Kwiecień

Ostatnio byliśmy na Olchonie. Największa wyspa w największym, tj. najszerszym i najgłębszym, miejscu jeziora. Spaliśmy w bazie Nikity – swój chłop, daje za darmo świetne bliny i kawę na śniadanie, poza tym jego cechą charakterystyczną jest bycie byłym mistrzem Rosji w tenisie stołowym. Nikita jest bossem stolicy Olchonu, Chużiru. Chużir ma aż 1200 mieszkańców, co stanowi 80% populacji wyspy.

Nie ma asfaltu, ale za to jest dużo krów. Nie ma kanalizacji, ale za to w sklepie można kupić gazety sprzed roku. I pani sprzedawczyni jest bardzo miła, lojalnie nas informowała że… pierników to lepiej nie brać, bo już twarde… jogurt?… przeterminowany… serek? na własną odpowiedzialność… Nawet cola była przeterminowana, jeśli to w ogóle możliwe…

Ale co tam Chużir, obok jest skała Szamanka. Święta skała. Dziewuszki nie mogą na nią wchodzić, aby swoimi nieczystymi ciałami nie kalać świętości. To ponoć jedno z pięciu energetycznych centrów świata (cokolwiek to znaczy). I jest na co drugiej pocztówce z Bajkału.

Najwyższa góra świata w skali wysokości względnych jest mniej wymagająca niż Everest. (Fot. Jakub Rybicki)

Najwyższa góra świata w skali wysokości względnych jest mniej wymagająca niż Everest. (Fot. Jakub Rybicki)

Ogólnie to urzekł mnie na Olchonie lokalny patriotyzm. Sam jestem patriotą lokalnym i krajowym, więc w tym miejscu żółwik dla naszego pana kierowcy, który woził nas po wyspie swoim UAZ-em (czapki z głów, jeśli ich nie zgubiliście, przed cudem radzieckiej myśli technicznej!) i opowiedział nam taką oto historię.

Jest na wyspie góra Żima – o dziwo, święta. Onegdaj wchodzili na nią szamani i pewnie dalej by wchodzili, gdyby wszyscy nie pomarli. Wysokość 1274 m n.p.m., ale słuchajcie moi mili, gdyby:

  1. Wziąć pod uwagę, że parę km dalej dalej jest największa głębia Bajkału, 1637 m p.p.m…
  2. Spod tej głębi wybrać jeszcze cały osad, który się przez te miliony lat zbierał… A będzie tego z 6 km (sic!)…
  3. Zmierzyć wysokość od tego dna spod osadu do szczytu Żimy…
  4. A wysokość góry uznawanej przez ciemną resztę świata za najwyższą – Czomolungma, Sagarmatha, czyli Mount Everest (8850 m) – mierzyć względną miarą tj. od „rzeczywistego” podnóża góry to okaże się…

…że Żima jest Najwyższą Górą Świata (NGŚ)!

Szamański las w ziemie. (Fot. Jakub Rybicki)

Szamański las w ziemie. (Fot. Jakub Rybicki)

Trochę to przekombinowane, pomyślałem, ale oczka i tak mi się zaświeciły na myśl, że oto mogę zdobyć NGŚ bez maski tlenowej i wyprawy do Nepalu! Zatem wchodzimy – postanowiliśmy wraz z towarzyszem Bartkiem.

Wróciliśmy do Chużiru, odprawiliśmy dziewczyny do Irkucka, a sami jak prawdziwi mężczyźni, zdobywcy stepów i tajgi – ruszyliśmy w drogę. Nie było łatwo. Przez długie 30 kilometrów brnęliśmy przez step bacząc, by nie wdepnąć w krowie kupy. Uskoczyliśmy w ostatniej chwili przed jedynym samochodem, który jechał tego dnia po drodze. Przedzieraliśmy się przez tajgę, bo nie chcieliśmy wpaść pod koła kolejnego potencjalnego auta.

W lesie przerażenie, bo był to las szamański i są tam ponoć szamanów groby. Oczywiście przypomniały mi się opowieści pani profesor od etnologii o jakichś nieopierzonych badaczach co to spotkali takie groby, obrazili duchy i umarli bardzo szybko.

Na szczęście nie spotkaliśmy niczego w tym stylu (starałem się zbytnio nie rozglądać, jeśli czegoś nie widać to znaczy, że tego nie ma, prawda?), za to spotkaliśmy lądowisko UFO. Trudne do opisania, ale to jedyne wyjaśnienie, jakie mieliśmy na regularny okrąg w środku lasu o szerokości 30 metrów, z drzewami pochylonymi do środka, w którym było bagienko, i przyciętymi na równej wysokości… Ot, taka ciekawostka.

Słówkiem dnia była trapinka – czyli ścieżka, a raczej ścieżynka. Trapinki mają to do siebie, że jest ich dużo, ale trudno je odróżnić od nietrapinek, bo chyba tylko szamani i dzikie świnie po nich chodzą. I bardzo często prowadzą donikąd. Albo do innej trapinki. Zabawa jest przednia.

W nocy, gdy spaliśmy w przepięknym miejscu z widokiem na jezioro, NGŚ i przepaść pod nami, było tak zimno, że zamarzł nam płyn do soczewek, cała woda, a nawet moje smarki na chusteczce do nosa:) A my w letnich śpiworkach. Ech, Syberia.

Męska wyprawa na najwyższą górę świata odkryła ślady UFO! (Fot. Jakub Rybicki)

Męska wyprawa na najwyższą górę świata odkryła ślady UFO! (Fot. Jakub Rybicki)

No i już, koniec historii, zdobyliśmy NGŚ, było szalenie emocjonująco, na szczycie oczywiście jakiś kopczyk, kijek, wstążeczki, kieliszki do wódki i monety. Znaczy się – święte miejsce. W sumie powinienem był nalać duchom trochę wódy, bo wtedy są w dobrym humorze, ale pech chciał, ze zostawiłem ją akurat w plecaku na dole, więc dałem im kawałek batonika zwycięstwa Bounty i 5 rubli. Mam nadzieję, że duchy lubią smak raju…

Druga część opowieści: Jak pokochać Bajkał II

Jakub Rybicki

Fotograf, dziennikarz, podróżnik, kolekcjoner dziwnych czapek. Jeździ po świecie w poszukiwaniu prawdy, dobra i piękna. Więcej zdjęć na jakubrybicki.pl.