Ania wśród papuasów (fot. A. i J. Urbańscy, www.papua.com.pl)

Ania wśród papuasów (fot. A. i J. Urbańscy, www.papua.com.pl)

Papua to nie tylko łowcy głów, kanibale i mężczyźni noszący tykwy zasłaniające przyrodzenie.  To również uśmiechnięci ludzie, mnóstwo wyzwań logistycznych, kult świń, burzliwa historia, kamienne narzędzia, góry, plemiona porozumiewające się ponad 300 językami. Ania i Kuba od 2005 roku jeżdżą na wyprawy do Papui, czego efektem są również wystawy etnograficzne, które organizują. 

O miejscach do których (jeszcze) nie dotrze się z biurem podróży, o zbieraniu eksponatów na wystawy opowiadają Ania i Kuba Urbańscy.

Posłuchaj audycji Pocztówki ze świata:

[podcast]http://www.radiownet.pl/system/post/media_posts/attachments/81846/original/24-01-2012-papua.mp3[/podcast]

 

 

Audycji Pocztówki ze świata możecie słuchać również na żywo w co drugi wtorek na antenie Radia Wnet.

 

Zobacz też: www.papua.com.pl – strona Ani i Kuby

 

Komentarze: 26

Aga 24 lutego 2012 o 10:54

Czemu mam wrazenie, ze Polacy, ktorzy podrozuja (gdziekolwiek, jakkolwiek) zawsze czuja sie lepsi od tych „innych”, ktorzy „osmielili sie” zwiedzac swiat inaczej?

Odpowiedz

Grzegorz Król 24 lutego 2012 o 11:42

przedyskutowaliśmy właśnie temat i w sumie nie wiemy dlaczego masz takie wrażenie. nie potrafimy też pomóc, bo nie mamy pojęcia kim są „inni” i czym zwiedzanie świata inaczej różni się od podróżowania jakkolwiek.

pozdrawiam w imieniu redakcji.

Odpowiedz

Agnieszka Kuczyńska 24 lutego 2012 o 12:00

Obawiam się, że nie pomogę bo nie rozumiem pytania :-)

Odpowiedz

Michal Derr 24 lutego 2012 o 12:04

prawdopodobnie chodzi o stosunek „podroznikow” do „turystow”.

Odpowiedz

Dominika Jagiełło 24 lutego 2012 o 12:07

Hm, nie spotkałam się z takim zachowaniem, któreby w jednoznaczny sposób stawiało Polaków, jako tych, którzy się wywyższają, pokazują, iż sa lepsi.. a jesli spotkałam takie zachowanie to nie tylko wśród naszych ziomków..Może Aga na jakies niefajnych ludzi samych z siebie trafiła?

Odpowiedz

Robert Robb Maciąg 24 lutego 2012 o 12:08

Aga .. nie rozumiem pytania :(
Mam wrażenie że piszesz o tych samych osobach – niby, że Ci którzy podróżują „jakkolwiek” (czyli jak?) czują się lepsi od tych którzy podróżują „inaczej” (czyli jak?)

Bo wiem, że dość często ego niektórych ludzi przeszkadza im i „każe”się porównywać – czytaj „czują się lepsi”, ale to akurat nie ma nic wspólnego z tym co się robi. To akurat grozi nam na wszelkich poziomach życia.
R

Odpowiedz

Anna Stopińska-Lewucha 24 lutego 2012 o 12:52

Aga, nie bardzo rozumiem pytanie. Czyż ci, którzy podróżują gdziekolwiek i jakkolwiek nie są często tymi ‚innymi’, kórzy osmielili się inaczej zwiedzać swiat? Z moich skromnych doswiadczeń wyniosłam natomiast bardzo złą opinię a ludziach z USA. Byłam np swiadkiem jak pewna dama na wys ponad 5000 mnpm w Nepalu zrobiła awanturę o brak kechupu.

Odpowiedz

Piotr Turysta 24 lutego 2012 o 13:11

Widzisz.. domyślając się o co Ci może chodzić Ago odpowiadam:

Jestem turystą (ew. turystą kwalifikowanym :) Poznałem kilka osób jeżdżących po świecie na różne sposoby i nigdy nie próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie czy to już podróżniczy czy stale turyści. Nie prosiłem ich także o określenie się w tej materii.

Dodatkowo nie czułem się traktowany z góry przez domniemanych podróżników.

