Za kilka dni rozpocznie się wyprawa Dziki Madagaskar – tajemnice rzeki i ludzi. O fascynacji wyspą, pionierskiej przeprawie wzdłuż rzeki Antanambalana i planach wybudowania pomnika Arkadego Fiedlera rozmawiamy ze Zbigniewem Sasem.

– W 2008 roku z Arkiem Ziembą i Piotrem Sudołem byliście już na Madagaskarze. Dojechaliście na rowerach do wioski Ambinatinieli, w której mieszkał Arkady Fiedler, za co nagrodzeni zostaliście Kolosem. Dlaczego zdecydowaliście się wrócić na wyspę? Co w niej jest takiego fascynującego?

– Pomysł na tegoroczny wyjazd zrodził się w czasie poprzedniej wyprawy. Celem wówczas było dotarcie rowerami, najtrudniejszą trasą, do wioski Ambinanitelo. Planując wyprawę chcieliśmy najtrudniejszy odcinek przez dżunglę spłynąć rzeką. Okazało się to niemożliwe, ponieważ Antanambalana na tym odcinku ma liczne wodospady i wysokie progi. Dżunglę ostatecznie przebyliśmy drogą lądową, przedzierając się ciasnymi ścieżkami z rowerami niesionymi na ramieniu, ale postanowiliśmy wrócić i zmierzyć się z rzeką.

Madagaskar jest miejscem niepowtarzalnym pod każdym względem. Większość gatunków fauny i flory to endemity. Mieszkańcy Madagaskaru to ludzie, których nie objęła jeszcze globalizacja. W zdecydowanej większości żyją tak jak przed wiekami, kultywują stare zwyczaje, wyznają tradycyjną religię, przestrzegają zasad. Znając ich zwyczaje i język malgaski będziemy mieli możliwość jeszcze bardziej się do nich zbliżyć i lepiej poznać.

Podróżnik Zbyszek Sas

Zbigniew Sas na trasie Afryki Nowaka.

– Jakie są główne cele wyprawy Dziki Madagaskar?

– Wyprawę nazwaliśmy Dziki Madagaskar – tajemnice rzeki i ludzi i mieści ona w sobie nasze główne cele. Chcemy pokonać cały bieg rzeki Antanambalana, od źródeł znajdujących się na zboczach góry Lohan Ankadirano (2181 m n.p.m.), do ujścia w zatoce Antongil.

Będzie to przejście pionierskie, ponieważ dotychczas nikt nie przebył przełomowego odcinka, gdzie rzeka przedziera się przez deszczowe lasy Alan Antanambalana. To miejsce jest absolutnie dziewicze, nietknięte przez człowieka, jest jednym z ostatnich takich zakątków na ziemi. W związku z tym, że przejście będzie pionierskie, będziemy zabiegali o oficjalne nazwanie imieniem Arkadego Fiedlera jakiegoś wodospadu lub progów rzecznych.

Nad Antanambalaną jest wspomniana już wioska Ambinanitelo. Kolejnym celem jest zamiar postawienia tam prawdziwego, kamiennego pomnika Arkademu Fiedlerowi. Wyprawa jest zaplanowana na miesiąc, będziemy więc mieli co robić.

– Arek na stronie poświęconej ekspedycji napisał – Na nadchodzącej wyprawie dostaniemy w skórę jak nigdy dotąd. Czego najbardziej się obawiacie?

– Wyzwań będzie wiele. Najpierw odszukanie właściwych źródeł rzeki, które znajdują się w bardzo trudnym terenie – duże wyzwanie nawigacyjne. Po pokonaniu pierwszego odcinka, gdzie rzeka schodzi z gór i wpływa na płaskowyż, będziemy chcieli kupić lakanę, czyli tradycyjną dłubankę i dalej popłynąć rzeką.

Zakup dłubanki, to będzie kolejne ogromne wyzwanie. Malgasze bardzo nieprzewidywanie reagują na sytuacje nowe. A tam gdzie będziemy najprawdopodobniej nie było białego, a jeżeli nawet był, to na pewno nie kupował łodzi. Łódź, to nie jest rzecz, którą się na Madagaskarze handluje. Jeżeli Malgasz potrzebuje łodzi to idzie w dżunglę, ścina drzewo i dłubie tygodniami, a potem używa tak długo, dopóki się nie rozpadnie. Jedyną naszą szansą na zakup lakany jest znajomość języka i mentalności Malgaszy.

Następne wyzwanie to dziewiczy odcinek Antanambalany. Rzeka z płaskowyżu na wysokości ok. 1000 m n.p.m. schodzi do poziomu ok. 200 m n.p.m. na stosunkowo krótkim odcinku. Jak wspomniałem, nikt tam nie był więc do końca nie wiemy co nas czeka. Zabieramy podstawowy sprzęt wspinaczkowy i liczymy się z koniecznością zjazdów i kannionigu. Trzeba dodać, że przez cztery tygodnie będziemy odcięci od cywilizacji i zdani tylko na siebie i to co zabierzemy oraz życzliwość miejscowych.

