Elementem przygotowań do wyprawy było ćwiczenie sztuk walki, które nie tylko wzmacniają ciało, ale i hartują ducha. (www.vikingbuczynski.info)

Elementem przygotowań do wyprawy było ćwiczenie sztuk walki, które nie tylko wzmacniają ciało, ale i hartują ducha. (www.vikingbuczynski.info)

Rozmowa z Krzysztofem Buczyńskim, który jako pierwszy człowiek na świecie przepłynął Bałtyk składanym kajakiem. „Polski Wiking” znów sięga po wiosła. Tym razem po to, by Morze Bałtyckie przepłynąć zimą.

Krzysztof Buczyński pierwszą próbę podjął rok temu. Niestety, nie udało się. Od tamtej pory trenuje jednak ciągle, by spróbować znowu. Przygotowania do wyprawy trwały cały rok. Wiking hartował organizm, śpiąc na śniegu bez namiotu podczas kilkudniowych wypraw do lasu, trenował sztuki walki, przygotowując ciało i ducha do trudów, mrozu i niewygody.

Rozważył różne możliwości „ataku” na Bałtyk, by w końcu zdecydować – popłynie z Bornholmu do Polski. Zmienił taktykę i kajak, rozpoczął poszukiwania sponsorów i załogi – wszystko po to, żeby teraz stanąć oko w oko z ukochanym, choć trudnym do pokonania przeciwnikiem – morzem. Zrobił co mógł, a teraz, co podkreśla, wszystko zależy od Boga. Jakie myśli towarzyszą mu przed wyprawą? Co go pokrzepia, a co niepokoi? O tym przeczytacie poniżej.

– Pana pierwsze próby przepłynięcia kajakiem Bałtyku napotykały wiele przeszkód, zarówno ze strony warunków atmosferycznych, jak i ludzi i państw. Obecne technologie niesamowicie ułatwiają wszelkiego rodzaju wyprawy i osiągnięcia sportowe, polityka rządów jest neutralna, a ekstremalne przedsięwzięcia mają wsparcie mediów i sponsorów. Czym zatem będzie się różnić tegoroczna próba sił z morzem od tej sprzed lat? Można je w ogóle porównywać?

Krzysztof Buczyński uparcie dąży do celu. Jak dawni Wikingowie, chce płynąć na południe - po Bałtyku i to zimą. (www.vikingbuczynski.info)

Krzysztof Buczyński uparcie dąży do celu. Jak dawni Wikingowie, chce płynąć na południe - po Bałtyku i to zimą. (www.vikingbuczynski.info)

– Nie można porównywać tych dwóch wypraw. Żyjemy w zupełnie innych czasach, panują inne warunki, zmienili się także ludzie. W 1989 roku, jako pierwszy człowiek na świecie przepłynąłem składanym kajakiem Morze Bałtyckie. Otworzyłem nową drogę. Udowodniłem, że jest to możliwe. Minęło pond 20 lat, tęsknota za celem i drogą znów zawiodły mnie na szlak ekstremalnej przygody. Teraz pragnę ponownie zrobić coś, czego jeszcze nikt nie dokonał. Nie wiadomo, czy jest to możliwe. Ale zawsze musi być ktoś pierwszy.

Zgodnie z hasłem ,,Zawsze pamiętaj poległych bohaterów”, chcę przypomnieć wspaniałych polarników i pionierów: Roalda Amundsena oraz komandora Roberta Jastrzębia Scotta.

Nazwa wyprawy i mojego „okrętu” to Legendary Viking. Jak legendarni Wikingowie popłynę na południe.

– Największym wyzwaniem obecnie wydaje się natura, a zimowa pora czyni zadanie jeszcze trudniejszym. Jakie ułatwienia dostarcza nam współczesna technika, a co pozostaje wciąż w sferze hartu ciała i ducha?