Oschle traktowali mnie czasem Izraelici w dużych grupach, którzy na ogół dobrze czuli się w swoim sosie, czego także nie mam im za złe.

A hmm dlaczego bywam oschły dla osób które (gdy wpadam do hostelu się wykąpać i wyspać na wygodnym wyrze) z przewodnikiem w ręku mówią do mnie „musisz to i to zobaczyć…”? Dlatego, że wyjazd czy 2 tygodniowy, czy pół roczny, ma być formą odpoczynku przez poznawanie świata w Twoim i tylko Twoim tempie, a nie zmuszaniem się do oglądania czegoś „na akord”.

Pozdrawiam
Turysta

Odpowiedz

Maja 24 lutego 2012 o 13:25

czy to pasja czy jeszcze tylko zainteresowanie

bo myślę że o tym tutaj dyskutujemy. o postrzeganiu czyichś pasji (przygoda podróżowania, aktywna eksploracja świata) przez osoby po prostu zainteresowane podróżami i światem.

Jeśli podróżowanie jest twoją pasją to masz to w krwioobiegu, to mówisz o tym z energią wulkanu, to żyjesz od wyprawy do wyprawy, to pokazujesz zdjęcia, chwalisz się nimi jak trofeami, chcesz się tym wszystkim podzielić, więc idziesz do radia, piszesz artykuły, zachęcasz, pokazujesz jak pięknie, jak łatwo. To na pewno nie znaczy że czujesz się lepszy od ludzi poznających świat z książek, audycji, gazet, Discovery Channel. To znaczy tylko tyle, zacząłeś jeździć i to stało się sensem twojego życia.

ja mam czasami podobne odczucia względem ludzi pasjonujących się narciarstwem, mimo iż sama lubię narty, czy fotografią, choć sama pstrykam foty. Jednak te zajęcia nie zaprzątają mojej głowy i serca na tyle by nazwać je moimi pasjami.

amen ;)

Odpowiedz

Piotr Horzela 24 lutego 2012 o 13:31

Czym się różni podróżnik od turysty? Pytam o to graniczne stadium? Może.. organizacją wyjazdu? Może.. ilością przebytych kilometrów? Czy aby nie wydanymi pieniędzmi zł/dzień? Wiem! prowadzeniem bloga! alboo… niem prędzej ilością kamer które za tobą podążają? etc etc. Pytam bo nigdy się specjalnie nad tym nie zastanawiałem.. To nie wojsko, zniżek na to nie dają, więc po co się nad tym zastanawiać? Polecam jeździć, poznawać, uczyć się i odpoczywać w ten czy inny sposób. Pozdrawiam turystów, podróżników, kajakarzy i wszystkich którzy się nimi mienią lub nie : )

Odpowiedz

fastfoodworld 24 lutego 2012 o 13:33

A ja chyba wiem o co chodzi. „Inni” to „Obcy” z innej planety, którzy mając swoją technologię /w końcu są z innego świata/ zwiedzają inaczej, niż my Ziemianie. Ale „Inni” są trochę nieśmiali, więc musieli się ośmielić, żeby coś zwiedzić. No i przyjechali na Ziemię i pewnie spotkali Polaków, którzy im pokazali, jak to fajnie podróżują i poczuli się niefajnie, że Polacy tak fajnie podróżują, powiedzieli o tym Adze i stąd całe zamieszanie :)

BTW. Polacy coraz piękniej i odważniej podróżują. Docierają do odległych miejsc i bynajmniej nie stoi za tym potrzeba bycia lepszym, ale ciekawość świata, odwaga i fakt, że jeszcze kilkanaście lat temu byliśmy krajem „z ograniczeniami”, bez takiej swobody poruszania się, jaką mamy dzisiaj. Ale świat się zglobalizował, a my z tego korzystamy. Jesteśmy z tego dumni, cieszymy się tym, chętnie dzielimy /czego dowodem jest ten portal/. Coś w tym złego?

