Zapakowaliśmy sanie, narty, liny, czekany, namioty, prowiant. Po kilkunastu godzinach lotu po raz pierwszy ujrzeliśmy Spitsbergen. Tak zrodziła się nowa mroźna pasja. Wtedy powiedzieliśmy A, przyszedł czas powiedzieć B. Ale może po kolei…

Gdy powiedziało się A…

Dokładnie 10 kwietnia 2010 roku rozpoczęliśmy wyprawę na Spitsbergen. Pojawiliśmy się wczesnym przedpołudniem na lotnisku w Warszawie. Sanie, narty, liny, czekany, namioty, prowiant. Cały niezbędny sprzęt ważył sporo, bo w sumie 160 kilogramów.

Pomimo przeciwności losu, udało się wystartować. Po kilkunastu godzinach lotu, międzylądowaniach i noclegu na lotnisku w Oslo osiągnęliśmy cel – Spitsbergen.

Wtedy powiedzieliśmy A teraz czas dokończyć to co się zaczęło, przyszedł czas powiedzieć B.

Lubimy być konsekwentni w działaniu. Dlatego w tym roku wracamy. Bogatsi w doświadczenia, umiejętności w marcu tego roku lecimy na Spitsbergen. Dlaczego wracamy? Dwa lata temu nie osiągnęliśmy zamierzonego celu. Planowaliśmy dostać się do Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie położonej nad Zatoka Białego Niedźwiedzia. Wyruszając z miejscowości Longyearbyen pokonując drogę klasyczną techniką, na nartach skiturowych dostać się do celu. W sumie około 320 km w dwie strony, przez zamarznięte fiordy, doliny, lodowce. Śpiąc w namiotach, ciągnąc dobytek na saniach, walcząc z mrozem. Wtedy cel pozostał nieosiągnięty ze względu na uraz kolana jaki nabawił się jeden z naszych  załogantów. Ale wyjazdu nie można nazwać zmarnowanym – złapaliśmy bakcyla, poczuliśmy jak smakuje arktyczny wiatr. Zrodziła się nowa mroźna pasja.

… czas powiedzieć T, czyli Torell Expedition 2012

I tak w marcu 2012 roku rusza polska wyprawa eksploracyjna Torell Expedition. Naszym celem jest trawers na nartach  pomiędzy Longyearbyen a Polską Stacją Polarną Hornsund. Trasa poprowadzi w poprzek zamarzniętych fiordów i lodowcami wnętrza Ziemi Torella.

Kierując się na południe od norweskiej osady Longyearbyen planujemy dotrzeć do fiordów Van Mijen i Van Keulen. Po przejściu zamarzniętych fiordów staniemy na północnym skraju Ziemi Torella.

Dalsza trasa ekspedycji poprowadzi przez lodowce Pencka i Zawadzkiego, aż do położonego w centrum Ziemi Torella Płaskowyżu Amundsena. Kierując się na południe w stronę Polskiej Stacji Polarnej Hornsund położonej nad Zatoką Białych Niedźwiedzi przekroczymy kolejne lodowce: Torella i Hansa.

Łącznie trasa liczy około 400 kilometrów. Pokonanie pełnych niebezpiecznych szczelin lodowców i spiętrzonych torosami fiordów wymagać będzie od nas niecodziennego wysiłku i bezustannej koncentracji w czasie przemarszu z saniami ekspedycyjnymi wypełnionymi ekwipunkiem.

Nie my pierwsi, czyli polskie ślady

Archipelag Svalbard został stosunkowo późno wyeksplorowany. Jednymi z pierwszych badaczy, którzy przedarli się w głąb lądu byli polscy polarnicy okresu międzywojennego.

Pierwsza polska wyprawa w rejon Arktyki dotarła na Wyspę Niedźwiedzią w 1932 r. Dwa lata później na Ziemię Torella dotarła polska wyprawa polarna w składzie: Siedlecki, Różycki, Mogilnicki, Zagrajski, Bernadzikiewicz, Biernawski. Rezultatem ekspedycji była mapa topograficzna bezludnych rejonów Ziemi Torella z licznymi polskimi nazwami.

Bogaci w doświadczenia z wyprawy naukowej na Ziemię Torella, uczestnicy wyprawy z 1934 r. dwa lata później podjęli ambitną próbę przemierzenia Spitsbergenu z południa na północ.

Wykorzystując swoje wysokogórskie doświadczenia, bez wsparcia z zewnątrz, trzech polskich alpinistów przemierzyło bardzo trudną trasę o długości 840 km.

Sukcesy pierwszych polskich ekspedycji na Spitsbergen zaowocowały kolejną wyprawą naukową, której celem były badania glacjologiczne na północ od 77°N. Wyprawa polarna z 1938 r. była ostatnią, którą udało się zrealizować przed wybuchem II wojny światowej.

Spotkanie z Władcą Północy?

Blisko 80 lat, które minęły od czasu pierwszych wypraw eksplorujących Spitsbergen Zachodni przyniosło wiele zmian w krajobrazie i środowisku tej arktycznej wyspy. Po okresie intensywnych polowań, i załamaniu się populacji wielu gatunków zwierząt podjęto skuteczne kroki w kierunku ich ochrony.

