika to przecież między innymi z tego ile w danych kraju spędziła czasu i co ciekawego tam przeżyła. Pomimo to, czułam niedosyt po przeczytaniu zaledwie trzech stron o krainie, w której przyszło jej żyć przez dwa miesiące. Może dlatego, że tak dobrze się to czyta i po prostu chciałoby się więcej…?

Podsumowując, książka Magdy Jurkowskiej-Bogusz to obraz świata oczami dwójki młodych ludzi, którzy bez większego doświadczenia w podróżowaniu, ale za to z otwartym sercem i umysłem, ruszyli pewnego dnia w swoją podróż życia. Wyprawę długą i niełatwą, pełną satysfakcji i rozczarowań, niby podobną do innych, a jednak zupełnie niepowtarzalną. Bo w ich wydaniu, ten sam świat, wielokrotnie już przecież opisany i zobrazowany – jest zupełnie nowy i świeży.

Książka wydana jest na lekkim papierze, w poręcznym formacie i w miękkiej okładce z obwolutą. Dzięki temu, mimo swej objętości, doskonale nadaje się do torby czy do plecaka. Jestem przekonana, że dobrze sprawdzi się zarówno w drodze do pracy, jak i na wakacjach. I zapewniam, że Pirania na kolację równie wybornie smakuje w środku dnia.

Magda Jurkowska-Bogusz, Pirania na kolację. Wydawnictwo MUZA 

Agnieszka Sztandera

W dzieciństwie chciała być „panią zapowiadającą pociągi na dworcach”. Los chciał inaczej, ale dworce i pociągi pozostały jej bliskie. Lubi być tam, gdzie skały łączą się z wodą. Gdy nie jest w drodze, czyta o niej i pisze. Aktualnie, razem z mężem i synem poszerza swoją mapę: www.nakoniecmapy.com

Ostatnie posty

Komentarze: Bądź pierwsza/y