Wenezuelska piękność Gran Sabana
Wenezuela znana jest z kobiecej piękności. Wątpiłem. Te opowieści o miss świata, które w ilościach hurtowych wydaje wenezuelska ziemia spływały po mnie jak po kaczce. W ogóle nie myślałem o tym i jeszcze do niedawna podśpiewywałem sobie przy pedałowaniu z Meksyku na południe za Andrzejem Rosiewiczem, ze najwięcej witaminy maja polskie dziewczyny. Ale gdy dojechałem do Maracaibo mój światopogląd zawalił się. Legł w gruzach. Zbieram się teraz po tym upadku, wałęsam się, nie wiem co ze sobą zrobić.
Robię zdjęcia krajobrazów Wenezueli. Ale one, o zgrozo, też są piękne. Takie jak te na Gran Sabana, w południowo-wschodniej części kraju. Potężne góry, surowa prostota ciągnącej się po horyzont zieleni, drastyczna czerwień skał, głęboki błękit nieba, krystalicznie czysta woda rzek, huk wodospadów. Uroda nachalna, zupełnie jak ta u wenezuelskich kobiet o obfitych piersiach, żywych oczach, brązowej skórze; jak elegantki z Caracas, andyjki z Meridy, murzynki z Chuao. Oczy się męczą.
A gdy się je zamyka wieczorem, zatęsknić można do miedzy, na której ciche grusze stoją, nad delikatnym jak muśniecie warg pięknem białoruskich pól. W Ameryce uroda potrafi być po prostu brutalna.

1. WENEZUELA, Gran Sabana. Po pierwsze Gran Sabana to wyżyna: zaraz za pueblo Las Claritas czeka nas czterdziestokilometrowy podjazd na 1500 m n.p.m. i nagle noce z upalnych robią się chłodne, a poranna kawa staje się twoim największym przyjacielem. (Fot. Wojciech Ganczarek)

2. WENEZUELA, Gran Sabana. A dalej cóż: zieleń, płaskie góry zwane tepuyami – coś w rodzaju Szczelińca Wielkiego – i droga, bardzo dobrej zresztą jakości. (Fot. Wojciech Ganczarek)

4. WENEZUELA, Gran Sabana. To tak dla potwierdzenia, jakby ktoś przy poprzednim zdjęciu nie wierzył, że woda jest krystalicznie czysta: tak, jest. (Fot. Wojciech Ganczarek)

5. WENEZUELA, Gran Sabana. Nie wiem dlaczego, ale Ameryka Poludniowa zawsze kojarzyła mi się z czerwoną drogą gruntową: no i doczekałem się. (Fot. Wojciech Ganczarek)

6. WENEZUELA, Gran Sabana. Kolory są cztery: niebieski jak niebo, zielony jak trawa, czerwony jak ziemia i asfaltowy jak asfalt. (Fot. Wojciech Ganczarek)

7. WENEZUELA, Gran Sabana. No dobra, czasem dochodzi żółty, ale to nie zaburza surowej prostoty. (Fot. Wojciech Ganczarek)

9. WENEZUELA, Gran Sabana. Quebrada Jaspe, jedno z tych miejsc, gdzie człowiek wpada na chwilę i zostaje na trzy dni. (Fot. Wojciech Ganczarek)

10. WENEZUELA, Gran Sabana. Każdego poranka przychodzisz i sprawdzasz, czy ta niesamowitość jeszcze tam jest. I jest. (Fot. Wojciech Ganczarek)

12. WENEZUELA, Gran Sabana. I czy dzieci mieszkających tu Indian Pemon włażą ci na głowę. I włażą. (Fot. Wojciech Ganczarek)

13. WENEZUELA, Gran Sabana. W końcu się przenosisz, ale tylko po to, żeby zatrzymała cię na kolejnych parę dni kolejna czerwona skała, po której ślizgają się śmigłe prądy ciepłej wody. (Fot. Wojciech Ganczarek)
Komentarze: Bądź pierwsza/y