Coraz częściej w Arktyce widuje się niedźwiedzia polarnego.Zima i wczesna wiosna, kiedy przybrzeżne wody pokryte są pakiem lodowym stwarzają dla tego potężnego drapieżnika doskonały teren łowiecki.

Wieloletnie badania wędrówek Władcy Północy pozwoliły zaobserwować interesującą prawidłowość. Niedźwiedzie polarne w okresie zimowym wykorzystują prąd morski opływający południowe brzegi Spitsbergenu. Podróżując na krach ze wschodnich wybrzeży aż na zachodni skraj wyspy intensywnie polują na foki. Drogę powrotną pokonują wybrzeżem lub nierzadko skracają ją sobie wędrując przez lodowce. Ten ciekawy zwyczaj niedźwiedzi polarnych może sprawić, że trasa uczestników ekspedycji skrzyżuje się z tropami polarnego wędrowcy.

Możliwość spotkania z głodnym i zdesperowanym drapieżnikiem wymusza na badaczach Arktyki posiadanie broni myśliwskiej, zaś nocą dodatkowego zabezpieczenia obozowiska. Mając na względzie poszanowanie praw przyrody i restrykcyjnych przepisów ją chroniących, uczestnicy wyprawy ograniczą użycie broni jedynie do odstraszenia potencjalnego intruza.

Rejony dalekiej Arktyki charakteryzuje surowy klimat z długą, mroźna zimą i krótkim polarnym latem. Uczestnikom ekspedycji przyjdzie się zmierzyć z pogodą typową dla przełomu zimy i lata: silnymi, arktycznymi wiatrami obniżającymi temperaturę odczuwalną do –40°C i charakterystycznymi dla zachodniej części Archipelagu Svalbardu mgłami, utrudniającymi nawigację w czasie pokonywania lodowców.

Wybór tak niesprzyjającego terminu ekspedycji jest celowy. Właśnie w tym okresie, nim słońce na stałe wzejdzie nad widnokrąg, można obserwować piękne wschody i zachody słońca dekorujące ciepłymi barwami surowe krajobrazy Arktyki.

Przygotowania możecie śledzić na stronie wyprawy , a na Peronie4 jest już rozmowa z uczestnikami Torell Expesition 2012.

Szymon Jasieński

Uczestnik wyprawy fotograficzno-filmowej na Ziemię Torella – śladami pierwszych polskich wypraw arktycznych na Spitsbergen: Torell Expedition.

Komentarze: 6

TORELL EXPEDITION 2012 20 stycznia 2012 o 14:36

p o z d r a w i a m y !!! :) i zapraszamy na naszą stronę int, na której wszelkie przygotowania na bieżąco. dziś np, załatwialiśmy tel satelitarne:)

Odpowiedz

zczsxc 21 stycznia 2012 o 13:46

kasa i sponsoring
co to z peronem ma wspolnego

Odpowiedz

cxszcz 21 stycznia 2012 o 16:33

zczsxc > może chodzi o podróż?

Odpowiedz

Marek 13 marca 2012 o 6:00

Zapomnieliscie Panowie dodac, ze nie byliscie organizatorami wyjazdu 2010. Byliscie dokoptowani w ostatnim momencie i dostaliscie kartke ze spisem co macie wziac. Chyba pamietasz Michale, ze wyprawa skonczyla sie przedwczesnie za sprawa Twojej kontuzji i ze opusciles wyprawe skuterem. A wyprawa Torell? Marketing na 5+, polarnictwo?- pokazecie juz za kilka dni.

Odpowiedz

Jagoda 14 marca 2012 o 0:17

Panowie tu nie napisali, ale takie info pojawia się w rozmowie z nimi: http://www.peron4.pl/torell-expedition-nie-kazdy-misiek-chce-nas-zjesc/
Zajrzyj Marek. Polarnictwo to temat w którym nie jesteśmy ekspertami, za to jesteśmy otwarci na uwagi. My jako peron4 :)

Odpowiedz

Tomek 14 marca 2012 o 9:15

Jestem zażenowany tym, jak szybko pojawiają się zawistnicy, gdy tylko komuś uda się zorganizować finansowanie i wsparcie medialne. Czemu jakikolwiek projekt ma mieć większą wartość tylko dlatego, że jest finansowany z własnej kieszeni? Czemu trzeba zastawić dom i się spłukać do zera, żeby wszyscy byli zadowoleni?

Ci, co najgłośniej wypominają komercję zazwyczaj są pierwsi w kolejce, gdy można coś gdzieś dostać za friko albo wziąć udział w już zorganizowanej wyprawie.

@Marek – czy to, że Michał z kontuzją wrócił skuterem to zarzut? A co, miał iść dalej z nieczynnym kolanem, w efekcie zniszczyć staw i narażać grupę na ryzyko? To jest Twoim zdaniem odpowiednie podejście? Co to w ogóle za zarzut, czego ma dowodzić?

Odpowiedz