– Wbrew pozorom technologie nie ułatwiają realizacji wyprawy. Nie korzystam z żadnych nowinek, które mogłyby ułatwić zdobycie celu. W sferze hartu ciała i ducha pozostaje niemal wszystko. Trzeba po prostu wsiąść na kajak i przepłynąć Bałtyk. „Okręt Vikinga” według mojego pomysłu wykonał Janek Ścigocki, doskonały sportowiec, maratończyk, uczestnik wielu biegów na 100km. Jest to najbardziej stabilna konstrukcja, trochę ciężka i powolna – co może być zaletą przy wiatrach z północy. Będę wtedy wspomagany przez Siły Natury. Morze pozostaje niezmienne, by pokonać żywioł nie wystarczy postęp technologiczny. Człowiek staje z nim sam na sam.

By przygotować się do wyprawy Wiking urządzał "spartańskie obozy" - spał w lesie pod gołym niebem na śniegu. (www.vikingbuczynski.info)

By przygotować się do wyprawy Wiking urządzał "spartańskie obozy" - spał w lesie pod gołym niebem na śniegu. (www.vikingbuczynski.info)

Realizując swe marzenie, był Pan pełen zapału i uporu. Honor nakazywał nie porzucać raz obranej drogi. Czy te cechy są obecne w pokoleniu, które teraz wkracza w dorosłość? Dalej ma kto strzec etosu wojownika?

– Nie ma co oceniać czy wartościować młodego pokolenia. W zasadzie każdy widzi, jakie ono jest. Czy będzie lepsze, czy gorsze, z czasem się okaże. Głównym zadaniem młodego pokolenia  powinno być budowanie Lepszego Świata i realizowanie marzeń. W klubie Taekwon-do, który prowadzę od ponad 30 lat, nauczam nie tylko sztuki samoobrony, ale przede wszystkim staram się kształtować młodego człowieka tak, by realizował marzenia, miał odwagę budować Lepszy Świat, był patriotą. Jestem koordynatorem akcji Zielona Ojczyzna, podczas której sadzimy drzewa i krzewy. To właśnie współczesny wymiar patriotyzmu – uczynienie z Polski „Oazy Zieleni”. Organizuję także „Wakacje z Wikingiem”, na które wszystkich serdecznie zapraszam (spływy kajakowe). Ogólnie przyszłość młodego pokolenia  jest tematem na dłuższą dyskusję filozoficzną.

– Mówi się, że odwaga to nie brak strachu, a umiejętność przezwyciężania go. Czego najbardziej się Pan obawia?

– Największym przeciwnikiem może okazać się pogoda. Przygotowując się do wyprawy, trenowałem w ekstremalnych warunkach. Wyprawa jest motywacją do działania, do przestrzegania samodyscypliny.

Wyprawa wymaga perfekcyjnego przygotowania fizycznego, ale też gruntownego przemyślenia wielu spraw, w tym choćby budowy kajaka. (www.vikingbuczynski.info)

Wyprawa wymaga perfekcyjnego przygotowania fizycznego, ale też gruntownego przemyślenia wielu spraw, w tym choćby budowy kajaka. (www.vikingbuczynski.info)

Twarde, surowe warunki hartują osobowość człowieka, a cel daje nadzieję i szansę. Każdy „spartański obóz” w lesie o krok przybliżał do wyprawy. Noce spędzone pod gołym niebem, w śpiworze, na śniegu, treningi Taekwon-Do. Trudny może okazać się długi czas płynięcia w ciemności, mróz. Niebezpieczne może okazać się rozdzielenie ze statkiem ratowniczym. Pozostaje także obawa, czy starczy mi pieniędzy.
Może się okazać, że siła fizyczna, odwaga, dobra taktyka to zbyt mało, by pokonać Żywioł. Nikt jeszcze nie przepłynął Bałtyku kajakiem zimą. Nie wiadomo, czy jest to w ogóle możliwe. Wierzę jednak, że Morze odwzajemni moją miłość i przeniesie „Vikinga” na grzbietach lodowatych fal bezpiecznie do upragnionego celu.

We wtorek, 1 marca, Krzysztof Buczyński podjął próbę przepłynięcia kajakiem Morza Bałtyckiego. Wyprawa została przerwana w połowie dystansu. W tej chwili Wiking rozważa czy i kiedy spróbowac pokonac zimowy Bałtyk jeszcze raz.

Redakcja

Redakcja

O załodze peronu czwartego przeczytacie tutaj. Zapraszamy do współpracy.

Komentarze: Bądź pierwsza/y