Odpowiedz

Kasia 24 lutego 2012 o 14:37

Wydaje mi się, że rozumiem pytanie. To chyba chodzi (jak napisał wcześniej Michał) o odwieczny problem „podróżnik” kontra „turysta”. My też często spotykamy się z taką postawą („jesteśmy fajni, a ludzie, którzy jadą z biurem, nie dość że frajersko przepłacają to doświadczają może w 1/100 tego co my!!!”) i po zastanowieniu się stwierdzam, że wynika ona z tego, że podróżnicy podejmują wyzwanie i zdobywając świat na własną rękę wiele ryzykują, więc w efekcie są dumni ze swoich dokonań. Druga sprawa jest taka, że gdy wszyscy wokół powtarzają Ci jaki jesteś fajny i odważny to w końcu zaczynasz w to wierzyć ;) Nie staję w tym momencie po żadnej ze stron, ale wydaje mi się, że tak właśnie to działa. Nie robiłabym jednak rozróżnienia na Polaków czy nie-Polaków. Nawet na Couchsurfingu niektórzy zagraniczni zaznaczają, że chcą gościć TYLKO PODRÓŻNIKÓW.

Odpowiedz

Kasia Adamczyk-Tomiak 24 lutego 2012 o 14:41

Wydaje mi się, że rozumiem pytanie. To chyba chodzi (jak napisał wcześniej Michał) o odwieczny problem „podróżnik” kontra „turysta”. My też często spotykamy się z taką postawą („jesteśmy fajni, a ludzie, którzy jadą z biurem, nie dość że frajersko przepłacają to doświadczają może w 1/100 tego co my!!!”) i po zastanowieniu się stwierdzam, że wynika ona z tego, że podróżnicy podejmują wyzwanie i zdobywając świat na własną rękę wiele ryzykują, więc w efekcie są dumni ze swoich dokonań. Druga sprawa jest taka, że gdy wszyscy wokół powtarzają Ci jaki jesteś fajny i odważny to w końcu zaczynasz w to wierzyć ;) Nie staję w tym momencie po żadnej ze stron, ale wydaje mi się, że tak właśnie to działa. Nie robiłabym jednak rozróżnienia na Polaków czy nie-Polaków. Nawet na Couchsurfingu niektórzy zagraniczni zaznaczają, że chcą gościć TYLKO PODRÓŻNIKÓW.

Odpowiedz

Grzegorz Król 24 lutego 2012 o 14:46

my tu w sumie na peronie to jesteśmy turystami, ale mamy trochę z tego co Maja napisała (Ewka nawet kiedyś w radiu była)

mamy też to szczęście, że znamy kilku „prawdziwych podróżników”, którzy są dla nas bardzo mili i nie czuja się od nas lepsi. no, przynajmniej starają się tego nie okazywać. prawda robb? :D

Odpowiedz

Kasia Adamczyk-Tomiak 24 lutego 2012 o 14:52

Ja zadałabym pytanie czy „Podróżnik” ma prawo czuć się lepszy od „Turysty”? Co myślicie?

Odpowiedz

Ajka 24 lutego 2012 o 14:59

Śmieszy mnie trochę okreslenie że ktoś na couchfurfingu zaznacza, że chce gościĆ TYLKO PODRÓŻNIKÓW. Przeprowadzają ankiety jak duży ktoś ma plecak i jak mało komercyjnie zwiedza świat?

Dla mnie PODRÓŻNIKIEM jest ktoś, kto zwiedza z pasją – chce poznać miejsca, ludzi, zwyczaje, kulturę, chłonąć atmosferę, jeść lokalne jedzenie i wykorzystać czas na 100% i wcale NIE MUSI być to jakaś odległa kraina gdzie człowiek wlecze się stopem w 50*C upale. Może być to Polak z pasją podróżujący po Polsce.

Pracuję w biurze podróży i obraz TURYSTY jest dla mnie jasny – człowiek wykupuje 2tyg All Inclusive z zaznaczeniem że interesuje go basen, drink, czasem plaża i ewentualnie 1-2 wycieczki fakultatywne.
Ale wielu moich klientów kupuje pakiet, bo jest tanio (przelot, transfer, najtańszy nocleg bez wyżywienia za najniższą stawkę) a potem na miejscu sami zwiedzają, szukają, planują, poznają a po powrocie mi o tym opowiadają.

Nie są już turystą, nie są jeszcze podróżnikiem, kim więc są? Np. mną :)

Odpowiedz

Robert Robb Maciąg 24 lutego 2012 o 15:04

ego jest największym wrogiem każdego ….

Odpowiedz

Kasia Adamczyk-Tomiak 24 lutego 2012 o 15:10

A może w ogóle są trzy grupy – turysta, podróżnik i odkrywca…

Odpowiedz

Stanislawa Delong 24 lutego 2012 o 15:24

Sadze,że to bardzo indywidualny odbiór.Ja to postrzegam inaczej i trzymam kciuki za podroznikow i życze im jaknajlepiej.