Madagaskar – wyspa szczęśliwych ludzi

– Dzięki poprzedniej wyprawie poznaliście króla wioski Ambinatinieli i tamtejszych mieszkańców. Myślisz, że to pomoże w Waszym przedsięwzięciu?

– Gdybyśmy nie byli tam wcześniej i nie znali lokalnych przywódców, a zwłaszcza fukutaniego, czyli szefa wioski, nie próbowalibyśmy nawet zmierzyć się z zamiarem postawienia tam pomnika Arkadego Fiedlera.

– Nie mam zielonego pojęcia co trzeba zrobić, żeby postawić pomnik polskiego podróżnika na Madagaskarze. Przybliż więc jakoś temat i powiedz co udało się zdziałać do tej pory…

– Do działań związanych z postawieniem pomnika będziemy w Ambinanitelo przystępowali mając dokładny plan, czy jak mówią Malgasze program (w języku malgaskim istnieje często używane określenie programma). Malgasze są mało spontaniczni, działają zgodnie z wcześniej przyjętym programem i szanują ludzi, którzy tak postępują. Aby postawić pomnik w wiosce trzeba zdobyć przychylność społeczności i zgodę przywódcy.

Wioska Ambinanitelo na Madagaskarze, w której mieszkał Arkady Fiedler.

Podobnie jak w 2008 roku, podróżnicy chcą dotrzeć do wioski Ambinanitelo. (Fot. Zbigniew Sas)

Plan jest dosyć chytry i chcemy ich w pewien sposób podejść. Najświętszą rzeczą dla Malgaszy są zmarli przodkowie. Kultywują oni nawet specyficzny zwyczaj zwany famadihana – bezpośrednie obcowanie z doczesnymi szczątkami zmarłych. Po dotarciu do wioski pójdziemy od razu do przywódcy, przypomnimy naszą poprzednią wizytę, pokażemy zdjęcia, słowem stworzymy dobrą atmosferę. Później zaproponujemy uczczenie pamięci zmarłych poprzez zwołanie na następny dzień uroczystego kabari (zebrania całej społeczności).

Aby kabari miało najwyższą rangę kupimy na ten cel byka, który zostanie zabity i przeznaczony na wspólną ucztę. W czasie kabari Arek wystąpi z oficjalną przemową, w której przypomni postać Fiedlera (mieszkańcy znają jego historię i pamiętają go), opowie o jego zasługach dla propagowania Madagaskaru, ich wioski, wspomni o tym, że jego żoną była mieszkanka Ambinanitelo, itd. Na koniec poprosi o zgodę na postawienie pomnika w miejscu, gdzie stała chata Fiedlera. Jeżeli jest jakiś sposób, żeby ich przekonać, to chyba tylko taki. Jeżeli czaszkę byka, który został poświęcony pamięci zmarłych postawimy w miejscu, gdzie ma stanąć pomnik, to możemy być pewni, że sprawa jest załatwiona.

Jeśli chodzi o sam obelisk, zrobi go Albert Zięba – zaprzyjaźniony artysta-rzeźbiarz, który mieszka na stałe w Antananariwo, stolicy Madagaskaru. Pomnik chcemy postawić w 2014 roku.

Wyprawa Dziki Madagaskar wyrusza 8 października. Peron4 objął nad nią patronat.

Strona ekspedycji: www.dzikimadagaskar.pl

Grzegorz Król

Grzegorz Król

Ostatnio jeździł motocyklem po Bałkanach, ale nic o tym nie napisał. Robi Peron4 i bardzo lubi podróże.

Komentarze: 2

Wild Dog 6 lipca 2013 o 15:24

Arkady Fiedler był moim ulubionym pisarzem. W dziecińszwie czytałem „Zdybywamy Amazonkę” i „Ryby śpiewają na Ukajali”.
Właśnie dzięki tym książkom uwielbiam podróże. Zmieniły one moje życie. No może jeszcze powinienem dodać Antonio Halika. Trudno powiedzieć, który pisarz miał na mnie większy wpływ?
„Dywizjin 303” to była lektura szkolna.
Dziwi mnie że jeszcze pamiętają Fiedlera na Madagaskarze. Musiał on tym być na początku lat 60. tych, to jest pół wieku temu.
Popieram budowę tego pomnika. Warto będzie napisać o tym w polskich gazetach.

Odpowiedz

Marcin S. Sadurski 6 lipca 2013 o 19:08

Drogi Wild Dog,
Gdybys zapoznal sie choc pobieznie z zyciorysem swojego ulubionego autora, dowiedzialbys sie kiedy i ile razy Fiedler odwiedzal Madagaskar.

Odpowiedz