Każdy Grek, którego pytałam o to miejsce, okazywał co najmniej jedną z reakcji: znudzenie, zdziwienie albo zniechęcenie. Mimo to, moja fascynacja Prespą, miejscem na granicy trzech bałkańskich państw, rosła. Postanowiłam ją odkryć.

Pamiętam dokładnie jak rozpoczęła się moja fascynacja Prespą. Kilka lat temu całe wakacje spędziłam z zaprzyjaźnioną grecką rodziną. Objechałam dokładnie właściwie całą północną Grecję, gdzie mieszkałam i codziennie chodziłam spać, z przeświadczeniem, że nie ma tam już niczego co warte byłoby zobaczenia.

W salonie mego domu, na wielkim stole znajdowało się pudełeczko, a w nim równo ułożone podkładki pod kubki i szklanki. Na każdej z nich był ptak, samotna łódź na brzegu jeziora lub wielka przestrzeń wody zlewająca się z niebem. Wszystkie były równie tajemnicze, co śliczne, a pod każdym widniał mały podpis: Prespa.

Tam nic nie ma!

Nie jedź tam! Tam naprawdę niczego nie ma! – każdy Grek, którego o Prespę pytałam, odradzał wyjazd jak mógł i na samą myśl, na jego twarzy malowało się wielkie znudzenie. Miało tam nie być niczego i nikt tam nie zaglądał.

Właściwie każda z osób, która o Prespie mówiła, że nic tam nie ma – w zasadzie miała rację. Prespa to bowiem przede wszystkim przestrzeń. Rzeczywiście, nie ma tam niczego co wiążę się z cywilizacją, a i turystów zupełnie brak.

Prespa. Czyli co?

Terminem Prespa określa się dwa jeziora – Wielką i Małą Prespę – oba o wyjątkowym położeniu. Wielka Prespa, która jest uznawana za najczystsze jezioro Europy, leży w granicach trzech różnych krajów: Grecji, Albanii oraz Macedonii. Nie jest jednak dziś terenem sporu, wręcz przeciwnie. Poprzez fakt, że jest to rejon gospodarczo bardzo ubogi, zapomniany również przez turystów – wszystkie trzy państwa o niego dbają.

Prespa uznawana jest za jeden z najważniejszych rezerwatów Bałkanów. To prawdziwy raj dla ornitologów, ponieważ właśnie tam spotkać można najrzadsze oraz endemiczne gatunki ptaków, takie pelikan kędzierzawy czy czapla biała.

Prespa jest terenem bogatym w unikatowe gatunki fauny i flory, bo na jej terenie nie ma żadnych zanieczyszczeń, a nieliczni mieszkańcy, mówiący często w trzech różnych językach, zajmują się rolnictwem na dość małą skalę, uprawiając głównie fasolę oraz pasąc karłowaty gatunek krów, występujących tylko na tym terenie.

Inne oblicze Grecji

Jednak żaden szanujący się Grek nie poleci terenu Prespy jako miejsca na spędzenie wakacji. Z prostej przyczyny – dla większości Greków synonimem miejsc atrakcyjnych turystycznie są wyspy, plaże posiadające odpowiednią infrastrukturę turystyczną (w pojęciu greckim chodzi oczywiście o hotele, tawerny, a także sklepy z souvenirami i letnie dyskoteki). Na terenie Prespy trudno o dobry hotel, a i dojechać tam właściwie ciężko – łatwo zgubić drogę wśród gąszczu małych, krętych dróżek, które są często zupełnie nieoznakowane. Jeśli nie ma się własnego środka transportu – Prespa jest praktycznie niedostępna.

W Prespie, tak jak ja, zakochają się ci, którzy szukają przede wszystkim wytchnienia, ciszy i spokoju, odcięcia się od cywilizacji i prostej kontemplacji przyrody, która w tym terenie wydaje się być jak ze snu.

Wielką Prespą to jeden wielki błękit. Błękitne, krystalicznie czyste jezioro, w którym tętni życie. Nad nim niebieskie niebem i ptakami, które w takich ilościach, barwach, gatunkach można zobaczyć tylko tam.

Miejsce, w którym zatrzymał się czas

Przebywając w okolicach Prespy, często trudno zgadnąć, na terenie którego z trzech krajów aktualnie się jest. Ma się przy tym wrażenie, że jest to koniec świata – początek jakiegoś snu.

W Prespie czas biegnie powoli. Być może pojęcie czasu Prespy w ogóle nie dotyczy, gdyż dziewicza wręcz przyroda, nie zna zegara. O upływającym czasie nie jest również w stanie przypomnieć cywilizacja. Tu nikt za niczym nie goni, nikt się nigdzie nie śpieszy – na końcu świata nie ma przecież dokąd.

Inny wymiar czasu jest nadawany również przez specyficzne zabytki, które można znaleźć w niektórych jaskiniach w okolicach jeziora. Na wielu z nich są wymalowane freski z postaciami świętych, sięgające często XIII wieku. Są one jakby znakami miejsc, gdzie niegdyś znajdowały się pustelnie.