Odpowiedz

Jagoda 24 lutego 2012 o 16:54

A Państwo od allinclusive to nie wczasowicze?

Jedni lubią jedno, drudzy drugie, i jest pięknie. Jak ktoś coś robi lepiej niż ja, to czemu mam się upierać by robić to samemu? To, że na własną rękę nie oznacza, że lepiej. Ani że nie jest się turystą. Pół świata jeździ na własną ręką i jest dumna z bycia turystami.

Niechby tylko Crullu zorganizował wczasy all inclusive to ja jadę, jakkolwiek się to będzie nazywać! Z resztą te nazwy to sprawa języka i tłumaczeń. Po polsku nie ma odpowienika dla backpackera, a po angielsku dla włóczykija, włóczęgi albo wędrowcy jest?

Odpowiedz

Marcin Czajka 24 lutego 2012 o 17:09

turysta jeździ na słoniach, podróżnik na tygrysach ;)

Odpowiedz

Kuba Fedorowicz 24 lutego 2012 o 17:37

Kwestia terminologii, dziś coraz bardziej zawiłej, tracącej dawne znaczenia, ewoluującej.. Kiedyś się tematem interesowałem, bo znajoma pisała jakąś pracę dyplomową mniej więcej o tym wszystkim, o czym tu gadamy i jak zacząłem się zastanawiać nad tym to wyszło mi mniej więcej coś takiego… „podróżnik” to ktoś kto ‚podróżuje’, odbywa podróż w sensie dłuższym/poważniejszym niż „wycieczka” (za miasto, na piknik, do hotelu w Egipcie :). Ale podróżują też „podróżni”, a więc ci, co zmieniają miejsce przebywania w drodze do pracy, do domu – np. podróżni w pociągu.. :] Słowo „turysta”, jak i cała dzisiejsza ‚turystyka’, wywodzi się z kolei od średniowiecznych wędrówek typu „grand tour” (:P). Dziś ciężko nam jest zestawić „turystę” i „wędrowca”. To drugie słowo ma dla mnie bardzo interesujące, nieuchwytne wręcz znaczenie. Kojarzy mi się z grami RPG, Bieszczadami i Włóczykijem z Muminków. I posiadaniem czasu… :) Jest jeszcze kilka słów – m.in. ostatnio bardzo modne „wyprawa” i trochę mniej znane „wyrypa”. Czy ludzie, którzy jeżdżą na wyprawy to „wyprawowcy”? A może to też turyści? A ci, którzy lubią się zmęczyć na 3 dniowej „wyrypie z gitarą” przez kszal i jary w Beskidzie Niskim?

Wg. mnie wszyscy jesteśmy turystami bo nie ma w języku polskim innego słowa na kogoś kto uprawia „turystykę”. Turystów – Podróżników bym upatrywał gdzieś w grupie „Jacusi, Wojtusiów i Beatek”, takich „wyprawowców”. Wyprawa ma najczęściej określony, ambitny lub mniej cel, czas akcji, skład osobowy i najlepiej konkretny plan. Ale to w dalszym ciągu forma turystyki. To, co odróżnia, jak podejrzewam, większość ludzi, którzy piszą lub o których się piszę na Peronie 4, to ten ‚czas’. Ci „wędrowcy” mają go więcej, nie spieszą się tak, mogą sobie pozwolić na przystanek, nie pędzenie za następnym punktem programu, nie żałują go. Poświęcają swój czas, „płacą” nim, a otrzymują ‚w zamian’ ciekawe przygody, zawiązują przyjaźnie i poznają głębiej „coś – cokolwiek”. Normalna sprawa… Ale tak jak ktoś tu wspominał to w dzisiejszych czasach już czysto indywidualne podejście. Wyprawa, podróż, wycieczka to wyrazy bliskoznaczne :] A o co chodzi z tym, że ktoś się czuję lepiej od innych? Że ‚travelerowcy’ patrzą z litością na tych, którzy leżą na plaży czy przy basenie w hotelu? Może trochę tak, ale myślicie, że Ci co leżą na plaży nie patrzą się z litością i pogardą na tych „biedaków hańbiących Polskę na arenie międzynarodowej”, co to z plecakiem na tej plaży śpią, bo ‚żydzą’ na nocleg pod dachem? Każda z tych grup ma inne potrzeby, poglądy itp :] Spójrzmy prawdzie w oczy – nie może być tak, że wszyscy by robili to samo. Jakby każdy okrążał świat na motorze w 5 lat, jechał stopem dookoła Azji w trzy, albo rok szedł tyłem przez Australię to „ten świat miałby prawo nie wypalić” :)

