Jest ich pięcioro. W lipcu pakują rowery do samolotu i lecą do Peru. A tam czekają już na nich kilometry tras, które zamierzają pokonać na swoich bicyklach. O planowanej wyprawie rozmawiamy z jej uczestnikami Szymonem Belką, Anną Kitowską, Markiem Klimowiczem, Romanem Bednarkiem i Kacprem Kadłubiskim.

– Skąd się znacie? W jaki sposób stworzyliście taki, a nie inny zespół?

Szymon: – Na usta się ciśnie, że znamy się całe życie. Niestety tak nie jest. Połączyła nas przede wszystkim chęć aktywnego spędzenia wakacji na rowerze i pragnienie poznania świata. Większość ekipy, czyli ja, Ania i Kacper, poznała się przez Studencki Klub Turystyczny Politechniki Gdańskiej „FIFY”. Co łatwo zauważyć, w naszym zespole przeważa testosteron – bynajmniej nie z powodu mniemania, że kobiety nie poradzą sobie w tych warunkach. Kobiety mogą sobie nawet lepiej radzić, szczególnie na dużych wysokościach, gdzie będzie znacznie mniej tlenu. Powodem przewagi mężczyzn w naszej ekipie są przede wszystkim względy bezpieczeństwa.

Anna: – Pewnego wieczoru wraz z Szymonem zaczęliśmy zastanawiać się, gdzie by tu pojechać w tym roku? Wpadliśmy na pomysł, aby wybrać się rowerami w jakieś niesamowite miejsce i miała to być nasza „wyprawa życia” (jak każdego roku). Postanowiliśmy odezwać się do Kacpra, który oczywiście był jak najbardziej na tak! To on zaproponował jako kolejnego członka ekipy Romka, z którym przemierzył prawie 3000 km z Pragi do Barcelony. Po jakimś czasie za namową Kacpra dołączył do nas jeszcze Marek, kolejny zapaleniec rowerowy.

– Czemu fascynuje Was pomykanie na rowerze? Co daje Wam jazda tym środkiem transportu?

Marek: – Rower to środek transportu, który umożliwia przemieszczanie się bez ograniczeń, jesteś wolny, sam decydujesz gdzie się zatrzymasz – czy to będzie wierzchołek góry z pięknym widokiem na zachód słońca czy park w środku miasta. Ponadto jest to jeden z najtańszych sposobów na zwiedzenia świata, idealny na studencką kieszeń.

Szymon: – Jazda rowerem jest według mnie najlepszym sposobem na poznawanie świata. Po pierwsze to aktywny tryb życia i ucieczka od komputera. Drugim powodem jest fakt, iż mogę przemieszczać się znacznie szybciej aniżeli pieszo, a co za tym idzie, chłonę więcej z otaczającego mnie świata i jestem bliżej mieszkańców danego terenu. Jestem w stanie poznać ich kulturę, gościnność i poznać realia ich życia codziennego.

Rower nie ogranicza finansowo. Dzięki niemu niskim kosztem mogłem zwiedzić prawie całą Europę. Rower daje frajdę z pokonywania własnych słabości i poprawia kondycję fizyczną. Przede wszystkim jednak rower to wolność – nie jestem ograniczony rozkładem jazdy kolei czy też komunikacji autobusowej, a czas dojazdu nie jest uzależniony od korków w miastach.

Roman: – Nie lubię pilotów wycieczek, którzy mówią mi, kiedy i gdzie mogę zrobić zdjęcie, pójść na obiad czy zrobić zakupy. Jadąc rowerem, poboczem drogi szybkiego ruchu, mogę zatrzymać się kiedy chcę, wyciągnąć aparat fotograficzny i uchwycić na zdjęciu na przykład lecącego ponad lasem drapieżnika, który wypatrzył już swoją ofiarę. Tylko rower daje mi taką wolność.

Drogi bywają różne, ale rower zawsze daje wolność. (Fot. Marek Klimowicz)

Drogi bywają różne, ale rower zawsze daje wolność. (Fot. Marek Klimowicz)

Kacper: – Jazda na rowerze to od paru lat sens mojego życia. Na pierwszą wyprawę wybrałem się 3 lata temu z dwójką znajomych z klubu „FIFY” – Rumunia, Bułgaria, Grecja – na koniec wejście na Olimp. I tak to się zaczęło. Poczucie prawdziwej wolności, możliwość przemierzania nadspodziewanie dużych dystansów za małe pieniądze, prawdziwe życie malutkich, zapuszczonych wiosek i wielkich miast. Cały świat w pigułce, lepiej chyba nie da się go poznawać. Tylko rowerem można dotrzeć w każdy zakątek.

Redakcja

Redakcja

O załodze peronu czwartego przeczytacie tutaj. Zapraszamy do współpracy.

Komentarze: Bądź pierwsza/y