Skarby Prespy

Odwiedzając Prespę nie można ominąć jeszcze jednego miejsca. Jest nim niewielka wysepka Agios Achillios, która połączona jest z lądem bardzo mocno chwiejącym się we wietrzne dni mostem (jest tu więc również i coś dla fanów adrenaliny). Na tej niewielkiej wyspie, którą można obejść wolnym spacerem w niecałą godzinę, mieszka jedynie pięć rodzin. Znajdują się na niej kilka małych domków i gdzieniegdzie zacumowane, drewniane, samotne łodzie – tak charakterystyczny widok dla terenów Prespy. A w samym sercu wysepki wznoszą się ruiny bizantyńskiej bazyliki – nazywanej tak samo jak wyspa – Agios Achillios.

Z niegdysiejszej świątyni pozostały już tylko szczątki, ale niesamowicie wpisują się w krajobraz wysepki: stojąc w jej sąsiedztwie widać szczyty zaśnieżonych często gór oraz jezioro Mała Prespa. Bazylika, choć jest niewielka i do dziś stanowi właściwie wspomnienie po niegdysiejszej świetności, może być uznana za jeden z ciekawszych zabytków architektonicznych okolicy i to nie tylko ze względu na wartości dla historii sztuki, ale przez wzgląd na unikatowe wpasowanie ruin w krajobraz wyspy.

Jezioro Kastoria w Grecji

Kastoria to jedno z najbogatszych greckich miast. Słynie z produkcji futer z norek. (Fot. Dorota Kamińska)

W drodze do lub z Prespy, warto zatrzymać się w miejscowości o nazwie Kastoria, uznawanej za jedno z ciekawszych miast Grecji. Ta miejscowość odległa od Prespy, około dwie i pół godziny jazdy samochodem, również położona jest nad jeziorem o tej samej nazwie co miasto. Kastoria uchodzi za jedno z bogatszych miast kraju, ze względu na intratny handel prawdziwymi futrami, w które zaopatrują się tan nie tylko Grecy z całego kraju, ale i rosyjscy mafiosi. Oprócz bardzo rozwiniętej bazy turystycznej, Kastoria to również miasto pełne zabytkowych świątyń oraz wspaniałych rezydencji dawnych kuśnierzy.

Prespa – grecki precedens

Prespę można określić mianem greckiego precedensu. Teren ten z Grecją raczej się nie kojarzy. Jest stanowczo niedoceniany przez samych Greków jak i ludzi, którzy do Grecji przyjeżdżają. Na całe jednak szczęście – to tylko bowiem dzięki tak małemu zainteresowaniu, Prespa jest tym czym jest – zapomnianym końcem świata, w którym zatrzymują swój wszystkie zegarki, a telefony komórkowe tracą zasięg.

Kończąc ten artykuł mam więc dwojakie uczucie: z jednej strony wiem, że naprawdę warto tego miejsca doświadczyć. Z drugiej jednak, zdaję sobie sprawę, że reklama i promocja Prespy oznacza jej śmierć.

Dorota Kamińska

Moja wielka, grecka przygoda zaczęła się osiem lat temu, kiedy wyjechałam na roczne stypendium na wyspę Lesbos. Zdaje się, że tak do końca jeszcze nie wróciłam… Na co dzień zajmuję się pisaniem o Elladzie, między innymi prowadząc o Grecji bloga Sałatka po grecku. Łącząc pasję do podróżowania z pracą, latem na wyspie Korfu prowadzę kameralne wycieczki, według mojego autorskiego programu salatkapogreckuwpodrozy.pl.

Komentarze: 5

Agnieszka Kuczyńska 21 maja 2012 o 8:58

Europa jest nawet bardzo ekstra

Odpowiedz

Podróże- I-Fotografia 21 maja 2012 o 9:29

pięknie !

Odpowiedz

kamil kozłowski 23 maja 2012 o 16:12

Musze tam wrócić.
Byłem zaledwie jeden dzień gdy wracałem z Albanii do Polski, noc spędziłem w
miejscowości Oteshevo, ładnie, ale drobne muchy dobijają.

Odpowiedz

piotr 25 sierpnia 2013 o 9:49

Byłem przez pięć dni – ślicznie cisza spokój i FASOLA

Odpowiedz

Jola 7 kwietnia 2019 o 22:58

Pani Doroto,
Wspaniały opis …wzruszyłam się..Prespe odwiedziłam jeszcze z moimi rodzicami 30lat temu w drodze do Kastorii i dalej w kierunku greckiego wybrzeża.
Z Pani opisu widzę że nic się nie zmieniło. Pamiętam wszechobecną ciszę spokój i niezwykłą czystość tego miejsca wręcz krystaliczną. .Pięknie położona Kastoria gdzie pełno było sklepów z futrami na zawsze pozostanie w mojej pamięci.
Mam nadzieje jeszcze tam wrócić.
Dziękuje za relacje z Naszej troszkę innej ale jakże prawdziwej Grecji.❤

Odpowiedz