A czy Polacy są lepsi w „podróżowaniu”? Hm, ciężko w ogóle zdefiniować „lepsze czy gorsze” ale jeśli, to myślę, że po prostu tylko tak sobie mówią, bo nikt ich nie jest w stanie zrozumieć :] Ilu spotykacie polaków po drodze? :] Raczej niewielu. No to jak już się spotkamy to można sobie starym polskim zwyczajem popierdzielić o tym, jacy to jesteśmy świetni w stosunku do innych stereotypowych, wszędobylskich Amerykanów czy równie stereotypowo rozwydrzonych Izrealczyków :] A kosmiczne rzeczy robią przedstawiciele wszystkich nacjii :] Z resztą nie ma i tak nic lepszego i nigdzie jak nasza dobra, stereotypowa polska wódka. (i weź teraz się zapytaj która jest najlepsza :p)

pokój z duchem! :]

Odpowiedz

Jakub Urbanski 24 lutego 2012 o 18:08

Pytanie zawisło pod linkiem do wywiadu z moją żoną i ze mną. Nie rozumiem, który z fragmentów naszej wypowiedzi mógł je sprowokować. Nie czuję się od nikogo lepszy, nie wspominając już o tym, że nie poczuwam się zbytnio do Polskości (jest to ostatnie określenie, jakiego użyłbym, gdyby ktoś poprosił mnie o powiedzenie kim jestem) – jestem obywatelem świata, urodziłem się w Polsce, po polsku przyswoiłem sobie klasykę literatury światowej i tyle… Jeśli chodzi o nasze krytyczne słowa o turystach-zaliczaczach to nie popieram i nigdy nie popierałem podróżowania po swiecie w wersji „zaliczamy bezrefleksyjnie i bez większego zainteresowania kolejne miejsca na mapie, tylko po to by pochwalić się zdjęciami i pieczątkami w paszporcie”. Pracując jako przewodnik miałem do czynienia z ludźmi reprezentującymi tę postawę i nie pochwalam jej. Jeśli chodzi o to, że drażni nas nadużywanie słowa „wyprawa” – tak drażni nas – jest to kwestia czysto semantyczna. Uważam natomiast za przejaw ciasnoty mentalnej – generalizowanie i sprowadzanie czegokolwiek do poziomu Polacy versus reszta świata – nie jest tak, a jeśli ktoś w to nie wierzy powinien więcej podróżować. Tyle ode mnie – myślę, że Ania podpisze się po moim słowami, ale najpierw musi wrócić z „wyprawy” do Grudziądza.

Odpowiedz

Kuba Fedorowicz 24 lutego 2012 o 18:25

mam wrażenie, że rozmowa traktuje luźno o temacie podróży, w żaden sposób nie ‚atakując’ Was czy Waszej podróży. Tylko mieliście to szczęście/pecha/, że odbywa się pod linkiem do wywiadu z Wami :] także, jak to się mówi, chill :]

Odpowiedz

Pocztówki ze Świata 24 lutego 2012 o 18:37

człowiek odejdzie na 24 godziny od komputera i już się dzieje;)

Najważniejsze to chyba robić to co się kocha i nie patrzeć na innych – czy to w podróżowaniu czy w każdej innej pasji… A pytania nie rozumiem, bo nie wiem, kim są ci „inni” (ale zawsze „inny wprowadza atmosferę grozy:) – nie ma granicy od kiedy ktoś jest podóżnikiem, nie ma podróżników lepszych i gorszych – pytanie jak ktoś się czuje i jakie określenie w stosunku do siebie lubi… a poza tym nie zauważyłam nigdy jakieś wielkiej różnicy między polskimi podróznikami a podróznikami nie-polskimi… ale mam nadzieję że jeszcze wiele w życiu zobaczę, może i to:)

udanego weekendu wszystkim!
-Nätalia-

Odpowiedz

Ajka 25 lutego 2012 o 11:05

Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się Turysta który gardzi Podróżnikiem, Podróżnik który gardzi wczasowiczem, Wczasowicz który gardzi Turystą itd ale zdarza się to wszędzie i świadczy tylko o człowieku. Ja bym nie umiała siedzieć nad basenem przez nawet 2 dni ale szanuję, że ktoś może to lubić nawet przez 14 dni ;)

Odpowiedz