Youtube to kopalnia niesamowitych filmów, gdzie możemy znaleźć chociażby takie perełki, jak ekstremalne zjazdy na nartach. Robią wrażenie.

U nas zima za pasem, a to oznacza dwie rzeczy. Albo jedziemy do Azji, gdzie właśnie rozpoczyna się pora sucha, Pattaya zapełnia się turystami z całego świata, którzy wyjadą z wieloma przeżyciami i wspomnieniami oraz świeżą dziarą na łydce lub łopatce, a Angkor Wat przeżywa najazd Japończyków w białych rękawiczkach i zasłoniętych twarzach. Albo obieramy kierunek przeciwny i jedziemy np. na narty do Francji, bo przecież Alpy królują wśród amatorów białego szaleństwa.

Natknąłem się ostatnio na filmik pokazujący absolutnych świrów zjeżdżających na nartach z praktycznie pionowej ściany (mowa oczywiście o skialpinizmie, gdzie najwięksi hardcorowcy potrafią zjeżdżać z gór o nachyleniu sięgającym nawet do 60 stopni). Co tam Bear Grylls wspinający się po śmiertelnie niebezpiecznej ścianie bez zabezpieczenia z całą ekipą filmową w zasięgu ręki! To jest dopiero wyzwanie.

Surfując po Youtubie w poszukiwania filmów, można ustrzelić sporo nagrań, które dokumentują narciarstwo zjazdowe w najbardziej ekstremalnym wydaniu. Na wielu z nich widać, że to narciarzy z dużym plecakiem (przecież trzeba mieć też ze sobą sprzęt do wspinaczki) i specjalnymi nartami z dołączonymi do nich fokami, które umożliwiają również podchodzenie pod strome wzniesienia.

No i teraz dylemat. Czy wybrać tajskie sporty ekstremalne uprawiane w Pattai, czy jednak w wysokich górach? Co ciekawe – i jedne i drugie mogą negatywnie odbić się na zdrowiu ;)

Zobaczcie sami, co się dzieje. Widząc, że takich śmiałków jest coraz więcej, zaryzykuję stwierdzenie, że niebawem ekstremalnym narciarstwem będziemy pewnie określać jazdę pod górę tyłem, wybijając się po drodze w górę na hopkach.

Sporty ekstremalne w wydaniu wysokogórskim:

Sporty ekstremalne w wydaniu tajskim: