Głośno ostatnio o najnowszej książce o Gruzji Georgialiki autorstwa Katarzyny Pakosińskiej. Niestety, nie za sprawą jej wartości literackiej, ale plagiatu – fragmenty książki zostały skopiowane z bloga Oblicza Gruzji i innych źródeł. Na Wasze wątpliwości dotyczące ochrony treści zamieszczonych w Internecie i prawa autorskie odpowiada Magdalena Miernik z lookreatywni.pl.

O Gruzji napisano już wiele, poczynając od Góreckiego i niezwykłego Toastu za przodków, poprzez Mellerów i Gaumardżos, kończąc na wielu blogerach nią zafascynowanych. Kraj wbrew pozorom do największych nie należy (jest pięciokrotnie mniejszy niż Polska), jednak bogactwo przepisów kuchni gruzińskiej jest przeogromne, a kto przynajmniej raz był w Gruzji na pewno słyszał wyjątkowy toast z ust tamady.

Plagiat w książce Georgialiki

Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska i… plagiatowa. (Skan z galerii Artura Bińkowskiego)

Ostatnio swoje gruzińskie wspomnienia i doświadczenia postanowiła spisać popularna Katarzyna Pakosińska w Georgialikach. I wygląda na to, że duża część jej twórczości to kopiuj-wklej z ogólnie dostępnych źródeł.

Ania Janicka-Galant i Artur Bińkowski to  autorzy portalu  Oblicza Gruzji. Zakochani w Gruzji, wiele razy tam wracali (siedzą tam i teraz), zbierają przepisy, toasty, legendy, historie, wspomnienia i wszystko publikują na swoim portalu.  W ich ręce wpadła również książka Katarzyny Pakosińskiej. Ze zdziwieniem odkryli w Georgialikach skopiowane fragmenty ich własnych reportaży i polskie adaptacje gruzińskich toastów. W książce brak jest podania jakichkolwiek źródeł. Ania i Artur od miesięcy prowadzą bezowocną batalię z autorką i wydawnictwem Pascal – wszystkie informacje na bieżąco publikują na swoim profilu http://facebook.com/obliczagruzji.

Magdalena Miernik - lookreatywni.pl

Magdalena Miernik

Drodzy piszący, fotografujący, publikujący – sprawa Georgialików pokazała, jak ważna jest świadomość obowiązującego prawa (coś mi się wydaje, że gdyby poszukać lepiej to nie byłby to niestety odosobniony przypadek).

Na wątpliwości dotyczące ochrony treści zamieszczonych w Internecie i prawa autorskie odpowiada Magdalena Miernik, autorka pierwszego prawniczego bloga dla ludzi kreatywnych www.lookreatywni.pl.

–  W dzisiejszych czasach rzadko kiedy tylko podróżujemy, coraz częściej również fotografujemy, piszemy, publikujemy, wiele osób prowadzi blogi. Czy treści i obrazy zamieszczone przez nas w Internecie są w jakikolwiek sposób chronione?

– Oczywiście, że tak. Każdy, nawet najmniejszy, przejaw działalności twórczej człowieka o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci jest utworem chronionym przez prawo autorskie. Nasze zdjęcia, teksty, a nawet całe blogi – jeśli tylko są przejawami twórczej działalności o indywidualnym charakterze – są utworami w rozumieniu art. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Prawo autorskie rozumie pojęcie utworu szeroko. Do worka z napisem „utwór” wrzucić można fotografię, rysunek, tekst, projekt strony internetowej, a nawet mapę trasy wyścigu kolarskiego.

Pierwszy blog prawniczy dla ludzi kreatywnych

Lookreatywni

Co ciekawe, do uznania naszego zdjęcia czy tekstu za utwór obojętne pozostaną takie cechy jak:  nakład pracy, wartość, przeznaczenie czy sposób wyrażenia – nawet rysunek narysowany w kilka minut na pogniecionym skrawku papieru może być utworem chronionym przez prawo autorskie.

–  Co należy zrobić w przypadku, gdy dojdzie do plagiatu, np. ktoś bez naszej zgody użyje fragmentów naszego bloga?

– Przede wszystkim należy reagować. Autor, którego prawa autorskie zostały naruszone ma do dyspozycji cały wachlarz roszczeń, którym może, a nawet powinien się posłużyć. Bloger, który zauważy, że ktoś bez pozwolenia (i bez zachowania warunków dozwolonego cytatu) wykorzystuje fragmenty jego tekstów, może żądać zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, naprawienia szkody czy wydania uzyskanych korzyści. Naprawienia szkody można domagać się na tzw. zasadach ogólnych (powołując się na przepis art. 415 Kodeksu cywilnego – tutaj konieczne jest wykazanie wysokości poniesionej szkody) lub poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości dwu- lub trzykrotności wynagrodzenia, jakie uprawniony (autor) dostałby, gdyby wyraził on zgodę na rozpowszechnianie swojego działa.

Osoba, która dopuszcza się plagiatu musi liczyć się nie tylko z odpowiedzialnością cywilną, ale również z odpowiedzialnością karną. Zgodnie z  art. 115 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych temu, kto przywłaszcza sobie autorstwo lub wprowadza w błąd co do autorstwa części lub całości cudzego utworu grozi grzywna, kara ograniczenia wolności, a nawet kara pozbawienia wolności do lat 3.

–  Załóżmy, że nie mamy nic przeciwko wykorzystywaniu naszych zdjęć przez innych tak długo, jak jesteśmy podawani jako autorzy – czy to jest możliwe?

– Oczywiście. Dopóki nasze utwory lub ich fragmenty będą wykorzystywane w taki sposób, który nam odpowiada, nie może być mowy o naruszeniu prawa. Jeżeli nie mamy nic przeciwko, aby nasze zdjęcia były wykorzystywane przez innych blogerów pod warunkiem podania informacji o autorze (a więc naszego imienia i nazwiska/pseudonimu) to warto taką informację zamieścić na naszym blogu. Na Lookreartywni.pl w zakładce „O blogu” można dowiedzieć się, że nie mam nic przeciwko temu, aby osoby trzecie swobodnie wykorzystywały w sposób niekomercyjny niewielkie fragmenty moich tekstów. Zaznaczam jednak dodatkowo, że aby cytowanie mieściło się w granicach prawa cytatu należy pamiętać o podaniu imienia i nazwiska autora tekstu oraz jego źródło (link do całości artykułu). Podobne informacje mogą się pojawić na każdym blogu.

–  Sami często przygotowując jakieś prezentacje czy materiały korzystamy z filmów i zdjęć znalezionych w Internecie. W jaki sposób zrobić to legalnie? 

– Co do zasady twórca posiada pełnię praw do swojego dzieła i tylko on powinien korzystać z efektów swojej pracy. Prawo autorskie przewiduje na szczęście pewne odstępstwa od tej generalnej zasady, dzięki którym możemy korzystać z filmów czy zdjęć znalezionych w sieci. Tymi odstępstwami są: prawo cytatu oraz dozwolony użytek osobisty. Dzięki tym dwóm instytucjom prawa autorskiego możemy legalnie wykorzystywać fragmenty cudzych utworów (tekstów lub fotografii), tak jak inni mogą korzystać z fragmentów naszych utworów.

Prawo cytatu to zgodne z prawem wykorzystywanie fragmentów utworów (lub całości drobnych utworów) w innym utworze. Z prawa cytatu możemy skorzystać wtedy, gdy – tworząc prezentację – chcemy wykorzystać fotografię lub fragment filmu znaleziony w Internecie. Prawo daje nam taką możliwość i to bez obowiązku pytania o zgodę twórcy wykorzystywanego utworu. Aby nie zostać posądzonym o plagiat musimy jednak pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

Cytat (fragment cudzego utworu) musi być w naszej prezentacji rozpoznawalny. Co to znaczy? To, że musimy oznaczyć cytat imieniem i nazwiskiem jego autora oraz podać źródło, z którego pochodzi wykorzystywany przez nas fragment (fotografia czy film). Należy również pamiętać, że prawo autorskie zezwala na wykorzystywanie fragmentów cudzych utworów tylko wtedy, gdy użycie to służy nauczaniu, wyjaśnianiu lub analizie krytycznej. W praktyce oznacza to, że jeśli fragment utworu osoby trzeciej będzie w naszej prezentacji służył lepszemu wyjaśnieniu tego, co chcemy przekazać, a przy tym będzie on odpowiednio oznaczony, nasze działania będzie można uznać za zgodne z prawem.

W tym miejscu warto wspomnieć również o dozwolonym użytku osobistym, w ramach którego możemy legalnie wykorzystywać zasoby Internetu. Prawo autorskie daje nam możliwość legalnego korzystania z już rozpowszechnionych utworów w zakresie „własnego użytku osobistego”. Chodzi tutaj o wykorzystywanie dzieł przez nas samych lub przez krąg osób, które pozostają z nami w związku osobistym (a więc naszą rodzinę czy przyjaciół) dla potrzeb własnych (czyli niekomercyjnie). Oglądanie filmu znalezionego w sieci wraz ze współlokatorem czy wstawienie zachwycającej fotografii na pulpit naszego prywatnego komputera będzie działaniem zgodnym z założeniami dozwolonego użytku osobistego, a więc działaniami legalnymi.

Macie inne wątpliwości? A może Wasze zdjęcia lub teksty zostały wykorzystane bez Waszej zgody? Nie wiecie jak dochodzić swoich praw? Jeśli macie pytania, które chcielibyście zadać Magdzie, piszcie na nasz mailowy adres: redakcja@peron4.pl.

Natalia Mileszyk

Natalia Mileszyk

Wielbicielka uśmiechania się, spotykania ludzi, docierania w miejsca gdzie człowiekowi dech zapiera, gotowania i chodzenia boso po trawie. Kiedyś dużo rozmawiała z ludźmi prowadząc "Pocztówki ze świata", dziś więcej rozmawia z tymi spotkanymi na trasach rowerowych.

Komentarze: 5

Ewa 13 lutego 2014 o 15:28

Dobrze wyjaśnione podstawy. Ja ostatnio miałam problem z kopią mojego bloga przez osobę z zagranicy, dokładniej z Ukrainy. Czy w wypadkach, gdzie polskie prawo nie sięga, jesteśmy bezsilni?

Odpowiedz

Lookreatywni 13 lutego 2014 o 20:58

Oczywiście, że nie jesteśmy bezsilni. Oczywiście, w pierwszej kolejności powinniśmy sięgnąć zawsze do polskich regulacji, ale jeśli one okażą się niewystarczające (tak jak w opisywanym przez Ciebie przypadku) to zawsze możemy posłużyć się regulacjami europejskimi lub zajrzeć do przepisów konkretnego państwa. Ukraińskie prawo autorskie reguluje ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 23 grudnia 1993 r., którą znajdziesz tutaj: http://zakon4.rada.gov.ua/laws/show/3792-12

Odpowiedz

Ewa 15 lutego 2014 o 7:49

No tak, tylko, że dokument jest po ukraińsku, a ja nie znam języka. A samo zajrzenie do przepisów jeszcze nie pomaga. Trzeba coś zrobić. Więc pewnie musiałabym skontaktować się z jakimś prawnikiem znającym realia ukraińskie, albo po prostu Ukraińcem. To kosztuje – gdybym zarabiała na blogu jakieś pieniądze to może mogłabym się o to pokusić, a tak… Pytanie, czy gra jest warta świeczki?

Kiedyś znalazłam na jednej z marokańskich stron moje zdjęcie z Agadiru. Napisałam uprzejmie do autora strony o usunięcie zdjęcia, na co on mi odpisał: „to internet, mogę robić co chcesz i co mi zrobisz?”

Niestety mam wrażenie, że o ile jeszcze w Polsce można walczyć o swoje to jeśli ktoś, kto kopiuje nasze treści, robi to za granicą, to taka walka jest niełatwa.

Odpowiedz

Lookreatywni 17 lutego 2014 o 8:39

Dochodzenie swoich praw poza granicami kraju wymaga faktycznie więcej wysiłku ale nie jest ono niemożliwe. W przypadku dochodzenia swoich praw za granicą wskazany jest kontakt z osobą, która zna prawo danego kraju (a najlepiej ustawodawstwo zarówno jednej, jak i drugiej strony). W pierwszej kolejności warto jednak zawsze upewnić się, że nasze zdjęcie jest faktycznie utworem w rozumieniu prawa autorskiego (a więc przejawem działalności twórczej człowieka o indywidualnym charakterze),a nie np. zdjęciem czysto rejestracyjnym.

Odpowiedz

Piękna Polska 23 lutego 2014 o 15:42

Ludziom wydaje się, że jak jest coś w Internecie na jakimś blogu i nie pisze tam, że autorem jest np. Jan Kowalski i zdjęcia też sam zrobił ten autor, to można to sobie kopiować i powielać. Ludzie myślą, że jak kogoś strona jest mniej atrakcyjna graficznie, mniej widoczna w sieci, to jego treści też mogą sobie pobrać. Często jest tak, że z takich mniej znanych blogów treści są pobierane w „dobrej intencji” bo jak opublikujemy je na znanej stronie lub w jakieś książce to autor tego bloga zyska popularność. Uwaga na takie myśli bo możecie się nieźle pomylić!

Odpowiedz