Manang

Wioska Manang. W rejonie popularnego szlaku trekkingowego wokół Annapurny rozciągają się takie fajne krajobrazy. (Fot. Andrzej Śmiałek)

W podróży czy poza nią – lubimy jak coś się robi z pasją i z głową (oraz z poczuciem humoru, wiadomo.) Dlatego po raz kolejny organizujemy akcję na rzecz szkoły w Jharkot włączając się w działanie fundacji Szkoły Na Końcu Świata. Tym razem przygotowaliśmy aukcje nietuzinkowych podróżniczych gadżetów.

Co to ma wspólnego z podróżami?

Po pierwsze, fundacja Szkoły Na Końcu Świata zrodziła się z podróży. Czasem tak jest, że będąc w drodze spotyka się miejsca wyjątkowe, takie które nas zmieniają. Które zmuszają, by po podróży zostało COŚ WIĘCEJ niż kilometry za nami i setki zdjęć na karcie aparatu.

Andrzej, Magda i Robb trafili w swoich podróżach na Jharkot. Tam zaczarowały ich dzieciaki, które choć nie mają szkoły, to uczą się języka, kultury i medycyny kraju, który umiera. Wiecznie uśmiechnięte, otwarte, niestrudzone. Bo o ile Pamirczycy mają jakąś tam szkołę, może i biedną, ale rządową, o tyle Tybetańczycy z Jharkot siedzą kontem w gompie. Po powrocie postanowili więc: wybudujmy szkołę w Nepalu. Tak powstała fundacja. Zupełnie przypadkiem, prosto, z podróży.

Po drugie, przedmioty naszych aukcji to podróżnicze pamiątki. Pierwszą jest rodzinka laleczek kokeshi, która przywędrowała z Japonii wraz z Izą i Kamilem. Drugą jest niepowtarzalna zdjęciowa pocztówka od Ambasadora Polski w Boliwii, Szymona Kochańskiego, przedstawiająca cholitę z browarkiem ;)

Dlaczego to robimy?

Bo chcemy móc kiedyś pojechać do wsi Jharkot, w której będzie wciąż żywa tybetańska kultura. A także trzy kolejne pokolenia naszych czytelników. Może ktoś z Was będzie mógł tam zatrzymać się i odpocząć w podróży, umyć się w ciepłej wodzie albo zjeść skromny posiłek. Może jakiś mały podróżnik przybędzie tam z rodzicami i pozna wspaniałych tybetańskich przyjaciół.

Bo to pomoc humanistyczna, a nie humanitarna. Poza tym zrodzona z pasji, udzielana z głową i dająca wymierne efekty.

dzieciaki z Jharkot

Dzieciaki z Jharkot pozdrawiają! (Fot. Andrzej Śmiałek)

Bo sami w podróży spotykamy mnóstwo dobrych ludzi, którzy dzielą się tym co mają, nawet jeśli nie mają prawie nic. I zawsze to robią z uśmiechem.

Bo wierzymy, że dzięki takim akcjom niektórzy poczytają trochę więcej o Jharkot, o Tybecie, o Świecie.

Jak pomagamy?

Fundację Szkoły Na Końcu Świata poznaliśmy rok temu i od razu spodobał nam się ten projekt.

Pierwszym krokiem we współpracy była decyzja o przekazaniu części dochodu z konkursowej książki z reportażami na rzecz fundacji. Niedawno zorganizowaliśmy loterię fantową  na Stacji Bieszczady.

Aukcje, które dziś zaczynamy, to owoc pomysłów, które powstały przy organizacji loterii i spontanicznych decyzji naszych znajomych podróżników. Fundusze zebrane w ramach licytacji zostaną przekazane  fundacji na projekt związany z rozwojem szkoły w Jharkot.

Od dziś do 3 lipca możecie wziąć udział w dwóch aukcjach.

Żeby przygarnąć rodzinę japońskich laleczek Kokeshi, zajrzyjcie na tę aukcję.

By powalczyć o niepowtarzalną pocztówkę autorstwa Ambasadora Polski w Boliwii – kierujcie się na tę aukcję.

Możecie rzecz jasna wziąć udział w obydwu, zalecane jest zachęcenie rodziny, sąsiadów, znajomych, kumów, bracholi i ziomków. Dajcie się ponieść pozytywnym emocjom i hazardowej nutce w imię uśmiechu tybetańskich dzieciaków!

 

Redakcja

Redakcja

O załodze peronu czwartego przeczytacie tutaj. Zapraszamy do współpracy.

Komentarze: (1)

Ignacy Jasiński 27 czerwca 2012 o 11:22

Bardzo fajna inicjatywa. Ceni się takie działanie, niby nic wielkiego i każdy może… ale jednak nie może/nie chce(?)

Pozdrawiam :)

Odpowiedz